Nadia Podoroska, sklasyfikowana na 317. miejscu w rankingu WTA, ograła w półfinale turnieju SP Open 2026 w Sao Paulo rozstawioną z numerem 2 Paulę Badosę (WTA 70) 6:3, 6:4. Spotkanie zamknęło się w godzinę i 27 minut. To zwycięstwo ma dla Argentyny wymiar symboliczny – po raz pierwszy od 13 lat kraj będzie miał swoją reprezentantkę w finale turnieju głównego cyklu WTA.
Ostatnią Argentynką, która grała o tytuł WTA, była Paula Ormaechea – w 2013 roku doszła do finału na mączce w Bogocie, gdzie przegrała z Serbką Jeleną Janković. Trzynaście lat później pałeczkę przejmuje 29-letnia Podoroska.
Jej droga do niedzielnego finału to raczej opowieść o powrocie niż o samej formie. Po Australian Open 2025 Argentynka przez 14 miesięcy w ogóle nie dotykała rakiety. Kiedy wróciła na kort, zaczynała praktycznie od zera – od turniejów rangi ITF World Tennis Tour, czyli od najniższych szczebli rankingowej drabiny – i zdążyła już wygrać dwa z nich. Polskim kibicom nazwisko Podoroskiej nie powinno być obce: to właśnie ona stanęła na drodze Igi Świątek w półfinale Rolanda Garrosa 2020, turnieju, w którym Polka sięgnęła po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Zawodniczki spotkały się zresztą jeszcze raz, w II rundzie US Open 2026.
Quevedo wyeliminowała wyżej notowaną rywalkę
W drugim półfinale Kaitlin Quevedo, rozstawiona z numerem 7 i zajmująca 105. miejsce w rankingu WTA, pokonała Francuzkę Annę Blinkową (WTA 94) 6:4, 2:6, 6:4. To starcie było o wiele bardziej wyrównane niż pierwsze – ciągnęło się dwie godziny i 22 minuty. Ciekawostka: Blinkowa gra pod francuską flagą, choć urodziła się w Moskwie. Quevedo, reprezentująca Hiszpanię, ma zaledwie 20 lat.
Dla obu finalistek niedzielne starcie w Sao Paulo będzie zupełnie nową sytuacją – to pierwszy w karierze finał WTA zarówno dla Podoroskiej, jak i dla Quevedo. Wcześniej nigdy się nie spotkały na korcie, więc niedziela przyniesie ich pierwszy w historii pojedynek.
A stawka jest konkretna. SP Open 2026 to turniej rangi WTA 250 rozgrywany na kortach twardych, z pulą nagród 283,3 tys. dolarów. Zwyciężczyni zainkasuje czek na 37,3 tys. dolarów i 250 punktów do rankingu WTA. Przegrana finalistka też nie wyjedzie z pustymi rękami – dostanie 163 punkty i premię w wysokości 22,1 tys. dolarów.