Ile trzeba zapłacić, żeby Bayern Monachium przyleciał na towarzyski mecz do Afryki? Odpowiedź brzmi: ponad pięć milionów euro.
Taką kwotę za występ w Nairobi ma otrzymać bawarski klub — tak wynika z doniesień Manuela Bonke, dziennikarza monachijskich tytułów „tz” i „Merkur”. 5 stycznia Bayern zmierzy się tam z Ajaksem Amsterdam. Samo spotkanie odbędzie się w stolicy Kenii. Bundesliga jako jedyna z lig czołowej piątki rankingu UEFA wstrzymuje zimą rozgrywki na kilka tygodni, a to akurat otwiera drużynie Vincenta Kompanego okno na taki wyjazd.
Jak na europejskiego giganta, to nietypowy kierunek. Afryka Subsaharyjska dotychczas dość rzadko gościła najbardziej znane drużyny świata — kluby na zarobkowe tournee zwykle wybierają Amerykę Północną albo Azję. Bayern zdecydował się jednak złamać ten schemat i rozegrać mecz towarzyski poza Europą.
Decyzję o wyjeździe zaaprobował trener Bayernu Vincent Kompany. W klubie po usłyszeniu oferty od Kenijczyków nieformalnie skomentowano sprawę krótko: „Za takie pieniądze trzeba to zrobić”.
Za takie pieniądze trzeba to zrobić
Nowy stadion i Puchar Narodów Afryki
Spotkanie z Ajaksem to nie przypadkowy sparing wrzucony w kalendarz, a element obchodów otwarcia Raila Odinga International Stadium — obiektu, który ma mieścić 60 tysięcy widzów. Inwestycja wpisuje się w szersze plany kraju: w 2027 roku Kenia wspólnie z Ugandą i Tanzanią będzie gospodarzem Pucharu Narodów Afryki.
Dla Bayernu to więc nie tylko pięć milionów euro na konto, ale i symboliczny gest wobec regionu, który dotąd rzadko oglądał czołowe europejskie zespoły na żywo.