„Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) – Aryna Sabalenka (1) 6:4, 5:7, 6:2” – sucha statystyka, ale kryje się za nią jeden z najbardziej zaciętych finałów US Open ostatnich lat. Spotkanie rozegrano w sobotę, 12 września, na twardych kortach Nowego Jorku.
Kazaszka wzięła pierwszego seta 6:4. Sabalenka odpowiedziała natychmiast, biorąc drugą partię 7:5. O wszystkim zadecydował trzeci set – i tu Rybakina nie zostawiła złudzeń, triumfując 6:2.
Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz trudno było sobie wyobrazić. Przed obecnym sezonem najlepszym wynikiem Rybakiny na wielkoszlemowym US Open była czwarta runda. Teraz Kazaszka nie tylko przełamała tę barierę, ale od razu sięgnęła po tytuł.
Dramat w drugim secie
Najbardziej nerwowo zrobiło się w drugiej partii. Rybakina wpakowała bekhend w siatkę, musiała bronić break pointa, a w kolejnej akcji dorzuciła podwójny błąd serwisowy – Sabalenka objęła prowadzenie 3:2. Odwrót nastąpił dopiero przy stanie 4:5, gdy reprezentantka Kazachstanu serwowała, by w ogóle zostać w rozgrywce. Mimo to Sabalenka domknęła seta na swoją korzyść, wygrywając go 7:5.
Kryzys Rybakiny wrócił jeszcze raz w trzeciej odsłonie meczu, gdy Kazaszka przegrywała już 1:3. Pierwszej okazji na powiększenie przewagi nie wykorzystała, ale przy kolejnej podeszła do siatki i skutecznym wolejem podniosła prowadzenie na 5:2. Tego ataku Sabalenka już nie odrobiła. Set i cały mecz powędrowały do Rybakiny 6:2.
Triumf w Nowym Jorku to dla Rybakiny już drugi w tym sezonie wielkoszlemowy tytuł. I przyszedł na jednym z najbardziej prestiżowych turniejów tenisowego kalendarza – pula nagród US Open sięga 108 milionów dolarów.