Azerbejdżan pokonał 1:0 Tadżykistan w meczu towarzyskim, tyle że z wygranej niewiele wyszło – uwagę wszystkich przykuła kontuzja napastnika Rakowa Częstochowa. Mahir Emreli wszedł na boisko na początku drugiej połowy, w 46. minucie, a w końcówce spotkania osunął się na murawę, łapiąc się za kolano.
Rzecznik Rakowa Damian Markowski potwierdził sprawę zaraz po końcowym gwizdku. „Rzeczywiście, ma problem z kolanem po wczorajszym meczu, choć nie są to więzadła. Później powinienem wiedzieć więcej, to dam znać” – przekazał. Klub czeka teraz na wyniki dalszych badań. Na razie jedyną pociechą jest to, że więzadła wyglądają na bezpieczne.
Dla reprezentacji Azerbejdżanu Emreli to zawodnik nie do przecenienia. W kadrze narodowej rozegrał już 62 mecze i strzelił sześć bramek. Teraz jednak liczy się co innego – to, co usłyszy od klubowych lekarzy zaraz po powrocie do Częstochowy.
Uraz przychodzi w wyjątkowo złym momencie. Raków zajmuje ostatnie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy, a dłuższa nieobecność kluczowego napastnika może tylko utrudnić i tak trudną walkę o utrzymanie.
Emreli miał być wzmocnieniem ataku
Do Rakowa dołączył 18 lipca na wypożyczenie z niemieckiego 1.FC Kaiserslautern. W tym sezonie zdążył rozegrać dla nowych barw 15 meczów – sześć goli, jedna asysta. Liczby, które szybko uczyniły go jednym z filarów ataku częstochowian.
To zresztą nie pierwsza przygoda Emrelego z polską piłką. Wcześniej przez pół roku grał w Legii Warszawa, zanim wyjechał do Niemiec – a stamtąd, tymczasowo, wrócił nad Wartę.