⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

Środa i czwartek to dla kibiców prawdziwy maraton – pięć polskich klubów rozegra decydujące mecze III rundy eliminacji Ligi Europy oraz Ligi Konferencji. Stawką jest awans do kolejnej fazy, a żeby nie przegapić żadnego gola, trzeba będzie skakać między platformami – transmisje rozrzucone są między telewizję naziemną, kanały Polsatu i internet.

Jako pierwszy na boisko wyszedł GKS Katowice. W środę 11 sierpnia o 18:00 podejmował Hapoel Tel Awiw w rewanżu Ligi Konferencji. Podopieczni Rafała Góraka mieli pod górkę – w pierwszym meczu w Izraelu przegrali 0:2 i musieli odrabiać straty. Spotkanie pokazała TVP Sport.

Czwartek, dzień czterech meczów

Prawdziwe szaleństwo czeka kibiców w czwartek 12 sierpnia – jednocześnie zagrają cztery pozostałe polskie ekipy. Najwcześniej, o 19:00, rusza starcie Hammarby IF z Rakowem Częstochowa w Sztokholmie. Pierwszy mecz w Częstochowie zakończył się bezbramkowym remisem 0:0, więc Szwedzi nie mają żadnej przewagi przed rewanżem. Ten mecz obejrzą tylko widzowie internetowi – transmisję zapewni wyłącznie Kanał Sportowy na YouTube, bez pokrycia telewizyjnego.

W tym samym czasie, również o 19:00, Górnik Zabrze podejmie na własnym stadionie Ferencvarosi TC w rewanżu Ligi Europy. Zabrzanie wchodzą do tego meczu po porażce 0:1 w Budapeszcie, więc przed własną publicznością muszą odwracać wynik. Transmisję zapewnią TV6, Polsat Sport 1 oraz Polsat Sport Premium 1.

Pół godziny później, o 19:30, na Wyspach Owczych rozegrany zostanie mecz KI Klaksvik z Lechem Poznań. Poznaniacy jadą tam w dobrych nastrojach – u siebie wygrali pierwszy mecz 1:0. Spotkanie pokaże TVP 2.

Na zakończenie czwartkowego programu, o 20:30, Rangers FC zmierzy się z Jagiellonią Białystok w Glasgow. Białostoczanie mają w kieszeni jednobramkową przewagę po wygranej 2:1 w pierwszym meczu, co daje im komfortową pozycję przed wyjazdem do Szkocji. Ten mecz zobaczymy na antenach Super Polsat, Polsat Sport 2 oraz Polsat Sport Premium 2.

Rozkład transmisji sam mówi wiele o tym, jak różnie traktowane są europejskie starcia polskich klubów – od pełnego pakietu telewizyjnego przy meczu Górnika, przez pojedynczy kanał TVP przy Lechu, aż po Raków, którego rewanż trafi wyłącznie do internetu.

Paris Saint-Germain i Aston Villa spotkają się w meczu o Superpuchar Europy 2026 w środę, 12 sierpnia, o 21:00 czasu polskiego. Areną wydarzenia będzie Red Bull Arena w austriackim Salzburgu. To klasyczne starcie zwycięzcy Ligi Mistrzów ze zwycięzcą Ligi Europy – PSG sięgnęło po główne europejskie trofeum, Aston Villa świętowała triumf w Lidze Europy.

Paryżanie obronili tytuł mistrza Ligi Mistrzów, pokonując w finale Arsenal. Za tym sukcesem stoi Luis Enrique – wciąż prowadzi zespół z Parc des Princes. Na rynku transferowym klub też nie siedział z rękami złożonymi: z Monaco sprowadzono Maghnesa Akliouche. Ciekawostka na osobny akapit: do PSG wrócił Lucas Digne, choć jeszcze w maju bronił barw Aston Villi i wspólnie z nią wygrał Ligę Europy.

Angielski klub swój puchar wywalczył w Stambule, rozbijając w finale SC Freiburg 3:0. Aston Villę prowadzi Unai Emery, który latem dozbrojił skład, ściągając Alejandro Garnachę i João Gomesa. Zespół z Birmingham testował formę w sparingu z Bayernem Monachium, a na prawej obronie w wyjściowym składzie ma zagrać Matty Cash.

Forma przed meczem i historia starć

Przygotowania obu ekip trudno nazwać jednoznacznymi. PSG zremisowało 1:1 z Manchesterem United, ale zaliczyło też porażkę 0:3 z Mallorcą w sparingu. Aston Villa też nie miała wielu powodów do radości – przegrała 1:2 z Bayernem Monachium, a wcześniej także z Realem Sociedad i FC Porto.

Obie ekipy znają się dobrze z wiosennego dwumeczu w Lidze Mistrzów. 9 kwietnia 2025 roku PSG wygrało u siebie na Parc des Princes 3:1. Rewanż na Villa Park, rozegrany 15 kwietnia 2025, padł już łupem Aston Villi, która triumfowała 3:2.

Kursy bukmacherskie

Bukmacher BETFAN stawia jednoznacznie na paryżan. Kurs na wygraną PSG w regulaminowym czasie gry wynosi 1.72, remis wyceniono na 3.75, a na triumf Aston Villi trzeba postawić przy kursie 4.50. Licząc zdobycie trofeum z uwzględnieniem ewentualnej dogrywki i rzutów karnych, PSG ma kurs 1.40, Aston Villa – 2.80.

Nie brakuje też typów golowych. Kurs na to, że obie drużyny strzelą gola (BTTS – Tak), wynosi 1.75, wariant przeciwny wyceniono na 1.97. Ci, którzy liczą na strzelaninę, mogą postawić na powyżej 2.5 gola w meczu przy kursie 1.78. Zwolennicy bardziej defensywnego widowiska sięgną po poniżej 2.5 gola – kurs 1.95.

Gdzie oglądać transmisję

W Polsce mecz pokażą Canal+ Sport oraz Canal+ Extra 1. Kibice preferujący internet obejrzą spotkanie na platformie Canal+ Online. Studio przedmeczowe na antenie Canal+ wystartuje o 20:00, godzinę przed pierwszym gwizdkiem.

Pięć polskich klubów gra w tym tygodniu o przetrwanie w europejskich pucharach. Lech Poznań, Jagiellonia Białystok i Górnik Zabrze walczą o awans w 3. rundzie eliminacji Ligi Europy, Raków Częstochowa i GKS Katowice – o awans w tej samej rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Pierwsze mecze mamy już za sobą, teraz pora na rewanże.

Lech Poznań wygrał u siebie z farerskim KI Klaksvik 1:0. Większą sensację sprawiła Jagiellonia Białystok, która na własnym stadionie pokonała szkocki Rangers FC 2:1. Górnik Zabrze wrócił z Budapesztu z porażką 0:1 po starciu z Ferencvarosem. Raków Częstochowa zremisował u siebie z Hammarby IF 0:0, a GKS Katowice przegrał na neutralnym terenie w węgierskim Miszkolcu z Hapoelem Tel Awiw 0:2.

Do eliminacji Ligi Europy Lech i Górnik trafiły okrężną drogą – oba kluby wypadły wcześniej w 2. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Stawka teraz jest prosta: wygrana w 3. rundzie oznacza dalszą jesienną przygodę w pucharach UEFA, porażka w 4. rundzie Ligi Europy przesuwa zespół do fazy ligowej Ligi Konferencji.

Lech w Torshavn broni jednobramkowej zaliczki

Rewanż Lech Poznań – KI Klaksvik zaplanowano na 19:30 w Torshavn na Wyspach Owczych. Mistrz Polski jedzie tam z jednobramkową przewagą z pierwszego meczu. Jeśli Lech przetrwa ten rewanż, w 4. rundzie eliminacji Ligi Europy czeka go prawdopodobnie starcie ze szwajcarskim FC Thun, który pierwszy mecz z islandzkim Vikingurem Reykjavik wygrał 3:0. Wariant zapasowy wygląda mniej przyjemnie – gdyby Lech wypadł z Klaksvik, w eliminacjach Ligi Konferencji trafi na zwycięzcę pary Riga FC – Gyori ETO, a Węgrzy pierwszy mecz tego dwumeczu wygrali 1:0.

Górnik Zabrze ma trudniejsze zadanie. Przed własną publicznością musi odrobić stratę jednego gola po porażce 0:1 z Ferencvarosem w Budapeszcie. Mecz zagrają w czwartek, 13 sierpnia, o 19:00. To już druga europejska przygoda zabrzan tego lata – wcześniej Górnik mierzył się z Fenerbahce Stambuł w eliminacjach Ligi Mistrzów, przegrywając 0:1 na wyjeździe i remisując 1:1 u siebie. Jeśli teraz odpadną z Ferencvarosem, w 4. rundzie eliminacji Ligi Konferencji zagrają z AS Monaco. Jeśli za to odrobią stratę, w Lidze Europy czeka ich turecki Trabzonspor.

Jagiellonia broni cennej zaliczki na Ibrox

Najbardziej wyczekiwany mecz tygodnia dla polskich kibiców odbędzie się w czwartek o 20:30 – Jagiellonia Białystok będzie bronić prowadzenia 2:1 na Ibrox Stadium w Glasgow. Rangers FC to klub, który jeszcze w 2022 roku grał w finale Ligi Europy, przegrywając po rzutach karnych z Eintrachtem Frankfurt. Forma Szkotów w ostatnim czasie daleka jest jednak od tamtej rywalizacji – w minionym sezonie ligowym zajęli trzecie miejsce, za Celticiem i Hearts z Edynburga, a w obecnej kampanii zdobyli zaledwie jeden punkt w dwóch kolejkach. Do tego gospodarze stracili najlepszego strzelca – Youseff Chermiti uszkodził więzadła w kolanie w weekendowym meczu ligowym i z Jagiellonią z pewnością nie zagra.

Nagroda za awans wygląda zachęcająco. Zwycięzca dwumeczu Jagiellonia – Rangers zmierzy się w 4. rundzie eliminacji Ligi Europy z północnoirlandzkim Larne FC lub gruzińską Iberią Tbilisi – te zespoły w pierwszym meczu zremisowały 0:0. Przegrany spadnie do eliminacji Ligi Konferencji, gdzie czeka czeski FK Jablonec lub łotewski RFS Ryga, który pierwszy mecz wygrał 2:0.

Raków w Sztokholmie, GKS z misją odrabiania strat

Raków Częstochowa zagra w czwartek o 19:00 w Sztokholmie z Hammarby IF – to rewanż po bezbramkowym remisie z pierwszego meczu w Częstochowie. Jeśli częstochowianie wygrają ten dwumecz, w decydującej rundzie eliminacji Ligi Konferencji czeka ich prawdopodobnie starcie z Hajdukiem Split – Chorwaci na wyjeździe rozbili Żalgiris Wilno 5:2.

GKS Katowice ma najtrudniejszą matematykę z całej piątki. W środę o 18:00 podejmie u siebie Hapoela Tel Awiw, mając do odrobienia dwubramkową stratę z pierwszego meczu. Nagroda za cud w Katowicach byłaby jednak spektakularna – w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji rywalem byłaby Atalanta Bergamo, w barwach której gra Nikola Zalewski.

W czwartek Jagiellonia Białystok rozegra rewanżowy mecz z Rangersami w trzeciej rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Spotkanie w Glasgow zacznie się 13 sierpnia o 20:30. Białostoczanie jadą tam w dobrych humorach – pierwszy pojedynek u siebie wygrali i tym samym zapewnili sobie jednobramkową przewagę przed rewanżem.

Dla ekipy Adriana Siemienca gra idzie o wiele. Sama obrona przewagi z pierwszego meczu daje Jagiellonii gwarancję gry co najmniej w Lidze Konferencji. Klub z Białegostoku patrzy jednak wyżej i liczy na awans do Ligi Europy.

Droga do tego celu wiedzie najpierw przez Glasgow i Rangers, a potem przez kolejnego przeciwnika w fazie play-off. Ten rywal jest już znany – potencjalnym przeciwnikiem zwycięzcy dwumeczu Jagiellonia-Rangers będzie gruzińska Iberia 1999 Tbilisi.

Jak Iberia 1999 Tbilisi wywalczyła awans

Gruzini zameldowali się w kolejnej rundzie po wtorkowym zwycięstwie nad Larne FC. Pierwszy mecz tej pary, rozegrany w Irlandii Północnej, zakończył się remisem. W rewanżu też nie było rozstrzygnięcia w regulaminowym czasie – padł wynik 1:1, więc obie ekipy musiały grać dogrywkę.

O awansie Iberii zdecydował gol Niki Sicharulaszwilego w dodatkowym czasie gry. Gruziński pomocnik był bohaterem całego dwumeczu z Larne FC – wcześniej zanotował w nim także asystę.

Jeśli Jagiellonia dopełni formalności w Glasgow, to właśnie z Iberią 1999 Tbilisi zagra o miejsce w fazie ligowej Ligi Europy. Na razie jednak wszystko rozstrzygnie się w czwartkowy wieczór na szkockiej ziemi, gdzie białostoczanie będą bronić jednobramkowej przewagi wywalczonej w pierwszym meczu.

Lech Poznań przegrał z Aarhus w dwumeczu po rzutach karnych i pożegnał się z eliminacjami Ligi Mistrzów. Duński klub, który jeszcze niedawno sprawił poznaniakom sensację, tydzień później sam dostał solidne lanie – i to od zespołu z Baku, w którym gra Tymoteusz Puchacz.

Losy dwumeczu Lech – Aarhus wydawały się przesądzone już po pierwszym spotkaniu w Danii, gdzie „Kolejorz” wygrał aż 4-1. Rewanż w Poznaniu poszedł jednak zupełnie innym torem. Duńczycy odrobili straty i doprowadzili do konkursu jedenastek, w którym okazali się skuteczniejsi. Dla Lecha to nie tylko koniec marzeń o Lidze Mistrzów, ale też zesłanie rywala – Aarhus – do rozgrywek Ligi Europy.

Awans okazał się dla Duńczyków chwilą wytchnienia, nie ulgą na dłużej. W kolejnej rundzie eliminacji trafili na Sabah Baku, klub z Azerbejdżanu, w którego składzie występuje były zawodnik Lecha, Tymoteusz Puchacz.

Sabah Baku odwraca losy dwumeczu

Pierwsze spotkanie, rozegrane w Danii, zakończyło się porażką Sabah Baku 1-2. Wszystko wskazywało na to, że Aarhus powtórzy scenariusz z eliminacji z Lechem i obroni prowadzenie z pierwszego meczu. W rewanżu jednak Sabah Baku zdemolowało rywala – 4-0, a wszystkie cztery gole padły w drugiej połowie.

Taki wynik dał zespołowi z Baku awans w eliminacjach Ligi Mistrzów. Dla Aarhus to koniec marzeń o europejskich pucharach na najwyższym poziomie – Duńczycy mogą teraz walczyć co najwyżej o awans do Ligi Europy.

Dla Tymoteusza Puchacza otwiera się z kolei realna szansa na występy w fazie ligowej Ligi Mistrzów. W czwartej już rundzie eliminacji Sabah Baku zmierzy się z wygranym dwumeczu Crvena zvezda – Hapoel Beer Szewa.

Raków Częstochowa może wkrótce stracić kolejnego napastnika. Adam Basse rozważa odejście z klubu, a jego potencjalnym kierunkiem jest czeski Mlada Boleslav.

Jak wynika z uzyskanych informacji, ewentualny transfer miałby formę wypożyczenia, nie definitywnego odejścia. Mlada Boleslav to obecnie trzeci zespół czeskiej ekstraklasy – w tabeli wyżej są tylko Slavia Praga i Jablonec. To byłby więc krok do zespołu, który gra w europejskich pucharach realnie, a nie tylko w teorii.

Basse ma dopiero 18 lat, ale już zdążył zwrócić na siebie uwagę reprezentacji – występuje w kadrze Polski do lat 19. Jego największym atutem są warunki fizyczne. 196 centymetrów wzrostu – w czeskiej lidze taki gabaryt może okazać się bronią. Napastnik ma też podwójne obywatelstwo, polskie i amerykańskie. Wcześniej wymieniano go jako możliwe wzmocnienie Polonii Bytom, choć wtedy do transferu nie doszło.

Raków przebudowuje atak

Odejście Basse, o ile się sfinalizuje, byłoby kolejnym elementem przebudowy ofensywy Rakowa. Klub już wcześniej rozstał się z Jonathanem Brautem Brunesem, który przeniósł się do Sparty Praga. Norweg nie zwalnia tempa w nowych barwach i regularnie trafia do siatki. Na miejsce odchodzących napastników częstochowianie sięgnęli po wypożyczonego z Niemiec Mahira Emreliego. Nie wszystko jednak układało się po myśli klubu – Raków był bardzo bliski podpisania kontraktu z napastnikiem z Iraku, ale ta transakcja rozpadła się na ostatniej prostej.

Jeśli transfer Basse do Mlada Boleslav dojdzie do skutku, młody Polak trafi do ekipy walczącej o najwyższe cele w Czechach. A Raków będzie musiał dalej szukać rozwiązań w ataku.

Zero punktów po dwóch kolejkach – tak wygląda bilans Rakowa Częstochowa na starcie nowego sezonu. Medaliki zmierzyły się do tej pory z Wisłą Płock i Śląskiem Wrocław, a z obu tych meczów wyszły z pustymi rękami.

Taki start musiał odbić się na atmosferze wokół ławki trenerskiej – i szybko się odbił. Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl napisał, że pozycja Dawida Kroczka jest nadwątlona, a szkoleniowiec może wkrótce grać o własną posadę. Jako gotowego kandydata na jego miejsce dziennikarz wskazał Mateusza Stolarskiego, wcześniej trenera Motoru Lublin.

Klub nie zamierzał przechodzić obok tych informacji bez reakcji. Rzecznik prasowy Rakowa Damian Markowski przekazał, że właściciel klubu Michał Świerczewski kategorycznie zaprzecza doniesieniom o zmianie trenera. Świerczewski, jako właściciel Rakowa Częstochowa, nie pozostawił w tej sprawie miejsca na wątpliwości.

Michał Świerczewski absolutnie zaprzecza tym informacjom. To kompletna bzdura.

Bilans Kroczka na razie solidny

Dawid Kroczek szkoli pierwszy zespół Częstochowian od maja 2026 roku. W tym czasie rozegrał z nim dziewięć spotkań, notując średnią 1,79 pkt./mecz. To liczba, której trudno przypiąć łatkę kryzysu – nawet przy tak słabym otwarciu obecnego sezonu.

Na razie, przynajmniej w świetle oficjalnego stanowiska klubu, żadnych zmian na trenerskim stanowisku nie będzie. Pytanie, czy kolejne słabe wyniki nie zmuszą władz Rakowa do rewizji tego podejścia, zostaje bez odpowiedzi.

Arkadiusz Milik zdobył gola w sparingu Juventusu z Palermo, ustalając wynik meczu na 2-0. To pierwsze trafienie Polaka po naprawdę długiej przerwie.

Milik szykuje się teraz z Juventusem do nowego sezonu. Trener Luciano Spalletti regularnie stawia go do gry w meczach kontrolnych – tak było i w starciu z Palermo. Polski napastnik wszedł na boisko w drugiej połowie, zmieniając Randala Kolo Muaniego.

Do siatki trafił w końcówce spotkania. Piłkę otrzymał od Manuela Locatelliego, zwinnie nawinął sobie jednego z obrońców Palermo i posłał ją obok bramkarza. Wykończenie było tak efektowne, że kibicom od razu przypomniało się, jak groźny może być Milik, kiedy jest w formie.

Długa droga po kontuzji

Dla Milika ten gol znaczy więcej niż zwykłe trafienie w sparingu. Do gry wrócił dopiero pod koniec minionego sezonu i zaliczył wtedy tylko dwa występy. Wcześniej pauzował z powodu problemów zdrowotnych, które zaczęły się od kontuzji kolana jeszcze przed Euro 2024. Czekanie na powrót było długie i, jak można się domyślić, mocno frustrujące.

Jego sytuacja w klubie od dawna nie była jasna. Juventus pierwotnie chciał rozstać się z reprezentantem Polski. Na razie jednak żaden klub nie złożył za niego oferty – a to oznacza, że kolejne sparingi mogą być dla Milika okazją, by przekonać sztab Spallettiego i wywalczyć miejsce w kadrze na nowy sezon.

Legia Warszawa przygląda się napastnikowi Espanyolu Barcelona Marcosowi Fernandezowi – tak przynajmniej donosi hiszpański „Record”. 23-letni Hiszpan gra obecnie w barwach katalońskiego klubu.

To kolejny krok warszawskiej ekipy na rynku transferowym w budowaniu ataku. Niedawno Legia sięgnęła po Jana Kuchtę. Teraz, jak wynika z hiszpańskich mediów, klub z Łazienkowskiej ma na oku jeszcze jednego napastnika.

Sprawę czyni ciekawszą jeden szczegół: klauzula odstępnego w kontrakcie Fernandeza z Espanyolem opiewa na zaledwie dwa miliony euro. To kwota, przy której żaden zainteresowany klub nie powinien się zawahać.

Legia nie działa w tej sprawie sama – i to jest właśnie problem. Napastnikiem interesują się również RCD Mallorca, Real Oviedo, angielski Preston North End oraz portugalski Estoril Praia. Konkurencja o młodego Hiszpana zbiera się więc niemała.

Solidny sezon w drugiej lidze

W minionym sezonie Marcos Fernandez nie występował dla Espanyolu. Grał na wypożyczeniu w drugoligowej Ceucie, gdzie zanotował 36 meczów. A liczby robią wrażenie – 14 goli i dwie asysty.

Taki wynik w drugiej lidze hiszpańskiej wystarczył, by wokół 23-latka nagle zrobiło się tłoczno. Legia, jeśli naprawdę chce dowieźć transfer do Warszawy, będzie musiała przebić ofertę kilku klubów z różnych lig.

Islam Machaczew, obecny mistrz UFC kategorii półśredniej, ma na koncie szesnaście zwycięstw z rzędu w oktagonie. Wystarczy, że wygra najbliższą walkę, a stanie się absolutnym rekordzistą pod względem liczby zwycięstw z rzędu w historii organizacji.

Dotychczasowym posiadaczem tego rekordu jest Anderson Silva, legenda kategorii średniej, który zadebiutował w UFC w 2006 roku. Brazylijczyk przez sześć lat pozostawał niepokonany, stoczywszy i wygrywając w tym czasie szesnaście pojedynków. Jeszcze do niedawna to osiągnięcie uchodziło niemal za nietykalne.

Machaczew, który wcześniej rządził też w kategorii lekkiej jako mistrz UFC, wyrównał ten wynik pod koniec zeszłego roku, notując szesnastą wygraną bez porażki w oktagonie.

Rosjanin nie kryje ambicji. „To nie będzie tylko siedemnasta wygrana, będzie ich znacznie więcej” – zapowiedział w rozmowie dla UFC.

Jestem najlepszym zawodnikiem na świecie, ale chcę być najlepszym, jaki kiedykolwiek walczył w tym sporcie

Okazja do historii 15 sierpnia

Szansę na wyprzedzenie Silvy Machaczew dostanie już 15 sierpnia, broniąc pasa mistrzowskiego w starciu z Ianem Garrym. Pojedynek odbędzie się podczas gali UFC 330 w Stanach Zjednoczonych. Wygrana dałaby mu coś więcej niż kolejny pas – wpisałaby go do historii jako najbardziej regularnie zwyciężającego zawodnika w dziejach organizacji.

Instalacja aplikacji
Pobierz