Chicago, różnica czasu, samolot, a już za chwilę zgrupowanie kadry — czy takie tempo może wybić Roberta Lewandowskiego z rytmu przed piątkowym starciem z Bośnią i Hercegowiną? Kapitan reprezentacji Polski przyznaje, że wcześniej czegoś podobnego nie przeżywał, ale zapewnia, że do gry jest gotowy.
Napastnik dotarł na zgrupowanie prosto z Chicago i w ekspresowym tempie musiał przestawić organizm na europejski czas. Jeszcze w nocy z soboty na niedzielę, o 3.30 czasu polskiego, grał w meczu Major League Soccer. Kilkanaście godzin później stał już przed kamerami w Polsce i tłumaczył, jak radzi sobie z tą skokową zmianą strefy czasowej.
„Dzisiaj dobrze spałem całą noc” — przyznał. Zaznaczył jednak, że rano organizm wciąż buntował się przeciwko nowemu rozkładowi dnia.
„Wiadomo, że może z rana mój organizm jeszcze czuł, że to powinna być noc, ale teraz już jest lepiej”.
Sam zawodnik traktuje tę sytuację jako coś zupełnie nowego. „Dla mnie to jest coś nowego. Też sprawdzam, testuję, doświadczam tej zmiany czasu, tej podróży, ale na dziś dobrze się czuję, jak najbardziej jestem gotowy do gry” — powiedział.
Najdłuższe zgrupowanie w historii kadry
To nie przypadek, że temat w ogóle się pojawił. Obecne zgrupowanie reprezentacji Polski jest najdłuższe w historii kadry, a zmieszczono w nim aż cztery mecze. Pierwszy z nich Polacy rozegrają już w piątek — rywalem będzie Bośnia i Hercegowina, początek o godzinie 20.45.
W barwach Chicago Fire Lewandowski ostatnio grywał pełne 90 minut, od pierwszej do ostatniej minuty. Czy w piątek trener wystawi go w podstawowym składzie? Sam zainteresowany niczego nie przesądza. „Ciężko powiedzieć, pewnie to też z dnia na dzień będzie można więcej o tym podyskutować, porozmawiać, podjąć jakieś decyzje, ale dopóki mogę i będę miał siły, tak najbardziej jestem do dyspozycji trenera” — zaznaczył kapitan.