Minuta 45+10. Michal Sacek wpakował piłkę do siatki, wyrównał na 1:1 i stadion Górnika eksplodował. Przez chwilę wyglądało to jak cud — że wicemistrz Polski rzeczywiście wywróci ten dwumecz do góry nogami. Nie wywrócił.
Rewanż z Fenerbahce rozegrano w środę, 29 lipca 2026 roku, na własnym stadionie Górnika Zabrze. Podopieczni trenera Michala Gasparika wychodzili na murawę z jedną bramką straty — w pierwszym meczu w Stambule padli 0:1 po golu Talisy z rzutu wolnego.
Rewanż zaczął się fatalnie. Już w 9. minucie Milan Skriniar znalazł się w polu karnym i upadł po kontakcie z Lukasem Sadilkiem. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Talisca podszedł spokojnie do piłki i w 12. minucie pokonał bramkarza Philippa Schulzego — 0:1 dla gości. Zabrze potrzebowało już dwóch goli, żeby awansować.
Odpowiedź przyszła tuż przed przerwą. W doliczonym czasie pierwszej połowy Sacek trafił do siatki i tchnął w Górnika nadzieję na dogrywkę. Przerwa, głęboki oddech — a po niej na murawę wszedł Mason Greenwood, latem sprowadzony do Fenerbahce z Olympique Marsylia.
Gunok zatrzasnął drzwi
Górnik pchał się do przodu, ale bramkarz Fenerbahce Gunok gasił kolejne próby zabrzan z niezawodną skutecznością. Wynik nie drgnął. Mecz zakończył się remisem 1:1 — i to Fenerbahce zameldowało się w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.
Dla Górnika to nie koniec europejskich przygód w tym sezonie, ale wyraźny krok wstecz. Zabrze trafi do III rundy eliminacji Ligi Europy, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu FC Twente – Ferencvaros. Pierwsze spotkanie tej rywalizacji rozegrane zostanie na stadionie rywala.