„Druga połowa była ciężka, broniliśmy się, ale i tak taka strata bramki boli, tym bardziej, że było to po naszych błędach” – przyznał po meczu Kajetan Szmyt.
W środę w Pireusie Jagiellonia Białystok przegrała z Olympiakosem 1:2. Był to pierwszy występ białostoczan w fazie ligowej Ligi Europy.
Początek należał do gości. W 20. minucie wynik otworzył Kajetan Szmyt i Jagiellonia objęła prowadzenie. Przewagę udało się utrzymać przez dłuższy fragment meczu – zanim gospodarze najpierw doprowadzili do remisu, a potem, już w końcówce, strzelili gola, który dał im ostateczne zwycięstwo.
24-letni skrzydłowy, strzelec gola dla Jagiellonii, po spotkaniu nie ukrywał, że druga połowa pozostawiła niedosyt. „W drugiej połowie podkręcili tempo. Grasz u siebie i masz takich kibiców, to trybuny po prostu niosą tę drużynę, tak jak nas często niosą kibice w Białymstoku” – mówił Szmyt, opisując presję, jaką Olympiakos wywarł na jego zespole po zmianie stron.
Jagiellonia miała swoje szanse
Skrzydłowy zauważył przy tym, że grecki rywal, choć skuteczny w ataku, wcale nie gra bezbłędnie z tyłu. „Mają bardzo dobrą ofensywę i myślę, że dobrze z niej korzystali, natomiast w obronie nie ustrzegali się błędów” – ocenił Szmyt.
To właśnie te błędy – jak przyznał zawodnik Jagiellonii – dawały białostoczanom pole do gry w pierwszej połowie. Pole, którego nie zdołali w pełni wykorzystać. „W tej pierwszej połowie mieliśmy swoje szanse i mogliśmy jedną czy dwie lepiej wykorzystać” – przyznał.