Matty Cash zaczął ten mecz na ławce i pierwszą połowę spędził jako obserwator. W przerwie zmienił Aarona Wan-Bissakę – i to właśnie z jego udziałem Aston Villa wróciła do Birmingham z kompletem punktów po zwycięstwie 3:2 na Tottenham Hotspur Stadium.
Dla gospodarzy to kolejny ciężki wieczór. Przed tym spotkaniem Tottenham nie potrafił zdobyć gola przez 360 minut gry, a po czterech kolejkach miał na koncie zaledwie dwa punkty i zajmował najniższe – choć wciąż bezpieczne – miejsce w tabeli Premier League. Aston Villa przyjeżdżała do Londynu w niewiele lepszej dyspozycji: jeden remis i trzy porażki w lidze. Mimo to to właśnie ona dopisała sobie kolejne trzy punkty.
Początek należał do Tottenhamu, choć bez skuteczności pod bramką. W 11. minucie Savinho huknął z bliskiej odległości, ale Zion Suzuki obronił. Dziesięć minut później Archie Gray spróbował zaskoczyć bramkarza Aston Villi strzałem między nogami – znów bez powodzenia, Suzuki wybił piłkę na róg. Z tego rzutu rożnego głową uderzał jeszcze Savinho, ale Suzuki po raz kolejny stanął na wysokości zadania.
Gospodarze nie wykorzystali swoich okazji i zapłacili za to tuż przed przerwą. W doliczonym czasie pierwszej połowy, w 45. minucie, na 0:1 trafił Johan Manzambi. Akcję rozpoczął błąd Andrew Robertsona, który zagrał piłkę prosto pod nogi Johna McGinna. Ten podał do Boubacara Kamary, Kamara dośrodkował do Manzambiego – i tyle w tej sytuacji mógł zrobić bramkarz. Chwilę wcześniej Tottenham zdążył się nawet ucieszyć z gola Mohammeda Kudusa, lecz sędzia po analizie VAR anulował trafienie z powodu spalonego Robertsona.
Aston Villa odjeżdża na 3:0, Tottenham wraca z dwóch bramek
Po zmianie stron na boisko wszedł Matty Cash, a Aston Villa zaczęła kontrolować przebieg gry. W 67. minucie było już 0:2 – Nicolas Jackson wykorzystał długi wykop Ziona Suzukiego, wymienił podanie z Johanem Manzambim i huknął przy słupku. Piłkę jeszcze dotknął Antonin Kinsky, ale nie zdołał jej wybronić.
Niedługo potem na listę strzelców wpisał się Emiliano Buendia. W 79. minucie Anglik przyjął podanie od Johna McGinna i huknął z dystansu w górny róg bramki. 0:3.
Tottenham jednak się nie poddał. W 86. minucie Mohammed Kudus dograł piłkę z linii końcowej, a Conor Gallagher z bliska zdobył gola kontaktowego – 1:3. W doliczonym czasie, w 90. minucie (98. minucie gry), po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wykonanego przez Andrew Robertsona głową trafił Jan Paul van Hecke, ustalając ostateczny wynik na 2:3.
To jednak nie wystarczyło nawet na punkt. Aston Villa, w której od pierwszej minuty grali m.in. John McGinn, Emiliano Buendia, Nicolas Jackson, Boubacar Kamara i Joao Gomes, dowiozła prowadzenie do końcowego gwizdka. Tottenham na start spotkania wystawił z kolei Sandro Tonalego, Omara Marmousha, Dominica Solanke, Micky’ego van de Vena i Andrew Robertsona.
Żółte kartki w tym pełnym zwrotów akcji spotkaniu obejrzeli Van de Ven z Tottenhamu oraz Jackson i Cash z Aston Villi. Meczem na Tottenham Hotspur Stadium pokierował sędzia Samuel Barrott.