„W szalonym trzecim secie nasza reprezentantka zmarnowała dwa meczbole” – tak po porażce opisano sytuację Magdy Linette w decydującej partii meczu I rundy turnieju WTA 250 w Seulu. Presja na kortach twardych okazała się za duża – Polka pożegnała się z turniejem już na starcie.
Linette przegrała z Rosjanką Darią Astachową 6:3, 1:6, 6:7(2). Mecz był jazdą bez trzymanki: pierwszy set dla Polki, drugi oddany rywalce, a w trzecim – mimo dwóch meczboli na swoim koncie – to Astachowa w końcu postawiła na swoim.
Po tym niepowodzeniu w Korei Południowej Linette nie zamierza zwalniać. Do Europy nie wraca – zostaje w Azji i rusza dalej, do Chin.
Pekin i Wuhan w planach
W kalendarzu Polki są dwa spore turnieje rangi WTA 1000 na chińskiej ziemi – w Pekinie i w Wuhanie. China Open 2026 w stolicy Chin potrwa od 30 września do 11 października. W drabince głównej stanie tam 96 zawodniczek, z czego 32 dostaną wolny los na start.
Tydzień później tenisistki przenoszą się do Wuhanu – tam turniej WTA 1000 rozegrany zostanie w dniach 12-18 października. W głównej drabince zagra 56 zawodniczek, ośmiu z nich przypadnie wolny los.
Kłopot w tym, że Linette na razie nie ma gwarancji gry w głównej drabince – ani w Pekinie, ani w Wuhanie. Najpewniej czekają ją eliminacje do obu turniejów.
Chiński blok to nie tylko te dwa turnieje – w październiku rozegrane zostaną jeszcze zawody WTA 500 w chińskim Ningbo oraz japońskim Tokio. To kolejne opcje, które mogą wejść w grę, jeśli plany startowe Polki się zmienią.