„82 punkty i 3. miejsce zeszłej wiosny” — tak w skrócie można podsumować sezon 2024/2025 Unii Oświęcim. Rok później drużyna zebrała 79 punktów i uplasowała się na 4. miejscu. Wynik niemal ten sam. Styl gry — zupełnie inny.
Sezon 2024/2025 to była czysta ofensywna eksplozja. Oświęcimianie strzelili wtedy 166 bramek, średnio 4,15 na mecz, wygrywając 25 z 40 spotkań sezonu zasadniczego. To był zespół z prawdziwą głębią punktową — aż dziesięciu zawodników przekroczyło granicę 28 punktów. Prym wiódł Henry Karjalainen z dorobkiem 49 punktów, tuż za nim uplasowali się Erik Ahopelto z 42 punktami i Ville Heikkinen z 34. Nawet z linii obrony sypało punktami — Jere Vertanen zebrał ich 33. W przewadze liczebnej Unia była wtedy po prostu zabójcza: skuteczność 34,78% i 40 zdobytych bramek w tej formacji. Zespół dopuszczał średnio 31,13 strzałów na mecz i stracił łącznie 107 bramek — sporo, ale ratował go bramkarz. Szwedzki golkiper Lundin rozegrał 34 mecze, broniąc 93,01% strzałów przeciwnika, z fenomenalnym wskaźnikiem GSAA na poziomie +21,62. Rok później, w sezonie 2025/2026, Unia wygrała 23 mecze, zdobyła 79 punktów i przegrała 10 razy w regulaminowym czasie. Ofensywa wyraźnie zwolniła — 153 bramki, czyli średnio 3,83 na mecz, to spadek względem poprzedniego roku. Ale to, co drużyna straciła z przodu, odzyskała z tyłu.
Defensywa zamiast fajerwerków
Liczba strzałów przeciwnika na mecz spadła z 31,13 do 27,33. Zaledwie 98 straconych bramek w całym sezonie, wobec 107 rok wcześniej. Skuteczność w osłabieniu wzrosła z 72,17% do 78,05%, a wskaźnik Shot Share — pokazujący, która drużyna dominuje pod względem oddawanych strzałów — poszybował z 54,73% do 58,06%. Lundin zagrał w 28 meczach, broniąc 91,38% strzałów, z GSAA na poziomie +7,19 — wynikiem znacznie skromniejszym niż rok wcześniej. Solidnym wsparciem okazał się Igor Tyczyński, który w 15 meczach bronił 91,45% strzałów. Za to liczba graczy z dorobkiem powyżej 28 punktów spadła z dziesięciu do zaledwie pięciu. Czołówkę punktową tworzyli: Trkulja z 48 punktami, Heikkinen z 44, Ahopelto z 41, Partanen również z 41 i Peresunko z 39. Szósty w tej klasyfikacji Martin Kasperlík zdobył już tylko 23 punkty — przepaść między czołówką a resztą składu wyraźnie się pogłębiła. Trzech czołowych napastników wygenerowało aż 31,2% wszystkich punktów drużyny. Widać po tym, jak bardzo ofensywa Unii skurczyła się do jednego punktu ciężkości.
Dwa sezony, niemal identyczny wynik w tabeli — 82 do 79 punktów, 3. miejsce zamienione na 4. Sama tabela tego jednak nie pokaże.