„Masz lepszych piłkarzy, więc umiejętności są wysokie, więc co za tym idzie, że musisz szybciej myśleć, wszystko szybciej robić. To jest najcięższe” – tak Oskar Wójcik opisuje różnicę między Ekstraklasą a Bundesligą po swoich pierwszych tygodniach w Niemczech.
Środkowy obrońca zadebiutował w Bundeslidze w meczu Werderu Brema z Augsburgiem, który zakończył się wynikiem 3:2. Spotkanie rozegrano w 4. kolejce sezonu. Sam transfer był dopięty dużo wcześniej – Werder oficjalnie ogłosił sprowadzenie reprezentanta Polski 9 lipca.
Na debiut trzeba było jednak czekać dłużej, niż zakładano. Wójcik przyznał w rozmowie z „Gazetą Krakowską”, że w walce o miejsce w składzie przeszkodziły mu problemy zdrowotne. „Na debiut czekałem, bo miałem uraz, który wykluczył mnie na trzy tygodnie, ale już wszystko jest w porządku” – powiedział obrońca.
O powrocie do gry uprzedził go sam trener. „Trener powiedział mi, żebym był gotowy. No i mój pierwszy mecz w lidze w Werderze stał się faktem” – relacjonował Wójcik.
Intensywność i szybkość myślenia – to boli najbardziej
Były zawodnik Cracovii nie ma wątpliwości, gdzie leży główna różnica między polskim a niemieckim futbolem. Jak ocenił, różnica między treningami w Polsce i w Niemczech to przede wszystkim kwestia intensywności. „Myślę, że chodzi właśnie o tę intensywność” – podkreślił.
Wyższy poziom rywali wymusza inne tempo podejmowania decyzji. Jak mówi Wójcik, w Bundeslidze zawodnicy mają wyższe umiejętności, więc trzeba szybciej myśleć i szybciej wszystko robić – a to, jego zdaniem, najtrudniejszy element całej adaptacji.
Obrońca ma teraz sporo czasu, by przygotować się do kolejnych starć o miejsce w składzie. Werder zagra znów 9 października, a rywalem będzie Borussia Dortmund.