„36. miejsce w rankingu FIFA to najniższa pozycja Polski od listopada 2015 roku”. Ten jeden fakt mówi więcej niż niejedna taktyczna analiza przed zgrupowaniem, które rusza w poniedziałek. Reprezentacja Jana Urbana zbierze się przed czterema meczami w 15 dni: z Bośnią i Hercegowiną (25.09), Szwecją (28.09), Rumunią (02.10) i ponownie z Bośnią (05.10).
To już nie jest gra o marzenia. Polska spadła z Dywizji A Ligi Narodów do Dywizji B, nie zakwalifikowała się na mistrzostwa świata w 2026 roku i po raz pierwszy od MŚ 2014 obejrzy duży turniej wyłącznie w telewizji. Do Euro 2024 awansowała dopiero przez baraże. W eliminacjach ostatnich dwóch wielkich imprez komplet punktów wyrywała jedynie z Wyspami Owczymi, Litwą i Maltą — nawet z Mołdawią czy Finlandią nie potrafiła wygrać obu meczów.
Historia się powtarza, ale gorzej
Ostatnim selekcjonerem, który musiał podnosić kadrę po nieudanych eliminacjach do turnieju mistrzowskiego, był w 2013 roku Adam Nawałka. Miał wtedy komfort, o jakim Urban może dziś tylko pomarzyć: dziesięć miesięcy i pięć zgrupowań, w tym jedno ligowe, na budowę zespołu, siedem meczów kontrolnych przed pierwszym spotkaniem o stawkę i aż 55 sprawdzonych piłkarzy do starcia z Gibraltarem, które skończyło się wynikiem 7:0.
Urban takiego luksusu nie ma. Do startu eliminacji Euro 2028, które rozpoczną się w marcu — rok po przegranym finale baraży ze Szwecją — spotka się z zawodnikami zaledwie na trzech zgrupowaniach. Na przełomie maja i czerwca kadra rozegrała mecze kontrolne z Ukrainą i Nigerią, a teraz czeka ją sześć spotkań o punkty Ligi Narodów. Stawka jest brutalnie prosta: pierwsze miejsce w grupie to awans do Dywizji A, drugie baraż o awans, trzecie baraż o utrzymanie, a czwarte spadek do Dywizji C.
Za czasów Nawałki Robert Lewandowski miał 26 lat i właśnie przechodził jako król strzelców Bundesligi z Borussii Dortmund do Bayernu Monachium, a Grzegorz Krychowiak zapracowywał na transfer ze Stade Reims do Sevilli. Dziś Lewandowski ma 38 lat i gra w MLS, a Jan Bednarek, lat 30, występuje w FC Porto. Od odejścia Krychowiaka z kadry na pozycji defensywnego pomocnika przewinęło się przez „szóstkę” ośmiu różnych zawodników, a najlepiej radził sobie na niej 32-letni Piotr Zieliński.
Młodzież też nie daje wytchnienia. Jakub Kamiński jest dziś rezerwowym Benfiki — w niedzielnym klasyku ligi portugalskiej z FC Porto zagrał tylko z ławki. Oskar Pietuszewski wszedł na kilka minut w tym samym meczu, to był jego pierwszy występ po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej urazem, ale na zgrupowaniu reprezentacji się nie pojawi.
Jan Urban powołał 26 piłkarzy. Tylko ośmiu z nich gra na co dzień w lidze TOP5, a dziewięciu pozostałych — nie licząc Lewandowskiego — reprezentuje kluby z lig saudyjskiej, portugalskiej, azerskiej, tureckiej lub polskiej. Do dyspozycji selekcjoner ma dwóch zdrowych bramkarzy: Marcina Bułkę z klubu w Arabii Saudyjskiej i Mateusza Kochalskiego z Wieczystej Kraków — Kamil Grabara, rezerwowy Juventusu, odpadł przez uraz kolana. Kontuzjowany jest też Adrian Benedyczak.
Urban przejął kadrę po Michale Probierzu w połowie eliminacji do mistrzostw świata i przegrał z drużyną finał baraży o MŚ 2026 ze Szwecją. Teraz, jak można usłyszeć w otoczeniu reprezentacji, Liga Narodów ma być prawdziwą weryfikacją jego pracy. Przy 36. miejscu w rankingu FIFA i kadrze złożonej w większości z piłkarzy spoza czołowych lig, ta weryfikacja zapowiada się surowo.