We wtorek Jacob Markström oficjalnie zasilił Florida Panthers w ramach wymiany z New Jersey Devils — i w tym samym momencie era Siergieja Bobrowskiego w Fort Lauderdale dobiegła końca. Dwie transakcje w ciągu dwóch dni. Zupełnie nowa obsada bramki.
Bobrowski spędził we Florydzie siedem lat, zarabiając łącznie 70 milionów dolarów. Dwukrotny zdobywca Pucharu Stanleya pożegnał się z klubem w środę, 2 lipca 2026 roku, nie mając w kieszeni żadnej nowej umowy. Koniec epoki — dosłownie.
Florida nie czekała jednak na jego odejście z założonymi rękami. Już w poniedziałek do drużyny dołączył Akira Schmid, pozyskany z Vegas Golden Knights. Dzień później nadszedł ruch znacznie głośniejszy — transfer Markströma.
Powrót syna marnotrawnego
Historia Markströma z Florydą ma w sobie coś z ironii losu. To właśnie Panthers wybrali go w drugiej rundzie draftu NHL w 2008 roku, by sześć lat później odesłać go do Vancouver Canucks przy okazji powrotu Roberta Luonga na Florydę. Dziś 36-latek wraca do organizacji, która niegdyś go wystawiła do wiatru.
Cena transferu była niemała. Do New Jersey Devils trafili Evan Rodrigues, Jesper Boqvist i Ben Steeves. W zamian Panthers związali Szweda kontraktem na 6 milionów dolarów rocznie, ważnym do 2028 roku.
Przebudowa bramki to tylko jeden element szerszej rewolucji kadrowej. Wcześniej klub zdążył już ściągnąć Brady’ego Tkachuka oraz Radko Gudasa. Pantery stawiają na nowe rozdanie — i robią to w tempie, które nie pozostawia wątpliwości co do ambicji.