Trzecia minuta doliczonego czasu gry. Balicka wciąż drży od dopingu, a Alan Uryga wpycha piłkę do siatki Śląska Wrocław, pieczętując wynik 2:1. To właśnie w tym momencie beniaminek PKO Ekstraklasy oficjalnie zameldował się na fotelu wicelidera tabeli.
Wisła Kraków otworzyła wynik już w 16. minucie za sprawą Angela Rodado, ale goście z Wrocławia odpowiedzieli trafieniem Adama Ciućki w 76. minucie – i przez kilkanaście minut mecz wisiał na włosku. Ostatecznie to Uryga, trafiając w doliczonym czasie gry, dał „Białej Gwieździe” komplet punktów.
Drużyna prowadzona przez Mariusza Jopa zapewniła sobie awans na 2. miejsce już na starcie 9. kolejki, wyprzedzając w tabeli kilka dużo bardziej doświadczonych ekstraklasowych zespołów. Wisła ma teraz na koncie 17 punktów i traci do prowadzącego w tabeli Górnika Zabrze zaledwie cztery „oczka”. Sam Górnik po ośmiu rozegranych meczach zgromadził 21 punktów i wciąż jest liderem rozgrywek.
Remis w Krakowie nie poprawia sytuacji Wieczystej
Równolegle w Krakowie Wieczysta podejmowała Widzew Łódź, a scenariusz tego meczu przypominał istną huśtawkę. Antonio Milić w 19. minucie strzelił samobója, dając prowadzenie gościom, ale Lucas Piazon w 37. minucie wyrównał na 1:1. Po zmianie stron, w 65. minucie, Mario Garcia dał Widzewowi prowadzenie. Jednak ten sam Milić, tym razem trafiając do własnej bramki rywali, ustalił wynik na 2:2 w 80. minucie. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów – 2:2.
Dla Wieczystej Kraków ten remis niewiele zmienia. Drużyna wciąż tkwi w strefie spadkowej. Po ośmiu kolejkach krakowski klub zajmuje 16. miejsce z dorobkiem zaledwie 5 punktów. Widzew Łódź uplasował się z kolei na 11. pozycji z 9 punktami po dziewięciu rozegranych spotkaniach.
W dolnej części tabeli napięcie nie maleje. Śląsk Wrocław po porażce w Krakowie spadł na 15. miejsce, mając na koncie 6 punktów po 9 meczach. Stawkę zamyka Raków Częstochowa – po 8 kolejkach zaledwie 3 punkty i ostatnia, 18. lokata.