Legendarny Fedor Emelianenko ma już 50 lat. Czy to naprawdę koniec, czy jeszcze zobaczymy go na ringu lub w klatce? Rosyjski zawodnik, obecnie emerytowany, sam podgrzał atmosferę, odnosząc się do pogłosek o możliwej walce z Francisem Ngannou.
Ostatni raz w akcji widzieliśmy go w 2023 roku. Karierę zamknął nokaut w pierwszej rundzie – ten cios wymierzył mu Ryan Bader na gali Bellator 290. Brutalna kropka nad „i” po latach, w których Rosjanin uznawany był za jednego z najwybitniejszych zawodników w historii sportów walki.
Największe sukcesy święcił w japońskiej organizacji PRIDE – tam na jego koncie zapisały się zwycięstwa nad Mirko Cro Copem, Antonio Rodrigo Nogueirą, Markiem Colemanem i Kevinem Randlemanem. Między 2001 a 2010 rokiem przeszedł przez 28 pojedynków bez porażki – seria, która do dziś wzbudza respekt w środowisku MMA. UFC nie raz próbowało przekonać go do przejścia pod swoje skrzydła, ale strony nigdy nie dogadały się w sprawie kontraktu.
Co powiedział o Ngannou?
W rozmowie dla kanału Ushatayka Emelianenko opowiedział, jak widzi swoją sportową przyszłość. Wprost przyznał, że dziś nie byłby w stanie rywalizować w MMA, tłumacząc to kontuzjami, które nagromadziły się przez lata.
„Obecnie nie byłbym w stanie rywalizować w MMA. Mam zbyt wiele kontuzji.”
Inaczej jednak wypadała jego ocena szans w boksie. Zasugerował, że chciałby spróbować sił w ringu bokserskim właśnie ze byłym mistrzem UFC w wadze ciężkiej, Francisem Ngannou.
„Spróbowałbym jednak swoich sił przeciwko niemu w boksie.”
Rosjanin szybko jednak ostudził emocje wokół samego pojedynku i zaprzeczył, że toczyły się jakiekolwiek konkretne rozmowy na ten temat.
„Nigdy nie powiedziałem, że prowadziliśmy negocjacje.”
Na razie więc starcie Emelianenko – Ngannou istnieje tylko jako deklaracja, nie konkretny plan. Czy 50-letni Rosjanin faktycznie zdecyduje się na powrót – tego wciąż nikt nie wie.