„To jest dokładnie ten problem z tenisem: przekonanie, że istnieje tylko dziesięciu graczy. To ogromny błąd i świadczy o braku szacunku dla pozostałych” – tymi słowami włoski dziennikarz Sky Sport Angelo Mangiante odniósł się do głośnej propozycji Aryny Sabalenki, która chciałaby zmienić sposób organizacji konferencji prasowych w WTA.
Liderka rankingu WTA, która odsunęła Igę Świątek z pozycji numer 1, wrzuciła na portal X wpis z niekonwencjonalnym pomysłem. „A co powiecie na zmianę mediów przedturniejowych? Top 10 graczy razem na konferencji prasowej? Styl F1? Zabawne, nie?” – napisała Białorusinka z Mińska. Środowisko tenisowe nie pozostało obojętne.
Mangiante broni zawodników spoza elity
Włoski komentator nie przebierał w słowach. Swój sprzeciw wyraził bezpośrednio pod wpisem Sabalenki na portalu X, wskazując, że skupianie całej uwagi medialnej wyłącznie na top 10 to systemowy błąd. Poszedł jednak dalej. „Powinniśmy uznać, że zawodnik z rankingu numer 200 jest profesjonalistą, który walczy, by utrzymać się z tego sportu” – podkreślił Mangiante. Krótko i bez owijania w bawełnę.
Sedno argumentu jest proste: format wzorowany na Formule 1, gdzie reflektory skupiają się na czołówce stawki, z definicji spycha na margines dziesiątki zawodniczek walczących każdego tygodnia o punkty i pieniądze niezbędne do utrzymania kariery. Dla nich dostęp do mediów to nie przywilej — to część zawodowego życia.
Dyskusja rozgorzała w wyjątkowo napiętym tenisowym tygodniu. W kalendarzu WTA zbliża się turniej WTA 1000 w Toronto, w którym Sabalenka jest najwyżej rozstawioną zawodniczką. Na kortach pojawią się też cztery Polki: Iga Świątek, Maja Chwalińska, Magdalena Fręch i Magda Linette. Równolegle w Montrealu trwa turniej ATP 1000, gdzie Polskę reprezentują Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
Debata o formacie konferencji prasowych trafia więc na wyjątkowo podatny grunt. W najbliższych dniach dziesiątki zawodniczek i zawodników stanie przed mikrofonami — każde z nich, niezależnie od miejsca w rankingu.