⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

„Gavin McKenna urodził się 20 grudnia 2007 roku w Whitehorse, stolicy Jukonu” — jeszcze niedawno to zdanie nic nikomu nie mówiło poza rodziną i najbliższym otoczeniem chłopaka. Dziś ten sam fakt otwiera biografię zawodnika wybranego z numerem 1 draftu przez Toronto Maple Leafs.

Droga do tego momentu zaczęła się dużo wcześniej niż większość karier w hokeju. Jako 12-latek McKenna wyjechał z rodzinnych stron do RINK Hockey Academy w Kolumbii Brytyjskiej. Już w sezonie 2021/2022, grając w CSSHL z zawodnikami nawet o kilka lat starszymi, zdobył 65 punktów w 35 spotkaniach. Potem było jeszcze lepiej — 97 punktów (34 bramki, 63 asysty) w 61 meczach sezonu zasadniczego. Gdy przeniósł się do akademickiego hokeja w barwach Penn State Nittany Lions, już w debiutanckim sezonie zanotował 51 punktów w 35 spotkaniach, w tym 15 goli i 36 asyst. Liczby nie odbiegały od tego, do czego zdążył przyzwyczaić kibiców — wyższy poziom rozgrywek najwyraźniej mu nie przeszkadzał.

Kariera reprezentacyjna nabrała tempa w 2023 roku, gdy McKenna zadebiutował w barwach Kanady na World Under-17 Hockey Challenge. Rok później, na mistrzostwach świata U18, zdobył 20 punktów w zaledwie siedmiu meczach — nowy rekord kadry. Nie zawsze jednak szło mu tak gładko. W 2025 roku Kanada odpadła z MŚ U20 już w ćwierćfinale, a sam McKenna zanotował wtedy trzy punkty w pięciu spotkaniach. Rewanż przyszedł rok później: w 2026 roku Kanadyjczycy wywalczyli brąz, a McKenna dołożył do tego 14 punktów — cztery gole i dziesięć asyst — w siedmiu meczach.

Cień poza lodowiskiem

Sportowa historia McKenny ma jednak i mroczniejszy rozdział. Na początku 2026 roku młody Kanadyjczyk usłyszał zarzuty niezwiązane ze sportem. Miał dwukrotnie uderzyć 21-letniego mężczyznę w twarz, łamiąc mu szczękę na tyle poważnie, że konieczna była operacja. Sprawa położyła się cieniem na przygotowaniach do draftu — choć finalnie nie zmieniła nic w kwestii wyboru z numerem 1.

Dla Toronto Maple Leafs to transfer o szczególnej wadze. Klub ma za sobą sezon 2025/2026, o którym najlepiej byłoby zapomnieć — po raz pierwszy od 2016 roku Maple Leafs nie awansowali do play-off, a w Dywizji Atlantic skończyli na ostatnim miejscu. W takich okolicznościach numer 1 draftu to nie tylko pocieszenie po słabym sezonie, ale realna szansa na odbudowę.

Czy Gavin McKenna stanie się twarzą przemiany Toronto? Teraz musi udowodnić to samo, co w juniorach — tyle że na najwyższym, zawodowym poziomie.

„W pierwszej tercji lepiej hokejowo prezentowali się goście” – tak po meczu podsumowano starcie GKS-u z KS Unia Oświęcim. Komplet punktów ostatecznie powędrował do Oświęcimia – 6:4.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:6 po tercjach 0:2, 2:4 i 2:0. Już w trzeciej minucie trafił Kusak, wyprowadzony do strzału przez Bizackiego i Krzemienia. Sześć minut później, przy przewadze 5 na 4, na listę strzelców wpisał się Valtola po podaniach Nieminena i Lewandowskiego. Gospodarze próbowali odpowiadać, ale pierwsza tercja i tak należała do gości – Unia prezentowała się lepiej hokejowo, a bramkarz Igor Tyczyński pewnie bronił dostępu do swojej bramki.

Druga odsłona to już istna strzelecka karuzela. W 20. minucie i 27. sekundzie, w przewadze 5 na 4, kontaktową bramkę dla GKS-u zdobył Bremer, asystowali Englund i Wronka. Chwilę później, w 23. minucie i 52. sekundzie, wyrównał Fraszko – uderzeniem z bulika, po podaniach Bremera i Pasiuta. Radość gospodarzy nie trwała długo. W 25. minucie i 53. sekundzie Jokinen, asystowany przez Ahopelto, oddał prowadzenie z powrotem gościom. Cztery minuty później dołożył swoją drugą bramkę w meczu, tym razem po podaniach Ahopelto i Rönkkönena.

Unia nie zwalniała tempa. W 30. minucie i 50. sekundzie na 2:5 podwyższył Nieminen, asystowany przez Marenisa i Mościckiego. Jeszcze przed przerwą, w 38. minucie i 25. sekundzie, wynik na 2:6 ustalił sam Marenis, korzystając z podań Mäkelä i Ventelä. Druga tercja zakończyła się jednak akcentem gospodarzy – w 41. minucie i 31. sekundzie, w przewadze 5 na 4, swoją drugą bramkę w spotkaniu zdobył Fraszko po asyście Englunda.

Bezowocna pogoń w trzeciej tercji

W ostatniej odsłonie GKS Katowice próbował odrabiać straty. W 46. minucie i 17. sekundzie kontaktowego gola strzelił Krzysztof Centkowski, dobijając uderzenie Adama Hornika przy współudziale Chodora. Trzecia tercja, inaczej niż poprzednie, zakończyła się bez trafień gości – 2:0 dla gospodarzy. W końcówce sztab GKS-u najpierw grał podwójną przewagą, a potem zdecydował się na wycofanie bramkarza w poszukiwaniu wyrównania. Do kolejnej bramki jednak nie doszło, a Unia Oświęcim dowiozła zwycięstwo do końcowej syreny.

Bramki gospodarzy bronił Lacouvee, na ławce rezerwowych czekał Kieler. Łączny wymiar kar w spotkaniu wyniósł 8 minut dla GKS-u i 12 dla Unii Oświęcim. Nad przebiegiem meczu czuwali sędziowie główni Marcin Majta i Marcin Polak, a w roli liniowych wystąpili Dariusz Pobożniak i Paweł Zięba.

Porażka boli, ale nowy obrońca GKS-u Katowice nie tracił po meczu optymizmu. „Mamy zwartą grupę” – powiedział po tym, jak wicemistrzowie Polski przegrali na Jantorze z Unią Oświęcim 4:6.

Spotkanie na Jantorze nie zaczęło się po myśli katowiczan – po pierwszej tercji GKS Katowice przegrywał z Unią Oświęcim 0:2. Zespół się jednak nie załamał i w drugiej odsłonie doprowadził do wyrównania. Potem przyszła trzecia tercja i wszystko się posypało. Jeszcze przed jej rozpoczęciem Unia Oświęcim prowadziła już 6:2, co ostatecznie przełożyło się na końcowy wynik 4:6 dla gospodarzy.

Dla Matthew Sredla był to dopiero drugi występ w barwach GKS-u Katowice. 24-letni amerykański obrońca dołączył do wicemistrza Polski latem 2026 roku, wcześniej grając sezon we francuskim klubie Anglet Hormadi. Mierzy 185 centymetrów, waży 91 kilogramów i ma za sobą już całkiem bogatą europejską karierę.

Droga przez Europę i zaplecze NHL

Swoją europejską przygodę Sredl rozpoczął w sezonie 2023/2024. Zdążył już pograć w Czechach, na Słowacji, w Norwegii oraz na zapleczu niemieckiej ligi DEL. Wcześniej, za oceanem, zaliczył jeden mecz w AHL i 105 spotkań w ECHL. Statystyki pokazują gracza przede wszystkim defensywnego, choć z zadatkami na produktywność – w 38 meczach zdobył jedną bramkę i zanotował dziewięć asyst, spędzając przy tym zaledwie 12 minut na ławce kar.

Taka dyscyplina może się okazać cenna dla drużyny, która – jak pokazał mecz z Unią Oświęcim – potrafi odrabiać straty, ale wciąż płaci wysoką cenę za błędy w defensywie.

„82 punkty i 3. miejsce zeszłej wiosny” — tak w skrócie można podsumować sezon 2024/2025 Unii Oświęcim. Rok później drużyna zebrała 79 punktów i uplasowała się na 4. miejscu. Wynik niemal ten sam. Styl gry — zupełnie inny.

Sezon 2024/2025 to była czysta ofensywna eksplozja. Oświęcimianie strzelili wtedy 166 bramek, średnio 4,15 na mecz, wygrywając 25 z 40 spotkań sezonu zasadniczego. To był zespół z prawdziwą głębią punktową — aż dziesięciu zawodników przekroczyło granicę 28 punktów. Prym wiódł Henry Karjalainen z dorobkiem 49 punktów, tuż za nim uplasowali się Erik Ahopelto z 42 punktami i Ville Heikkinen z 34. Nawet z linii obrony sypało punktami — Jere Vertanen zebrał ich 33. W przewadze liczebnej Unia była wtedy po prostu zabójcza: skuteczność 34,78% i 40 zdobytych bramek w tej formacji. Zespół dopuszczał średnio 31,13 strzałów na mecz i stracił łącznie 107 bramek — sporo, ale ratował go bramkarz. Szwedzki golkiper Lundin rozegrał 34 mecze, broniąc 93,01% strzałów przeciwnika, z fenomenalnym wskaźnikiem GSAA na poziomie +21,62. Rok później, w sezonie 2025/2026, Unia wygrała 23 mecze, zdobyła 79 punktów i przegrała 10 razy w regulaminowym czasie. Ofensywa wyraźnie zwolniła — 153 bramki, czyli średnio 3,83 na mecz, to spadek względem poprzedniego roku. Ale to, co drużyna straciła z przodu, odzyskała z tyłu.

Defensywa zamiast fajerwerków

Liczba strzałów przeciwnika na mecz spadła z 31,13 do 27,33. Zaledwie 98 straconych bramek w całym sezonie, wobec 107 rok wcześniej. Skuteczność w osłabieniu wzrosła z 72,17% do 78,05%, a wskaźnik Shot Share — pokazujący, która drużyna dominuje pod względem oddawanych strzałów — poszybował z 54,73% do 58,06%. Lundin zagrał w 28 meczach, broniąc 91,38% strzałów, z GSAA na poziomie +7,19 — wynikiem znacznie skromniejszym niż rok wcześniej. Solidnym wsparciem okazał się Igor Tyczyński, który w 15 meczach bronił 91,45% strzałów. Za to liczba graczy z dorobkiem powyżej 28 punktów spadła z dziesięciu do zaledwie pięciu. Czołówkę punktową tworzyli: Trkulja z 48 punktami, Heikkinen z 44, Ahopelto z 41, Partanen również z 41 i Peresunko z 39. Szósty w tej klasyfikacji Martin Kasperlík zdobył już tylko 23 punkty — przepaść między czołówką a resztą składu wyraźnie się pogłębiła. Trzech czołowych napastników wygenerowało aż 31,2% wszystkich punktów drużyny. Widać po tym, jak bardzo ofensywa Unii skurczyła się do jednego punktu ciężkości.

Dwa sezony, niemal identyczny wynik w tabeli — 82 do 79 punktów, 3. miejsce zamienione na 4. Sama tabela tego jednak nie pokaże.

Ireneusz Lech, były napastnik GieKSy, zmarł w wieku 65 lat – poinformował klub GKS Katowice w oficjalnym komunikacie.

Barwy katowickiego klubu reprezentował w latach 1982–1988. Po zakończeniu kariery zawodniczej nie odciął się od hokeja – został przy tym środowisku.

Pogrzeb we wtorek w Mysłowicach

Msza Święta Żałobna zostanie odprawiona we wtorek, 18 sierpnia, o godz. 10:30 w Kościele Ścięcia Świętego Jana Chrzciciela w Mysłowicach.

Już w 23. sekundzie meczu zespół Mikela Artety wyszedł na prowadzenie po bramce Riccardo Calafioriego

Arsenal rozniósł rywala 3:0 i zgarnął Tarczę Wspólnoty 2026. Puchar powędrował do drużyny Mikela Artety, która nie dała rywalom złapać oddechu już od pierwszych sekund meczu.

Tarcza Wspólnoty to coroczny pojedynek mistrza Anglii ze zdobywcą krajowego pucharu – mecz, który tradycyjnie otwiera nowy sezon. Tym razem od pierwszego gwizdka było widać, po czyjej stronie jest przewaga tempa i formy.

23. sekunda. Tyle wystarczyło Riccardo Calafioriemu, by wpisać się na listę strzelców i dać Arsenalowi prowadzenie 1:0. Przy tym błyskawicznym trafieniu asystował Myles Lewis-Skelly. Później Tzolis dograł do Martina Odegaarda, a Norweg nie zawiódł, ustalając ostateczny wynik na 3:0.

Co dalej?

Na świętowanie czasu jednak zbyt wiele nie ma. Już 21 sierpnia, w piątek, Arteta zmierzy się z beniaminkiem, Coventry City. Dwa dni później, w niedzielę, do gry wraca też ekipa z Manchesteru – czeka ją starcie z Bournemouth.

„Pojawił się również transparent, bezpośrednio skierowany do obecnego właściciela, czyli Platka”

Tak kibice Cracovii postanowili pokazać, że mają dość. Podczas meczu z Rakowem Częstochowa na trybunach rozwinięto baner wprost do obecnego właściciela klubu, Roberta Platka. To jednak nie koniec adresatów — na transparencie widniało też nazwisko Elżbiety Filipiak.

Filipiak jeszcze kilka miesięcy temu była właścicielką Cracovii. Potem sprzedała klub amerykańskiemu biznesmenowi. Nowy właściciel nie inwestuje jednak w drużynę ani złotówki, a to budzi coraz większe obawy o to, co dalej z klubem.

Trudne popołudnie na boisku

Niezadowolenie z trybun zbiegło się w czasie ze słabą grą zespołu. Do przerwy Cracovia przegrywała z Rakowem Częstochowa 0-1. Sportowe rozczarowanie nałożyło się na frustrację związaną z sytuacją własnościową klubu — i atmosfera na stadionie zrobiła się jeszcze bardziej napięta.

Cracovia wreszcie wygrywa, Raków znowu przegrywa – tak w skrócie wyglądał mecz 4. kolejki Ekstraklasy, rozegrany 16 sierpnia 2026 roku w Krakowie. Gospodarze pokonali Raków Częstochowa 2:1, odrabiając stratę gola z pierwszej połowy.

Do przerwy lepiej wyglądali przyjezdni. W 31. minucie prowadzenie dla Rakowa dał Makuch.

Po zmianie stron obraz gry się odwrócił. W 56. minucie na 1:1 trafił Hasić – to był jego pierwszy gol w barwach Pasów w tym sezonie. Kropkę nad i postawił Piła, który w 75. minucie ustalił wynik na 2:1 i dał Cracovii komplet punktów.

Pierwsza wygrana Pasów, kolejna wpadka Rakowa

Dla Cracovii to pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie 2026/2027. Dla Rakowa Częstochowa – kolejna porażka w krajowych rozgrywkach.

Ciekawostka na marginesie: w przeciwieństwie do części klubów grających w europejskich pucharach, Raków nie skorzystał z możliwości przełożenia meczu 4. kolejki. Zagrał w wyznaczonym terminie.

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:1. Takim wynikiem zakończyło się spotkanie 4. kolejki Ekstraklasy.

Wisła jechała do Zabrza w niezłych nastrojach. Krakowianie mieli za sobą dwa zwycięstwa z rzędu w lidze, a jeden mecz przełożyli, bo w tym czasie grali w eliminacjach do pucharów europejskich. Forma, terminarz – wszystko grało na korzyść gości.

Gospodarze objęli prowadzenie w 27. minucie i z tą przewagą zeszli do szatni. Po przerwie zrobiło się nerwowo – Górnik Zabrze musiał dokończyć mecz w dziesiątkę.

Wydawałoby się, że osłabienie rywala to prosta okazja do wyrównania. Nic z tego. Zamiast Wisły, to zabrzanie strzelili drugiego gola – popisał się Maksym Khlan, trafiając z rzutu wolnego. Goście zareagowali błyskawicznie, bo już dwie minuty później do siatki trafił Jordi Sanchez. Na tym jednak ich możliwości się skończyły.

Co dalej dla Górnika?

Na świętowanie nie ma czasu. Górnik Zabrze szykuje się już do starcia z AS Monaco w eliminacjach do Ligi Konferencji, a trzy punkty wywalczone w osłabieniu mogą dodać drużynie pewności siebie przed tym europejskim testem.

„Lens 1:0 PSG (32′ Thauvin)” – tak brzmiał końcowy zapis niedzielnego finału. Sucha liczba w relacji, a za nią spora sensacja: RC Lens jest nowym zdobywcą Superpucharu Francji.

Finał odbył się w niedzielę, 16 sierpnia 2026 roku. Na boisku spotkały się RC Lens i Paris Saint-Germain.

O losach trofeum zdecydował jeden strzał. W 32. minucie do siatki trafił Thauvin, dając swojej drużynie prowadzenie, którego paryżanie później nie zdołali odrobić. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla RC Lens.

Dla PSG, klubu przyzwyczajonego do zgarniania krajowych pucharów, to bolesny początek sezonu. Dla Lens – wręcz przeciwnie: powód do wielkiej radości i czytelny sygnał wysłany rywalom przed nowymi rozgrywkami.

Instalacja aplikacji
Pobierz