⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

26-letni polski zawodnik UFC przeszedł na dłuższy czas rehabilitację, przez którą musiał odpuścić rywalizację. Jest jednak dobra wiadomość dla kibiców – dwóch Polaków wybiera się do oktagonu jeszcze przed końcem 2026 roku.

Wśród nich Cezary Oleksiejczuk. To właśnie on, obok drugiego zawodnika, szykuje się na powrót do klatki UFC jeszcze w tym roku.

Gdyby obaj rzeczywiście wrócili do walki, polska reprezentacja w największej organizacji MMA na świecie znów pojawiłaby się na kartach starć. A czekać było na co – wielomiesięczna przerwa, wymuszona rehabilitacją jednego z nich, dała się fanom mocno we znaki.

Konkretnych dat ani nazwisk rywali na razie brak – UFC nie ogłosiło jeszcze żadnych szczegółów. Jedno jest za to pewne: oba powroty mają nastąpić jeszcze w tym roku.

Wrzesień, Los Angeles. Hala wypełniona po brzegi, kibice czekają na rewanż w czubie wagi lekkiej UFC. Arman Tsarukyan i Charles Oliveira mieli ponownie stanąć naprzeciw siebie podczas gali UFC 331. Walka miała być pięciorundowym co-main eventem całej karty. Do starcia jednak nie doszło. A Ormianin wciąż nie kryje wątpliwości co do powodów tej sytuacji.

Pojedynek zapowiadano jako jedno z najważniejszych starć wrześniowej gali. Tsarukyan przygotowywał się do niego jak do kluczowego momentu kariery — liczył na miejsce w pięciorundowym co-main evencie, tuż obok głównej walki wieczoru. Rewanż z Brazylijczykiem miał wreszcie rozstrzygnąć rywalizację, która od dawna elektryzowała fanów dywizji lekkiej.

Podejrzliwość Tsarukyana

Najwięcej kontrowersji budzi jednak to, co działo się już po odwołaniu starcia. Ormianin twierdzi, że zaledwie 3-4 dni po rezygnacji z walki Oliveira zaczął publikować w mediach społecznościowych relacje z treningów — jakby nic się nie stało, jakby po prostu wrócił na pełnoprawny obóz przygotowawczy. Dla Tsarukyana to sygnał, który trudno pogodzić z powagą sytuacji przywoływanej jako powód rezygnacji.

„Nie rozumiem jednak tego, bo 3-4 dni później robił już jakieś relacje z treningów, jakby wrócił na obóz przygotowawczy”.

Ta rozbieżność czasowa — od odwołania walki do powrotu na salę treningową w ciągu zaledwie kilku dni — stała się osią wątpliwości Ormianina. Sam pojedynek, który miał wieńczyć długo wyczekiwany rewanż w Los Angeles, pozostaje więc na razie niezrealizowanym scenariuszem. Kibice wagi lekkiej wciąż czekają na odpowiedź: kiedy, i czy w ogóle, dojdzie do konfrontacji obu zawodników.

W piątek 21 sierpnia zawodnicy znów wejdą do okrągłego ringu w Mohegan Sun Arenie w Uncasville w stanie Connecticut. Na szczycie karty gali BKFC Fight Night stanie starcie dwóch do niedawna niepokonanych wojowników kategorii półśredniej – Bryce’a Henry’ego i Carlosa Trinidad-Snake’a.

Henry ma dopiero 25 lat. Bilans w organizacji? Imponujące 7-0. Drogę na szczyt budował przede wszystkim nokautami. Kolejny krok wykonał 4 czerwca w Hollywood, gdzie potwierdził, że jest jednym z najgroźniejszych zawodników dywizji.

Po drugiej stronie ringu stanie Carlos Trinidad-Snake – bilans 7-1, pierwsze miejsce w rankingu pretendentów kategorii półśredniej. Jedyną porażkę zanotował w kwietniu 2025 roku w Dubaju, gdzie w bardzo wyrównanym pojedynku przegrał niejednogłośną decyzją z ówczesnym mistrzem Austinem Troutem. To starcie pokazało, że potrafi rywalizować z najlepszymi na świecie. Teraz chce udowodnić to samo przeciwko Henry’emu.

Co jeszcze na karcie w Mohegan Sun?

Emocji nie zabraknie także w pozostałych pojedynkach wieczoru. Cody Vidal, z rekordem 4-1-1, zmierzy się z Josephem „The Dark Knight” Creerem. Creer to zawodnik wszechstronny: w bare-knuckle ma na koncie 6-3, w zawodowym boksie pozostaje niepokonany (5-0), do tego zwycięstwo w Muay Thai i doświadczenie w MMA.

Na karcie pojawi się również Gambino, na razie z rekordem 1-0 w organizacji. Reprezentant RPA, bilans 4-2, walczył już wcześniej o mistrzostwo świata kategorii piórkowej. Zobaczymy też zawodnika z Worcester, z bilansem 4-1, który po raz czwarty z rzędu wystąpi w Mohegan Sun.

Gala BKFC Fight Night w Mohegan Sun rozpocznie się w nocy z piątku na sobotę (21/22 sierpnia) o godzinie 0:00 czasu polskiego, na żywo w Fightklubie.

Za dwanaście dni, na gali Itauma vs Hrgović, Guido Vianello zadebiutuje w barwach Queensberry Promotions. Włoski olimpijczyk z Rio 2016 trafia do stajni Franka Warrena z bilansem 14 zwycięstw, 3 porażek i 1 remisu – w tym 12 wygranych przed czasem.

Pierwotnie wytypowany przeciwnik Vianello nie doszedł jednak do porozumienia z Frankiem Warrenem w sprawie nowego kontraktu i opuścił stajnię QP. Zastępstwo trzeba było więc znaleźć na gwałt, w ostatniej chwili.

Ostatecznie naprzeciw Vianello stanie Brytyjczyk Moses Jolly – niepokonany, ale całkowicie niesprawdzony na wyższym poziomie. Jolly ma na koncie 12 zwycięstw bez porażki, z czego 8 skończyło się przed czasem.

Pojedynek odbędzie się w cieniu głównego starcia wieczoru – Itaumy z Hrgoviciem. Dla samego Vianello to jednak pierwszy egzamin w nowych barwach. Dla Jolly’ego – okazja, by pokazać, że jego niepokonany rekord znaczy coś więcej niż statystyka zbita na niższym poziomie rywalizacji.

12 grudnia. Ta data krąży teraz po bokserskich kuluarach jako możliwy termin jednej z najważniejszych walk w karierze Michała Cieślaka. Stawką miałyby być aż trzy z czterech mistrzowskich pasów w limicie 90,7 kilograma.

Naprzeciw Polaka stanąłby David Benavidez – gwiazda światowego boksu, niepokonana, z bilansem 32 zwycięstw, zera porażek i 26 nokautów. To on trzyma obecnie pasy WBA i WBO w tej kategorii. Cieślak wchodziłby do starcia z dorobkiem 28 wygranych, 2 porażek i 22 zwycięstw przed czasem.

Grudniowy pojedynek to jednak nie jedyna opcja rozważana w obozie Amerykanina. Na stole leży też starcie ze zwycięzcą walki Opetaia z Gewor. Mimo to, jak wynika z doniesień, to właśnie pojedynek z Polakiem wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Dla Cieślaka byłaby to szansa, by wejść do absolutnej czołówki dywizji na świecie. 12 grudnia może więc okazać się jednym z najważniejszych dni polskiego boksu ostatnich lat.

Ostatni sparing przed sezonem GKS Katowice rozegrał z Unią Oświęcim i przegrał 4:6. Mateusz Michalski oglądał to spotkanie z trybun, z ręką w temblaku.

Napastnik musiał przejść zabieg, więc GieKSa na start sezonu zostanie bez niego.

Michalski to wychowanek Podhala Nowy Targ. W minionym sezonie TAURON Hokej Ligi rozegrał 55 meczów i zdobył w nich 24 punkty. Złożyło się na to siedem bramek i aż 17 asyst – liczby, które pokazują zawodnika równie chętnie strzelającego, co grającego na kolegów.

Waleczny, ale zdyscyplinowany

Statystyki napastnika mówią też sporo o jego stylu gry. Na ławce kar spędził 24 minuty – jak na hokeistę pełniącego taką rolę w drużynie, to niewiele. Sezon zakończył za to z bardzo dobrym bilansem plus/minus na poziomie +8, co potwierdza, że jego obecność na lodzie realnie przekładała się na przewagę zespołu.

Teraz GieKSa musi jakoś ułożyć początek sezonu bez jednego ze swoich najbardziej wartościowych ofensywnych zawodników.

24 zawodników KH Energa Toruń wróciło już na lód i rozpoczęło przygotowania do nowego sezonu. Brakuje jednak jednej kluczowej postaci. Rusłan Baszyrow, jeden z liderów drużyny, wciąż nie pojawił się w grodzie Kopernika.

29-letni napastnik nadal nie wrócił do Polski i to właśnie rodzi pytania wśród kibiców śledzących przygotowania klubu. Osoby zbliżone do sytuacji uspokajają jednak, że jego nieobecność nie ma nic wspólnego z rezygnacją z gry w Toruniu. Dla fanów, którzy obawiali się utraty najskuteczniejszego zawodnika tuż przed startem rozgrywek, to ważny sygnał.

Niezależnie od tego, co opóźnia jego powrót, jedno jest pewne – w świetle ubiegłego sezonu Baszyrow pozostaje jednym z filarów zespołu. W 46 rozegranych spotkaniach zanotował 40 punktów. Taki dorobek plasuje go w ścisłej czołówce klubowych statystyk.

Na te 40 punktów złożyło się 19 goli i aż 21 asyst. Rosjanin nie tylko sam wykańczał akcje, ale regularnie zakładał je kolegom z zespołu. Do tego 46 minut kar i solidny bilans plus/minus na poziomie +13 – liczba, która mówi sama za siebie, jeśli chodzi o jego wpływ na grę drużyny w obie strony lodowiska.

Co dalej? Kibice czekają na konkretny termin powrotu zawodnika do zespołu. Na razie przygotowania do sezonu toczą się bez niego, a torunianie liczą, że lider szybko dołączy do reszty 24-osobowej kadry.

17 sierpnia 2026 roku prezes UHT Sabers Oświęcim Dworak wydał oświadczenie będące odpowiedzią na pisma Urzędu Miasta Oświęcim i MOSiR. To kolejna odsłona sporu, który może przesądzić o przyszłości hokeja w tym mieście. Klub zapowiedział już, że nie przystąpi do sezonu 2026/2027.

Dokument z 17 sierpnia to bezpośrednia odpowiedź na wcześniejsze stanowisko klubu z 12 sierpnia 2026 roku. Prezes Dworak nie tylko odpiera w nim zarzuty urzędu — rzuca też rękawicę wprost prezydentowi miasta, proponując mu publiczną debatę.

Sedno sporu tkwi w warunkach korzystania z lodowiska. Według prezesa Sabers klub nigdy nie otrzymał konkretnej propozycji umowy na nadchodzący sezon. Zamiast niej, jak twierdzi Dworak, przychodziły faktury wystawiane według stawek komercyjnych. Od 1 sierpnia 2026 roku klub miał płacić 450 zł za godzinę lodu. Do tego nie było żadnej gwarancji, że treningi odbędą się przed godziną 21:00. Obie te informacje — komercyjną stawkę i brak gwarancji wcześniejszych godzin — klub miał usłyszeć bezpośrednio od prezydenta Krzysztofa Kani.

Co odpowiada miasto

Strona miejska przedstawiła swoją wersję wydarzeń wcześniej. Pismo Urzędu Miasta Oświęcim w tej sprawie trafiło do mediów 13 sierpnia 2026 roku za pośrednictwem rzeczniczki prasowej Katarzyny Kwiecień. Urząd powołuje się przy tym na uchwałę Rady Miasta Oświęcim nr XI/157/25 z 26 lutego 2025 roku, regulującą wysokość cen i opłat za usługi komunalne oraz korzystanie z obiektów MOSiR. Za funkcjonowanie lodowiska odpowiada dyrektor MOSiR Agata Gworek.

Miasto nie stoi z boku hokejowych planów. W 2026 roku przeznaczyło 150 tys. zł na nowy projekt hokejowy. To o tyle istotne, że oświęcimski hokej ma już na koncie bolesną stratę — drużyna I Ligi UKH UNIA Oświęcim, wcześniej wspierana przez urząd miasta, zakończyła działalność po sezonie 2024/2025.

Propozycja debaty rzucona przez prezesa Dworaka pod adresem prezydenta Kani zawisła teraz w powietrzu. Bez porozumienia stron sezon 2026/2027 dla UHT Sabers Oświęcim stoi pod dużym znakiem zapytania. Sam klub potwierdził już, że w obecnej sytuacji do rozgrywek nie przystąpi.

Czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, godzina 18.00 – Jagiellonia Białystok otwiera pucharowy wieczór meczem z Iberią 1999 Tbilisi w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. To jednak dopiero rozgrzewka. Tego samego dnia na europejskiej scenie zagrają jeszcze trzy inne polskie kluby.

Godzinę później, o 19.00, do akcji wkracza Lech Poznań, który zmierzy się z FC Thun 1898, także w eliminacjach do Ligi Europy. Zegar tyka dalej – o 20.00 Górnik Zabrze podejmie u siebie AS Monaco, tym razem w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Konferencji Europy. Wieczór zamyka pojedynek Hajduka Split z Rakowem Częstochowa, zaplanowany na 21.00, również w ramach eliminacji do Ligi Konferencji.

Rewanże tydzień później

Decydujące spotkania rewanżowe odbędą się dokładnie siedem dni później, w czwartek 27 sierpnia 2026 roku. Jako pierwsza na własnym boisku zagra Iberia 1999 Tbilisi, przyjmując Jagiellonię Białystok o godzinie 18.00. Kwadrans później, o 18.45, AS Monaco podejmie Górnika Zabrze. O 19.00 Raków Częstochowa przyjmie Hajduka Split i powalczy o awans przed własną publicznością. Ostatni akord tej rundy wybije o 20.00 – FC Thun 1898 zmierzy się wtedy z Lechem Poznań.

Cztery pary, cztery różne przeciwniczki i osiem meczów rozłożonych na dwa czwartkowe wieczory – tak w skrócie wygląda terminarz IV rundy eliminacyjnej europejskich pucharów z udziałem polskich drużyn.

W sobotę, 15 sierpnia, portal meczyki.pl podał, że dwóch piłkarzy Lecha Poznań już od tygodnia czeka w Afryce na wydanie wiz. Terry Yegbe i Yannick Agnero zabrakło w kadrze na rewanżowy mecz z KI Klaksvik na Wyspach Owczych – powodem miały być właśnie kłopoty z formalnościami wizowymi.

Sam mecz Lech rozstrzygnął bez większych problemów, wygrywając 5:0 i żegnając farerski klub z dalszej rywalizacji. Poznaniacy są dziś o krok od awansu do fazy ligowej Ligi Europy. Teraz na ich drodze stanie FC Thun 1898. Pierwsze starcie odbędzie się w Poznaniu, rewanż zaplanowano na 27 sierpnia, już na terenie mistrza Szwajcarii.

Zanim jednak dojdzie do konfrontacji ze Szwajcarami, klub musi rozwiązać sprawę, która wyszła daleko poza boisko. Zainteresował się nią wiceminister spraw zagranicznych – w krótkim wpisie na platformie X odniósł się do doniesień o problemach wizowych piłkarzy Lecha.

Muszę – jako kibice „Kolejorza” od pół wieku, który wielokrotnie klub wspierał, jasno zastrzec, że wizy przyznają nie ministrowie, konsulowie – zgodnie z prawem RP, procedurami i na podstawie dokumentów

Czas ucieka przed pierwszym meczem

Deklaracja wiceministra niczego jednak nie przyspiesza – zegar tyka dalej. Do pierwszego spotkania z FC Thun w Poznaniu zostało niewiele dni, a los Yegbe i Agnero wciąż zależy od zakończenia procedury wizowej w Afryce. Dla sztabu Lecha to dodatkowa niewiadoma tuż przed najważniejszym dwumeczem sezonu, który może zdecydować o wejściu klubu do fazy ligowej Ligi Europy.

Instalacja aplikacji
Pobierz