17 października 2015 roku Prichard Colon wszedł do ringu jako niepokonany, utalentowany bokser, przed którym rysowała się świetlana przyszłość. Tamtego wieczoru wszystko runęło. Dekadę później, w czwartek 13 sierpnia, jego ojciec i były trener Richard Colon poinformował w mediach społecznościowych, że 33-letni pięściarz zmarł.
Colon odszedł w wieku 33 lat, po latach zmagań ze skutkami ciężkiego urazu mózgu doznanego na ringu. Do urazu doszło właśnie podczas tej feralnej walki w 2015 roku.
Po pojedynku lekarze zdiagnozowali u niego ciężki krwotok. Bokser zapadł w śpiączkę – nie wybudził się z niej przez 221 dni.
Kariera przerwana w rozkwicie
Zanim doszło do tragedii, Colon zdążył zbudować imponujący dorobek. W boksie amatorskim stoczył 185 pojedynków, z czego wygrał aż 170. Na zawodowym ringu jego bilans wynosił 16 wygranych i tylko jedna porażka, w tym 13 zwycięstw przez nokaut.
Ta jedyna porażka miała nietypowy przebieg – Colon przegrał z Williamsem przez dyskwalifikację, gdy ten ściągnął rękawice w narożniku po dziewiątej rundzie. To właśnie ten pojedynek, rozegrany 17 października 2015 roku, okazał się ostatnim w karierze Pricharda Colona. I początkiem dziesięcioletniej walki o życie.