Ma 19 lat i właśnie podpisał kontrakt z mistrzem Czech. Oskar Kubiak dołączył do Slavii Praga — klubu z zapewnionym miejscem w przyszłorocznej Lidze Mistrzów — za milion euro. Niecały rok temu biegał po boiskach trzeciej ligi.
Latem ubiegłego roku Kubiak był wypożyczony z Arki Gdynia do Sokołu Kleczew, klubu z trzeciego poziomu rozgrywkowego. Liczby, które tam wypracował, mówią same za siebie: 18 meczów, 14 goli, 5 asyst. W styczniu wrócił do Arki Gdynia, gdzie do końca sezonu rozegrał 14 spotkań, strzelił 3 bramki i dołożył 1 asystę.
Sam zawodnik przyznaje, że tak gwałtowny skok — z polskiej trzeciej ligi na europejskie salony — trudno mu do dziś ogarnąć myślami. W rozmowie z TVP Sport powiedział wprost:
„Dokładnie 13-14 miesięcy byłem w zupełnie innym miejscu. Ponad rok temu grałem jeszcze na boiskach trzeciej ligi i zastanawiałem się, czy w ogóle poradzą sobie na szczeblu centralnym. Dziś jestem zawodnikiem drużyny, która gra w Lidze Mistrzów. To coś niesamowitego.”
Otoczenie zareagowało podobnie. „Wszyscy byliśmy w pewnym sensie w szoku” — przyznał Kubiak.
„Ciężka praca nigdy się nie zmieni”
Euforii jednak nie ma. Zapytany o sekret tak błyskawicznego awansu, Kubiak odpowiedział bez zbędnych ozdóbek:
„Tak naprawdę niczego nie zmieniłem w swoim podejściu. Zawsze powtarzam, że bez względu na to, czy gram w klubie walczącym o Ligę Mistrzów, czy w zespole z trzeciej ligi, moje nastawienie pozostaje takie samo. Ciężka praca nigdy się nie zmieni.”
Na debiut w czeskiej ekstraklasie przyjdzie mu jeszcze poczekać — zawodnik zmaga się z urazem. Tymczasem Slavia nie zwalnia tempa. W niedzielę rozbiła Slovacko 5:1, a dublet w tym meczu zaliczył inny Polak w szeregach praskiego klubu — Wiktor Nowak.