STS Sanok ma już licencję na występ w nadchodzącym sezonie Tauron Hokej Ligi – to oficjalnie przesądza, że klub zagra w rozgrywkach. Licencja jest jednak warunkowa: klub musi jeszcze spełnić cztery wymogi merytoryczno-biurokratyczne.
Najważniejsze już za klubem. Sprawy finansowe, niezbędne do uzyskania licencji, zostały uregulowane w całości – Sanok spłacił zaległości, między innymi wobec zawodników i trenerów.
Za tym porządkowaniem stoi nowy prezes STS-u Sanok, Marek Pieniążek. Jak sam mówi, uregulowanie finansów musiało być pierwszym krokiem, bez niego trudno budować cokolwiek dalej.
Żeby być na rynku wiarygodnym, trzeba być wiarygodnym od początku. Jeżeli mamy zobowiązania do zawodników, a ja podpisywałbym z nowymi zawodnikami kontrakty, to by było nie w porządku.
Co dalej dla klubu
Licencja w kieszeni oznacza, że klub może od razu wrócić do rozmów ze sponsorami – ci wcześniej wstrzymywali decyzje o wsparciu finansowym, czekając właśnie na potwierdzenie startu zespołu w najwyższej lidze hokejowej w kraju.
Po miesiącach niepewności wokół klubu wszystko nabrało tempa szybciej, niż wielu się spodziewało. Pierwszy trening zaplanowano na 18 sierpnia.