11-letni Bartek z Polski wygrał finałowy bieg w Workington i został mistrzem świata. Ten wyścig w angielskim miasteczku zamknął sezon klasy 125cc, a chłopca z Rybnika zmienił w najmłodszego mistrza globu na żużlowym motocyklu.
Sama droga do Workington była już próbą charakteru. Z Rybnika do Calais jest 1350 kilometrów, stamtąd prom na Wyspy, a po zejściu w Dover czeka jeszcze 700 kilometrów. Rodzina Bartka pokonała tę trasę bez gwarancji, że wracać będą z tytułem — bo faworytem numer jeden chłopak wcale nie był. W stawce liczyli się jeszcze dwaj inni Polacy, Sawin Turowski i Marcel Zwierzyński, a do tego mistrz SGP4 Blake Schlein.
Taniej ten sport nie robi nikomu. Sam motocykl do jazdy w klasie 125cc kosztuje od 18 do 20 tysięcy złotych. A mimo to w rodzinie Bartkowiaków chętnych do ścigania nie brakuje — młodszy, 8-letni brat też marzy o torze. Licencję da się zdobyć dopiero w wieku 10 lat, choć sam Bartek trenował już jako ośmiolatek.
Ślad rodziny Szczyrbów
W tym środowisku Bartek nie jest wyjątkiem. Bartkowiakowie od lat trzymają się blisko z rodziną Franciszka Szczyrby — on też sięgnął po tytuł mistrza świata, mając wtedy 12 lat. W tym roku poszedł jeszcze dalej i wygrał mistrzostwa SGP3. Widać po tym, że droga z lokalnego toru na sam szczyt bywa w tym gronie dobrze znana.