„Zdecydowanie nie stałabym tutaj, gdyby nie ona, więc dziękuję” – tymi słowami Linda Noskova zadedykowała swój tytuł wimbledoński zmarłej mamie Ivanie, przesłała całusa w stronę nieba i zalała się łzami. Kort Centralny zamarł.
21-letnia Czeszka pokonała w finale Wimbledonu 2026 rodaczkę Karolinę Muchovą wynikiem 6:2, 5:7, 6:3. Mecz trwał blisko półtorej godziny. Był to pierwszy wielkoszlemowy finał Noskovej — i od razu przyniosł jej tytuł. Jej pierwszy wielkoszlemowy tytuł w singlu.
Mama Lindy, Ivana, zmarła w 2024 roku po długiej walce z nowotworem — tuż przed Wimbledonem. Dwa lata później jej córka stała na tej samej trawie jako mistrzyni.
„Wiem, że nie lubisz latać”
W przemowie po zwycięstwie Noskova zwróciła się najpierw do ojca siedzącego na trybunach: „Chcę podziękować tacie za to, że tu przyjechał, i całej mojej rodzinie za przybycie. Wiem, że nie lubisz latać, więc bardzo to doceniam”. Chwilę później padła dedykacja dla mamy — i łzy.
Wzruszona była nie tylko sama mistrzyni. Martina Navratilova, obserwująca finał z Loży Królewskiej, z trudem powstrzymywała łzy podczas tej przemowy. Navratilova, która w karierze zdobyła 18 tytułów wielkoszlemowych w singlu, wie lepiej niż ktokolwiek, co znaczy stać na wimbledońskim korcie z trofeum w rękach.
Noskova dołączyła tym samym do wyjątkowego grona — jest szóstą Czeszką z tytułem wimbledońskim w singlu. Przed nią dokonały tego Martina Navratilova, Jana Novotna, Petra Kvitova, Marketa Vondrousova i Barbora Krejcikova.
Do Karoliny Muchovej Noskova odniosła się z ciepłem. „Cieszę się, że swój pierwszy wielkoszlemowy finał zagrałam z tobą” — powiedziała. Obie znają się dobrze: razem grały w deblu na igrzyskach olimpijskich w Paryżu.
Finał 12. dnia turnieju zapisze się w historii Wimbledonu nie tylko wynikiem. Zapisze się gestem — całusem posłanym w niebo.