⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

„Wracam do boksu i choć nie mogę póki co nic zdradzać, to wkrótce kibice usłyszą o czymś naprawdę dużym. Kończę sportową emeryturę i jeszcze w tym roku zobaczycie mnie w ringu” — ogłosił Kell Brook. Środowisko bokserskie zamarło na wieść o takiej deklaracji.

Były mistrz świata w wadze półśredniej z lat 2014-17 nie kryje emocji, gdy mówi o najbliższych miesiącach. Jeszcze w tym roku ponownie stanie na ringu — zapowiedział bez ogródek.

Brook niedawno skończył czterdzieści lat. Metryka go jednak nie odstrasza. Od jego ostatniej walki minęły już cztery lata — wtedy znokautował Amira Khana w szóstej rundzie, a teraz myśli o kolejnym rozdziale.

Zapytany o kategorię wagową, nie miał wątpliwości. Zdradził, że wróci w wadze średniej bądź super średniej — czyli wyżej, niż walczył w szczycie formy.

Bogaty bilans na koncie

Anglik może pochwalić się rekordem 40 wygranych, 3 przegranych i 28 zwycięstw przed czasem. To bilans, który stawia go w gronie najbardziej doświadczonych brytyjskich bokserów swojego pokolenia.

Szczegóły powrotu Brook ujawni wkrótce — na razie trzyma je w tajemnicy. Kibice muszą jeszcze poczekać na nazwisko rywala i datę pojedynku, ale sama wiadomość o końcu emerytury już rozgrzała środowisko.

„Kabayel i jego przedstawiciele wyrazili już wstępne zainteresowanie taką walką. Niemcy mogłyby stanowić idealną scenę dla takiego europejskiego hitu wagi ciężkiej” — mówi Murat Gasijew, opisując jedną z czterech dróg, którymi może pójść w kolejnej obronie tytułu.

Bilans Rosjanina mówi sam za siebie: 34 zwycięstwa, tylko 2 porażki, a 27 z tych triumfów przyszło przed czasem. To on trzyma dziś pas mistrzowski WBA w wadze ciężkiej i ma już na koncie jedną udaną obronę tego tytułu. Teraz rozgląda się za kolejnym rywalem.

Padły trzy konkretne nazwiska: Derek Chisora, Jarrell Miller oraz mistrz WBC Agit Kabayel. Później Gasijew dopisał do listy czwarte imię — Bachodira Żałołowa, dwukrotnego mistrza olimpijskiego w wadze super ciężkiej.

Najwięcej słów poświęcił jednak Kabayelowi. Niemiecki mistrz WBC i jego obóz już zdążyli zasygnalizować wstępne zainteresowanie taką konfrontacją, a sam Rosjanin traktuje ten pojedynek jako coś więcej niż jedną walkę. „Chciałbym kolekcjonować również pozostałe pasy, a taki pojedynek byłby dla mnie znakomitą okazją” — zaznaczył. Naturalną areną dla takiego starcia widzi Niemcy.

Zupełnie inaczej brzmi, gdy mistrz WBA mówi o Millerze. „A może rywalizacja Rosji z Ameryką? Miller ze swoją osobowością, ale i osiągnięciami, również byłby dobrym wyborem. Niszczycielski rosyjski bokser kontra bezczelny, agresywny amerykański zawodnik wagi ciężkiej” — mówił, jakby już smakował to zderzenie charakterów.

Gocew: waga ciężka znów ożyła

Za całą operacją stoi Iwajło Gocew, współpromotor Gasijewa. Według niego cała dywizja przeżywa właśnie odrodzenie. „Waga ciężka znów ożyła, a Murat znalazł się w samym centrum tych wydarzeń. Żałołow i Chisora również dają nam ciekawe możliwości” — ocenił Gocew.

Promotor nie kryje przy tym, że wyboru nie podejmie się na szybko. „Uważnie analizujemy każdą opcję i kandydaturę, zadając sobie przy tym pytanie, jaka walka ma największy sens sportowy i komercyjny dla Murata? Tym będziemy się kierować przy doborze rywala” — wyjaśnił.

Cztery nazwiska, cztery zupełnie różne historie: doświadczony wojownik Chisora, kontrowersyjny Miller, rywal z konkurencyjnym pasem Kabayel i olimpijczyk Żałołow. Kto ostatecznie stanie przed Gasijewem w ringu, zdecydują względy sportowe i komercyjne — tak przynajmniej zapowiada obóz mistrza.

„Śladami kuzynów – już 4 września gala GROMDA 26 – POLSKIE KOLOSEUM” – tak Piotr Więcławski ogłosił swój debiut w federacji walk na gołe pięści. 32-letni zawodnik pojawi się na gali GROMDA 26: POLSKIE KOLOSEUM, zaplanowanej na 4 września. Transmisję będzie można śledzić na Gromda.tv.

Na co dzień Więcławski odpowiada na imię „Więcek”. „Gruby” to pseudonim, który przyjął specjalnie na potrzeby kariery w walkach na gołe pięści. Warunki współpracy z federacją wynegocjował osobiście, rozmawiając z prezesem GROMDY Mariuszem Grabowskim.

Rodzinna tradycja w klatce

Debiut Więcławskiego to w gruncie rzeczy kolejny rozdział rodzinnej historii związanej z GROMDĄ. Jego kuzyn, Kamil Heberlein, znany jako „ARNI”, na ostatniej gali federacji znokautował w pierwszej rundzie Bradleya Donovana z Anglii, występującego pod pseudonimem „Dynamit”. Wcześniej w organizacji walczył też inny kuzyn, Daniel „HUNTER” Więcławski. A rodzinne związki ze sportem gołych pięści sięgają jeszcze dalej – w innej organizacji walczył brat Piotra, Michał.

Do debiutu Więcławski przygotowuje się w Fight Club Zenith Toruń. Za jego formę bokserską odpowiada trener Adrian Ochnicki, a parter szlifuje razem ze specjalistami Mariuszem Wilczyńskim i Tymkiem Pledziewiczem. Na treningach towarzyszy mu Daniel „PIASEK” Piaskowski.

To nie jest jego pierwszy kontakt ze sportem walki – wcześniej dwukrotnie mierzył się z Denisem Labrygą. Sam zawodnik zapewnia, że jego waga nie jest przypadkowa, a wynikiem starannie dopasowanych parametrów. „Ważę 104 kg i to jest moja optymalna waga. Ani mniej, ani więcej nie potrzebuję. Przy 186 cm wzrostu jestem szybki i po prostu skuteczny” – mówi.

Reguły w GROMDZIE są proste: walki toczą się wyłącznie w stójce, do upadłego, bez punktacji sędziowskiej. Pas mistrzowski federacji trzyma obecnie Mateusz „DON DIEGO” Kubiszyn. Oceniając poziom rywalizacji w organizacji, Więcławski wymienia oprócz mistrza także Bartka „BALBOA” Domalika jako jednego z najlepszych zawodników federacji.

„Różnicę zrobi szybkość Mosesa, to będzie decydujący czynnik, a przecież w jego przypadku szybkość idzie w parze z siłą i umiejętnościami bokserskimi” — mówi Frazer Clarke, brązowy medalista olimpijski z Tokio. Tak ocenia szanse w starciu, które na najbliższe miesiące zdefiniuje wagę ciężką.

29 sierpnia w Londynie Filip Hrgović zmierzy się z Mosesem Itaumą. Stawką jest wakujący pas mistrzowski IBF — samo to wystarczyłoby, żeby walka trafiła na czołówki serwisów bokserskich. Ale tu chodzi o coś więcej: to zderzenie stylów, które przyciąga uwagę byłych zawodników, takich jak Clarke.

Bilanse obu bokserów mówią same za siebie. Itauma wchodzi do tej walki z rekordem 14 zwycięstw i żadnej porażki, z czego 12 zakończył przed czasem. Hrgović ma na koncie 20 wygranych i jedną przegraną, a 15 z jego zwycięstw to nokauty. Chorwat jest bardziej doświadczony, ma za sobą więcej rund na najwyższym poziomie — tylko że Clarke’a to nie przekonuje.

Clarke stawia na młodszego rywala. Były medalista olimpijski otwarcie spodziewa się zwycięstwa Itaumy i wskazuje na jego atuty fizyczne jako coś, czego Hrgović po prostu nie zneutralizuje.

Szybkość kontra doświadczenie

Dla Clarke’a to nie jest wyłącznie pojedynek rekordów, lecz zderzenie dwóch odmiennych filozofii ringu. Jego zdaniem szybkość Itaumy nie działa w oderwaniu od reszty jego umiejętności — idzie w parze z siłą uderzenia i techniką. I właśnie ta kombinacja, nie sam bilans zwycięstw, ma według niego przesądzić o wyniku w Londynie.

Do wieczoru 29 sierpnia obaj pretendenci mają jeszcze czas na ostatnie przygotowania. Pas IBF czeka na nowego właściciela, a środowisko bokserskie już teraz dzieli się na dwa obozy: jeden wierzy w doświadczenie Hrgovicia, drugi — jak Clarke — obstawia młodość i tempo Itaumy.

«Muszę powiedzieć, że ta cała sytuacja to absurd. Jesteśmy zażenowani tym, co się wydarzyło» – mówił jeszcze niedawno Damian Knyba, tłumacząc się z decyzji, która wywróciła plany polskiego środowiska bokserskiego do góry nogami. Dziś sprawa ma już finał: Kacper Meyna poznał nowego rywala na galę w Koszalinie.

3 października w Koszalinie odbędzie się gala KAPEO Rocky Boxing Night. W walce wieczoru, w wadze ciężkiej, zmierzą się Kacper Meyna (17-1) i Victor Emilio Ramirez. Bilans Polaka robi wrażenie – 17 wygranych i tylko jedna porażka na koncie.

Ramirez to zupełnie inna kategoria przeciwnika niż ci, z którymi Polak mierzył się dotychczas. Argentyńczyk ma 42 lata i za sobą 34 wygrane, 5 porażek oraz 1 remis. To były mistrz świata organizacji WBO i IBF w wadze junior ciężkiej.

«Będzie to jak do tej pory największe i najmocniejsze wyzwanie w karierze Kacpra. Potencjalna wygrana przybliży go do naprawdę dużych spraw» – powiedział Krystian Każyszka, menadżer Meyny.

Na stole leży coś więcej niż prestiż. Stawką pojedynku Meyna – Ramirez będzie pas WBA Continental. To trofeum z historią – walczyli o niego wcześniej m.in. Agit Kabayel, Fabio Wardley, Filip Hrgović i Aleksander Powietkin.

Zerwana umowa i ucieczka do Newark

Do walki z Ramirezem doszło w dość nietypowych okolicznościach. Meyna miał wcześniej walczyć 3 października w Koszalinie z Damianem Knybą. Knyba, mimo podpisanej umowy, wybrał jednak starcie z Andym Ruizem Juniorem. Ten pojedynek odbędzie się 4 września w Newark.

Nazwisko Ruiza Juniora tłumaczy sporo. Meksykański pięściarz niegdyś pokonał Anthony’ego Joshuę, a to wciąż otwiera drzwi do największych aren świata – stąd decyzja Knyby o złamaniu wcześniejszych zobowiązań. Sam Knyba nie owijał w bawełnę, przyznając, że byłby «idiotą», gdyby odrzucił taką propozycję.

Sprawa nie skończyła się jednak na tłumaczeniach. Promotor Meyny, Krystian Każyszka, zapowiedział rozmowy z amerykańskim Top Rank, promotorem Knyby, w sprawie ewentualnych kroków prawnych. «Jeśli chodzi o kroki prawne, na ten moment rozmawiamy z promotorem Damiana z Top Rank ze Stanów Zjednoczonych i mamy nadzieję, że uda nam się wszystko wypracować bez podjęcia takich kroków, bo mamy bardzo duże argumenty» – przekazał Każyszka.

Ostatecznie zamiast konfrontacji z rodakiem, Meyna 3 października stanie w Koszalinie przed byłym mistrzem świata z Argentyny. Dla polskiego ciężkowagowca to szansa, by udowodnić, że cała ta seria zerwanych planów wyszła mu w gruncie rzeczy na dobre.

„Akademia Hokejowej Legii rozpoczęła przygotowania do sezonu 2026/27 w Nowym Targu” — tak klub opisał start letniego zgrupowania swoich najmłodszych podopiecznych.

Obóz pod Tatrami trwa od 9 do 14 sierpnia. Na lodzie i poza nim pracują tam zawodnicy z dwóch najmłodszych grup Akademii — mini hokeja oraz żaka młodszego.

Pierwszy tydzień to była głównie praca na sucho. Teraz młodzi hokeiści przenieśli się już na lód i formę budują w Miejskiej Hali Lodowej w Nowym Targu.

W zgrupowaniu bierze udział 20 zawodników wraz ze sztabem szkoleniowym. Przez sześć dni czeka ich naprawdę gęsty program — w sumie 25 zajęć.

Na plan treningowy składa się 10 treningów na lodzie, 10 zajęć na sucho i 5 analiz dnia. Taki rozkład ma dać najmłodszym adeptom hokeja solidną bazę na wejście w przygotowania do nowego sezonu.

«Komisarz TAURON Hokej Ligi opublikowała we wtorek terminarz rozgrywek, który zakłada udział dziesięciu drużyn» — taką informację przekazały władze ligi, ogłaszając plan rozgrywek na sezon 2026/2027. W walce o mistrzostwo Polski zmierzy się dziesięć zespołów.

Nowy sezon TAURON Hokej Ligi wystartuje 15 września 2026 roku. Na tę datę kibice czekali długo, bo miesiącami nie było jasne, ile drużyn ostatecznie stanie do rywalizacji.

Sprawa Podhala Nowy Targ wciąż jednak nie jest zamknięta. Proces licencyjny nowotarskiego klubu trwa i jest już na końcowym etapie. Gdyby formalności zakończyły się pomyślnie, byłby to pierwszy sezon od rozgrywek 2020/2021, w którym najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce liczy dziesięć zespołów.

Ze Sanoka natomiast płyną dobre wieści. We wtorek zespół STS Sanok – Sokił otrzymał warunkową licencję uprawniającą do gry w TAURON Hokej Lidze i od razu znalazł się w opublikowanym terminarzu.

Jak wygląda pierwsza kolejka?

Otwarcie sezonu 15 września 2026 roku przyniesie pięć spotkań. GKS Tychy zmierzy się z Podhalem Nowy Targ, GKS Katowice zagra ze STS Sanok, a ECZD Zagłębie Sosnowiec podejmie Comarch Cracovię. Do tego dojdą pojedynki BS Polonia Bytom – Unia Oświęcim oraz KH Energa Toruń – JKH GKS Jastrzębie.

Sezon zasadniczy potrwa niemal pięć miesięcy. Zakończy się 21 lutego 2027 roku, a w tym czasie zespoły rozegrają aż 45 kolejek — harmonogram gęsty, jak przystało na ligę z dziesięcioma uczestnikami.

Play-off wystartuje właściwie od razu po fazie zasadniczej. Pierwsze mecze fazy pucharowej zaplanowano na 26 i 27 lutego 2027 roku, czyli tylko kilka dni po ostatniej kolejce sezonu regularnego. Nowego mistrza Polski poznamy najpóźniej 10 kwietnia 2027 roku.

Nie wszystko w terminarzu jest jednak dopięte na ostatni guzik. W harmonogramie V rundy, obejmującej kolejki od 37. do 45., drużyny wciąż oznaczone są numerami zespołów, a nie nazwami klubów — te szczegóły zostaną uzupełnione w późniejszym terminie.

„To bardzo ważny moment i jednocześnie efekt ogromnej pracy wykonanej w ostatnich tygodniach i miesiącach” – napisał burmistrz Sanoka Tomasz Matuszewski, ogłaszając na mediach społecznościowych, że STS Sanok otrzymał warunkową licencję na występy w TAURON Hokej Lidze. Sportowy Sanok S.A. może więc szykować się do sezonu 2026/2027.

Rozgrywki najwyższej klasy polskiego hokeja na lodzie w nadchodzącym sezonie ruszą 15 września. Do tej daty klub z Podkarpacia musi domknąć przygotowania – i sportowe, i organizacyjne.

Sama licencja nie spadła z nieba. To efekt miesięcy porządkowania finansów klubu. Matuszewski szczególnie podziękował Markowi Pieniążkowi, który – jak podkreślił – wykonał tytaniczną pracę związaną z uporządkowaniem i regulacją wcześniejszych zobowiązań klubu.

Wsparcie partnera z Kijowa

Uregulowanie zaległości nie udałoby się bez pomocy z zewnątrz. Burmistrz wskazał, że kluczowe okazało się wsparcie partnera strategicznego związanego z klubem Sokół Kijów.

Było to możliwe dzięki wsparciu naszego partnera strategicznego, związanego z Klubem Sokół Kijów.

Matuszewski podziękował również za zaufanie do projektu odbudowy sanockiego hokeja oraz za zabezpieczenie środków, które pozwoliły przeprowadzić ten proces.

Teraz zaczyna się część, na którą wszyscy czekamy – rywalizacja sportowa.

Na lodzie sanocki zespół pojawi się już wkrótce – pierwszy trening zaplanowano na 18 sierpnia.

Klub zapowiedział, że w najbliższych dniach będzie sukcesywnie przekazywać informacje dotyczące zawodników, sztabu szkoleniowego, przebiegu przygotowań oraz harmonogramu meczów sparingowych.

STS Sanok ma już licencję na występ w nadchodzącym sezonie Tauron Hokej Ligi – to oficjalnie przesądza, że klub zagra w rozgrywkach. Licencja jest jednak warunkowa: klub musi jeszcze spełnić cztery wymogi merytoryczno-biurokratyczne.

Najważniejsze już za klubem. Sprawy finansowe, niezbędne do uzyskania licencji, zostały uregulowane w całości – Sanok spłacił zaległości, między innymi wobec zawodników i trenerów.

Za tym porządkowaniem stoi nowy prezes STS-u Sanok, Marek Pieniążek. Jak sam mówi, uregulowanie finansów musiało być pierwszym krokiem, bez niego trudno budować cokolwiek dalej.

Żeby być na rynku wiarygodnym, trzeba być wiarygodnym od początku. Jeżeli mamy zobowiązania do zawodników, a ja podpisywałbym z nowymi zawodnikami kontrakty, to by było nie w porządku.

Co dalej dla klubu

Licencja w kieszeni oznacza, że klub może od razu wrócić do rozmów ze sponsorami – ci wcześniej wstrzymywali decyzje o wsparciu finansowym, czekając właśnie na potwierdzenie startu zespołu w najwyższej lidze hokejowej w kraju.

Po miesiącach niepewności wokół klubu wszystko nabrało tempa szybciej, niż wielu się spodziewało. Pierwszy trening zaplanowano na 18 sierpnia.

We wtorek, 11 sierpnia, komisarz TAURON Hokej Ligi opublikowała terminarz rozgrywek na sezon 2026/27. O mistrzostwo Polski w hokeju na lodzie zagra w nowym sezonie 10 drużyn, a rywalizacja rozpocznie się 15 września 2026 roku.

Tego samego dnia, 11 sierpnia, licencję warunkową uprawniającą do gry w lidze otrzymał STS Sanok – Sokół. Prawo startu w rozgrywkach wcześniej zapewniły sobie już GKS Tychy, GKS Katowice, ECZD Zagłębie Sosnowiec, Unia Oświęcim, JKH GKS Jastrzębie, KH Energa Toruń, BS Polonia Bytom oraz Comarch Cracovia. Podhale Nowy Targ jest na końcowym etapie procesu licencyjnego – i choć formalności wciąż trwają, klub z podhalańskiej stolicy już znalazł się w terminarzu. Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, w sezonie 2026/27 na lodzie zmierzy się dziesięć zespołów.

Powrót do dziesięciu zespołów

Tak liczna obsada najwyższej klasy rozgrywkowej nie zdarzyła się od dawna – ostatnio dziesięć zespołów grało w sezonie 2020/21. Sezon zasadniczy 2026/27 potrwa do 21 lutego 2027 roku i obejmie 45 kolejek. Pierwsze mecze fazy play-off zaplanowano na 26 i 27 lutego 2027 roku. Mistrza Polski i pozostałych medalistów sezonu poznamy w kwietniu 2027 roku.

Rozgrywki otworzy 15 września 2026 roku spotkanie GKS Tychy – Podhale Nowy Targ. Tego dnia, w ramach inauguracji 1. kolejki, na lodzie zobaczymy też pary GKS Katowice – STS Sanok, ECZD Zagłębie Sosnowiec – Comarch Cracovia, BS Polonia Bytom – Unia Oświęcim oraz KH Energa Toruń – JKH GKS Jastrzębie.

Instalacja aplikacji
Pobierz