„Mecz Szwecja – Polska w Lidze Narodów odbędzie się już 28 września w Solnie”.
To jedno z najważniejszych spotkań wrześniowego zgrupowania obu kadr, a tuż przed nim selekcjonerzy mają pełne ręce roboty – kontuzje kładą się cieniem na przygotowaniach zarówno Polaków, jak i Szwedów. Reprezentacją Polski dowodzi Jan Urban, Szwedami zajmuje się Graham Potter.
Kadra Urbana pojedzie do Solny w osłabionym składzie. Zabraknie kontuzjowanych Kamila Grabary, Adriana Benedyczaka i Filipa Rózgi. Selekcjoner musiał więc szybko reagować i w ich miejsce dorzucił do kadry Bartłomieja Drągowskiego oraz Marcela Regułę.
Po drugiej stronie boiska sytuacja wygląda podobnie. Już w piątek pojawiła się informacja o urazie Mattiasa Svanberga, a w poniedziałek szwedzka federacja dodała kolejną złą wiadomość – na zgrupowanie nie przyjedzie także Gustaf Nilsson z Herthy BSC, również kontuzjowany. Potterowi nie pozostało nic innego, jak uzupełnić skład – powołał Williota Swedberga z Celty Vigo oraz Johna Mellberga z Red Bull Salzburg.
Nazwisko Mellberga akurat dla polskich kibiców brzmi znajomo z innego powodu. To klubowy kolega Bartosza Mazurka w Red Bull Salzburg. Sam Mazurek jednak na powołanie od Jana Urbana wciąż czeka.
Nowi w kadrze Szwecji bez pewności gry
Formy nowo powołanych trudno nazwać imponującą. Williot Swedberg w tym sezonie La Liga zaliczył sześć występów i nie zapisał na swoim koncie ani gola, ani asysty. John Mellberg wypada jeszcze skromniej – w barwach Red Bull Salzburg rozegrał w tej kampanii niespełna 90 minut.
Dla Szwedów wrzesień i początek października to prawdziwy maraton. Oprócz starcia z Polską 28 września czekają ich jeszcze dwa mecze z Rumunią – 25 września i 5 października – oraz spotkanie z Bośnią i Hercegowiną 2 października. Cztery pojedynki w Lidze Narodów w tak krótkim odstępie czasu to poważny test głębi kadrowej, a kontuzje sprawiają, że test ten zaczyna się już teraz, zanim piłka w ogóle poleci na boisko.