Siedemdziesiąta minuta, Lincoln Financial Field w Filadelfii. Kylian Mbappe ustawia piłkę na jedenastce, Orlando Gill czeka w bramce. Kapitan Francji nie zostawia mu złudzeń — precyzyjny strzał, bramkarz rzuca się w przeciwną stronę. Jeden gol. I to wystarczyło.
To był decydujący moment 1/8 finału Mistrzostw Świata 2026 między Paragwajem a Francją. Trójkolorowi wygrali 0:1 (0:0) i awansowali do ćwierćfinału.
Paragwaj bronił się zaciekle, ale nie uchronił się od błędu
Francja wchodziła na boisko jako bezsprzeczny faworyt. W czterech poprzednich meczach turnieju strzeliła aż 13 goli, tracąc zaledwie dwie bramki. Paragwaj pod wodzą Gustavo Alvaro przez cały turniej zdobył łącznie tylko trzy gole — choć po drodze zdążył sprawić niemałą sensację, eliminując Niemcy w 1/16 finału.
Pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięcia. Zero do zera, bez bramek, bez przełomu. Paragwajczycy okopali się na własnej połowie, a Orlando Gill był czujny — w 54. minucie zatrzymał mocne uderzenie z dystansu Manu Kone.
Deschamps sięgnął po zmiany. W 61. minucie na murawie pojawił się Desire Doue, zastępując Bradleya Barcolę. Sześć minut później Diego Gomez sfaulował Doue w polu karnym. Sędzia Ilgiz Tantashev, po analizie VAR, wskazał na jedenasty metr. To właśnie ta zmiana odmieniła losy meczu.
Resztę zrobił Mbappe. Spokojnie, bez wahania.
W ćwierćfinale Francję czeka Maroko — rywal, który w 1/8 finału rozgromił Kanadę 3:0. Trójkolorowi zmierzą się z drużyną, która na tym turnieju nie dała przeciwnikom żadnych złudzeń.