Sezon 2025/2026 za nami, kontrakt Aleksandra Owieczkin z Washington Capitals wygasł. Dla 40-letniego Rosjanina nadszedł moment, który hokejowy świat śledzi z zapartym tchem — czy ikona NHL zdecyduje się na jeszcze jeden sezon?
Capitals potwierdziły, że w ciągu najbliższych dni rozpoczną rozmowy z Owieczkinem o jego przyszłości. Generalny menedżer Chris Patrick nie owija w bawełnę — spotkanie jest tylko kwestią czasu.
„W najbliższej przyszłości usiądziemy i porozmawiamy. Nie ustaliliśmy jeszcze konkretnego terminu, ale stanie się to już wkrótce” — powiedział Patrick.
Klub nie czekał z założonymi rękami. Latem Capitals pozyskali napastnika Jordana Kyrou oraz Alexa Tucha — transfery, które wyraźnie przypadły kapitanowi do gustu. Trener Spencer Carbery uchylił rąbka tajemnicy na temat nastrojów w szatni.
„Był bardzo, bardzo zadowolony z naszych wzmocnień” — stwierdził Carbery.
Patrick nie ukrywał, że letnia aktywność transferowa miała konkretny cel.
„Aleks jest niezwykle ambitny i chce wygrywać. Chciał zobaczyć, co zrobimy latem, zanim podejmie decyzję dotyczącą swojej przyszłości. Myślę, że nasze ruchy dostarczyły mu dodatkowych argumentów” — powiedział menedżer.
Mistrzostwo albo nic
Owieczkin postawił sprawę jasno. Powrót jest możliwy pod jednym warunkiem — drużyna musi realnie walczyć o Puchar Stanleya.
„Jeśli mam wrócić, chcę grać w drużynie, która walczy o mistrzostwo. To dla mnie najważniejsze” — oświadczył Rosjanin.
Pieniądze? Zejdą na drugi plan. Według informacji z klubu kwestie finansowe nie będą decydującym czynnikiem. Od miesięcy Owieczkin powtarza zresztą to samo: ostateczne słowo padnie dopiero po rozmowach z rodziną i kierownictwem Capitals.
Liczby mówią same za siebie. 21 sezonów w barwach Capitals, tytuł najlepszego strzelca w historii NHL, a w minionym sezonie — w wieku 40 lat — ponad 30 bramek na koncie. Pytanie brzmi nie tyle, czy Owieczkin może dalej grać, ile czy ma ochotę dopisać do tej legendy jeszcze jeden rozdział.