Todd Boehly, współwłaściciel Chelsea, oficjalnie kończy współpracę z klubem i zamyka jeden z najbardziej burzliwych rozdziałów w dziejach londyńczyków. Do zespołu trafił cztery lata temu i po epoce Romana Abramowicza wyrósł na jego główną twarz. To, co jeszcze niedawno funkcjonowało wyłącznie jako medialny przeciek, potwierdziło już oficjalne oświadczenie. Paradoks polega na tym, że dla drużyny niewiele się przez to zmieni, bo prawdziwa władza dawno trafiła w inne ręce.
Kres głośnego rozdziału
Boehly w mgnieniu oka stał się najbardziej rozpoznawalną i najczęściej komentowaną figurą Chelsea. Z początku nie brakowało obaw, że klub zejdzie u niego na dalszy plan, skoro w USA prowadzi baseballowy Los Angeles Dodgers i szereg innych sportowych przedsięwzięć. Rzeczywistość okazała się inna, bo Amerykanin z zaangażowaniem wszedł w bieżące sprawy zespołu. Dla wielu odbiorców, którzy śledzą piłka nożna wiadomości sportowe, to właśnie on przez lata uosabiał nowe otwarcie na Stamford Bridge.

W pożegnalnym oświadczeniu Amerykanin postawił na ciepły ton:
«Zaszczytem było dla mnie pełnić funkcję przewodniczącego rady dyrektorów klubu piłkarskiego Chelsea. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli zapewnić klubowi świetlaną przyszłość, w tym angielskiej Premier League, sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom, utalentowanemu kierownictwu i personelowi Chelsea, a także oddanym kibicom.»
Transferowe eksperymenty
Rządy Boehly’ego zaczęły się od pożegnania dawnych dyrektorów, w tym Mariny Granowskiej i Petra Čecha. Nowych nie spieszył się mianować, bo transferami zajął się osobiście, tłumacząc to chęcią lepszego poznania futbolu, który zna każdy oglądający piłka nożna mecze na żywo. Efekt był rozczarowujący, bo Raphinha i Koundé wybrali Barcelonę, a rozmowy z Dembélé spełzły na niczym. Udało się za to sprowadzić Aubameyanga na prośbę trenera, choć Thomasa Tuchela zwolniono zaledwie tydzień po zamknięciu okna transferowego.
Wizerunkowe wpadki
Pierwsze lata Boehly’ego zakończyły się sportową i wizerunkową porażką. Londyńczycy spadli aż na dwunaste miejsce w Premier League, a kolejny sezon skończyli szóści, znów bez awansu do rozgrywek piłka nożna Liga Mistrzów. Do mediów przeciekały przy tym zaskakujące historie, jak rzekoma propozycja, by Tuchel przeszedł na niemożliwe ustawienie 4-4-3 z dodatkowym zawodnikiem. Największe zdziwienie budziły jednak publiczne pomysły samego właściciela.

Najbardziej zapamiętano kilka jego pomysłów i zachowań:
- ? potrafił pojawić się w telewizyjnej transmisji nawet pięć razy w ciągu jednej połowy
- ? proponował organizację meczów gwiazd Premier League
- ? chciał osobnego miniturnieju, który wyłaniałby drużyny spadające do Championship
- ?️ nie precyzował przy tym, w jakich terminach miałoby się to wszystko odbywać
Dlaczego jego odejście niewiele zmieni
Mogłoby się wydawać, że rozstanie z tak kontrowersyjną postacią to ulga dla zespołu, ale w praktyce zmieni się niewiele. Klubem od dawna zarządzał bowiem drugi współwłaściciel, Behdad Eghbali, z którym Boehly popadł w konflikt ponad dwa lata temu. Dla wielu osób, dla których piłka nożna i liga angielska to codzienna lektura, prawdziwym decydentem był od dawna właśnie ten drugi. Obaj próbowali zresztą odkupić od siebie udziały, by przejąć pełnię władzy.

Ich rywalizacja sięgnęła nawet obsady ławki, bo to Boehly forsował zatrudnienie Mauricia Pochettino, a Eghbali później nalegał na jego zwolnienie. Od ponad roku sygnały z klubu wskazywały, że stery przejął właśnie Eghbali, mimo że Boehly formalnie pozostawał przewodniczącym rady. Czuli to również kibice, którzy podczas protestów kierowali niezadowolenie przede wszystkim w jego stronę. Nowy trener Xabi Alonso był zresztą wyborem Eghbalego, więc nie musi obawiać się o swoją pozycję po tym pożegnaniu.
Choć historia Boehly’ego to temat czysto piłkarski, emocji w sporcie nie brakuje też gdzie indziej. Fani parkietów znajdą osobne relacje w naszym dziale z newsami z koszykówki.
Okiem eksperta
W świecie futbolu mało kto cieszy się dobrą opinią, bo piłkarze, agenci, dziennikarze i właściciele częściej bywają krytykowani niż chwaleni. Nawet na tym tle Boehly wyraźnie się wyróżniał, i to niekoniecznie w pozytywnym sensie. Dla kibiców, którzy codziennie sprawdzają piłka nożna wyniki z wczoraj, jego era zapisze się raczej jako pasmo chaosu niż sukcesów. Trudno oczekiwać, by fani Chelsea mieli za nim tęsknić.