„Widzimy zespół, który robi postępy i gra z bardzo jasnymi założeniami” — tak trener Crystal Palace Pierre Sage ocenił rywala przed czwartkowym starciem z Lechem Poznań. „Jednak dla nas najważniejsze jest, by jak najlepiej realizować nasz styl gry. Wciąż mamy elementy do poprawy” — dodał francuski szkoleniowiec.
Lech zmierzy się z Crystal Palace na wyjeździe w 1. kolejce fazy ligowej Ligi Europy. Piłka w grze od czwartku, godzina 21. Anglicy sezon zaczęli słabo — jedno zwycięstwo, żadnego remisu, trzy porażki. A mimo to wciąż mówi się o nich jako o triumfatorze poprzedniej edycji Ligi Konferencji.
Sage zapewnia, że do poznańskiego rywala jego sztab podszedł z pełną powagą. Przeanalizowaliśmy siedem meczów Lecha w tym sezonie — zaczęli go bardzo wcześnie, jeszcze od eliminacji Ligi Mistrzów. Francuski szkoleniowiec wskazał też nazwisko, które w kadrze gości niepokoi go najbardziej.
Mowa o Mikaelu Ishaku. Napastnik ostatnio pauzował przez drobny uraz, ale Sage co do jego jakości wątpliwości nie ma — w poprzednim sezonie Szwed strzelił mnóstwo goli i to nazwisko rozpoznawalne w całej Europie.
Defensywne słabości Crystal Palace
Statystyki gospodarzom nie sprzyjają. W Premier League Crystal Palace stracił już jedenaście goli — najwięcej ze wszystkich drużyn ligi. Sam Sage przyznaje, że pięć z nich padło po dośrodkowaniach.
Plan na mecz z Lechem trener jednak ma i mówi o nim otwarcie, choć bez szczegółów. „Mamy swój plan na mecz. Nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów, ale gramy u siebie, nasz zespół w poprzednim sezonie wygrał Ligę Konferencji, więc chcemy kontynuować tę drogę i wypaść lepiej niż ostatnio — nie tylko pod względem stylu gry, ale też wyniku, bo tego właśnie potrzebujemy” — powiedział Sage.