Mirra Andriejewa jest już w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W trzeciej pokonała Janice Tjen 6:1, 7:6(5) – choć patrząc na przebieg spotkania, a nie tylko na końcowy wynik, łatwo nie było.
Pierwszy set nie zostawiał złudzeń. Kłopoty zaczęły się w drugim, który Rosjanka domknęła dopiero w tie-breaku. W ósmym gemie zmarnowała break pointy, a w dziesiątym miała na rakiecie dwie piłki setowe – i również ich nie wykorzystała. Dopiero przy serwisie Indonezyjki złapała rytm: przy stanie 6-4 wypracowała sobie piłki meczowe. Tym razem się nie potknęła.
To zupełnie inny obraz niż w pierwszym meczu turnieju, gdy Andriejewa rozbiła Oleksandrę Olijnikową 6:1, 6:0. Tjen pokazała jednak, że z rozstawioną z numerem piątym Rosjanką da się grać punkt za punkt.
Keys bez litości dla Siniakovej
Madison Keys miała dużo łatwiejsze popołudnie. Mistrzyni Australian Open 2024 pokonała Katerinę Siniakovą 6:1, 6:3 i oddała Czeszce zaledwie cztery gemy w całym meczu. Rywalka nie zdążyła się nawet obudzić.
Cincinnati Open to impreza rangi WTA 1000 rozgrywana na twardym korcie, z pulą nagród sięgającą 7,433 mln dolarów. Zarówno Andriejewa, jak i Keys mają przed sobą kolejne rundy – a wraz z nimi rosnącą stawkę, sportową i finansową.