121. miejsce w rankingu, kwalifikacje, a na koniec ćwierćfinał wielkoszlemowego turnieju. Tak w skrócie wygląda historia Zheng, która w Nowym Jorku napisała jeden z najbardziej zaskakujących scenariuszy tegorocznego US Open.
To właśnie reprezentantka Kazachstanu, rozstawiona z numerem drugim wśród kwalifikantek, wyeliminowała Igę Świątek. W środę wygrała 3:6, 6:1, 6:4. Mecz miał charakter huśtawki – Polka zaczęła pewnie i zgarnęła pierwszego seta, ale w dwóch kolejnych partiach straciła kontrolę w kluczowych momentach.
Awans do najlepszej ósemki US Open to dla Zheng coś więcej niż tylko zwycięstwo nad Świątek. Kazaszka jako pierwsza zawodniczka z kwalifikacji od czasów Emmy Raducanu w 2021 roku dotarła do ćwierćfinału tego turnieju. Warto pamiętać, że Raducanu skończyła wtedy swoją przygodę triumfem w całym turnieju – i już samo to zestawienie pokazuje, jak rzadkie jest to, czego dokonała Zheng.
Droga powrotna od 121. miejsca
Ten sukces nabiera jeszcze większej wagi, gdy przypomnieć sobie, z jakiego miejsca Zheng musiała wracać. Kontuzja łokcia wyrzuciła ją poza czołową dziesiątkę, a ranking spadł aż do 121. pozycji. Dla zawodniczki, która jeszcze niedawno grała w światowej czołówce, był to bolesny regres.
Początek sezonu 2026 również nie dawał wiele powodów do optymizmu – seria szybkich porażek ciążyła nad Zheng od pierwszych tygodni. Tym mocniej wybrzmiewa jej marsz przez kwalifikacje i kolejne rundy US Open. To nie przypadkowy dobry tydzień, lecz historia powrotu.