⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

Quinten Post podpisał ofertę kontraktu z Memphis Grizzlies na 3 lata i 30 milionów dolarów. Holenderski środkowy jest zastrzeżonym wolnym graczem (restricted free agent) — Golden State Warriors mogą go zatrzymać, ale muszą się spieszyć. Termin na wyrównanie propozycji upływa o 11:59 PM ET we wtorek, 8 lipca 2026.

Informację jako pierwszy podał Shams Charania z ESPN. Warriors wcześniej zastrzegli Posta, co formalnie daje im prawo dopasowania każdej zewnętrznej oferty. Zegar już tyka.

Kim jest Quinten Post?

Mający 26 lat i 213 cm wzrostu środkowy trafił do NBA w drafcie 2024 roku — Warriors wybrali go dopiero z 52. numerem drugiej rundy. Niska pozycja w drafcie nie okazała się jednak wyrokiem: przez dwa sezony w Golden State rozegrał łącznie 109 meczów, z czego 49 jako starter, notując średnio 7,8 punktu i 3,8 zbiórki w 17 minutach. Z dystansu trafiał 36,4% prób — liczba, która w lidze robi wrażenie u gracza jego formatu.

Memphis oferuje mu 10 milionów dolarów rocznie. Dla Grizzlies Post byłby kolejnym letnim nabytkiem — klub ściągnął już w transferze Isaiaha Stewarta i wybrał w drafcie Camerona Boozera oraz Karima Lopeza.

U Warriors sprawa jest bardziej skomplikowana. Na nowych kontraktach do drużyny wracają Al Horford i Kristaps Porzingis — obaj środkowi, tak jak Post. Właśnie to zatłoczenie pod koszem może skłonić franczyzę z San Francisco do przepuszczenia oferty i pożegnania się z Holendrem.

„The Golden State Warriors have until 11:59pm ET on Tuesday to match.” — Shams Charania, ESPN

PRIME SHOW MMA zapowiedziało coś, czego polska scena freak fightowa jeszcze nie widziała. Organizacja ogłosiła wydarzenie pod nazwą PRIME 18: Summer Festival – i to nie kolejną galę, lecz pierwszy w historii dwudniowy festiwal tego formatu w Polsce. Wszystko odbędzie się w Koszalinie.

Festiwal rusza 7 sierpnia w Amfiteatrze w Koszalinie. Pierwszego dnia widzów czekają koncerty na żywo, turniej PRIME Creators, freestyle battle, oficjalne ważenie i media trening. Wstęp bez opłat – transmisja bezpłatnie na YouTube. Dopiero 8 sierpnia, w tym samym amfiteatrze, odbędzie się właściwa gala PRIME 18.

Koszalin sprawdzony przez FAME, teraz czas na PRIME

Wybór Koszalina to nie przypadek. W maju 2025 roku miasto gościło FAME 31, a bilety rozeszły się błyskawicznie. PRIME SHOW MMA wyciąga z tego lekcję i jedzie tam z własnym projektem – rozłożonym tym razem na dwa pełne dni. Dla porównania: poprzednia gala organizacji odbyła się w Częstochowie.

Za całością stoi Arkadiusz Tańcula, jedna z kluczowych osób w zarządzie PRIME SHOW MMA. Tańcula rozważał wcześniej wspólny projekt z FAME MMA, lecz Summer Festival to wyraźnie autorska wizja jego organizacji. Festiwalowa formuła, dwa dni, jedno miasto – czegoś takiego polska scena freak fightowa jeszcze nie próbowała.

Electronic Arts oficjalnie potwierdziło powrót serii poświęconej mieszanym sztukom walki – EA Sports UFC 6 ma już swój zwiastun, który ujawnia nowe technologie, tryby rozgrywki i szczegóły przedsprzedaży. Data premiery: 19 czerwca.

W materiale nie zabrakło gwiazd. Zwiastun otwiera starcie Alexa Pereiry z Maxem Hollowayem – to właśnie ci dwaj zawodnicy zostali twarzami szóstej odsłony serii. Ich pojedynek ma pokazać, co nowy silnik i systemy walki potrafią naprawdę.

Technologia, która ma zmienić odczucia z walki

Pod maską działa silnik Frostbite. EA postawiło przy tym na dwa zaawansowane rozwiązania: bezczujnikowe przechwytywanie ruchu i technologię Sapien.

„Nowoczesny system bezczujnikowego przechwytywania ruchu oraz technologia Sapien sprawiają, że zawodnicy w UFC 6 wyglądają, poruszają się, walczą i reagują jak żywi.”

Sporą nowością jest też przeprojektowany system odwzorowania zawodników i reakcji na ciosy. Uzupełnia go system Real-Time Contact – ma zapewniać precyzyjniejsze, bardziej zrównoważone i agresywniejsze wymiany.

Dwa nowe tryby – Hall of Legends i The Legacy – dają graczom możliwość odtworzenia karier wielkich gwiazd UFC albo poprowadzenia ich w zupełnie innym kierunku.

Edycje, ceny i co dostają gracze w przedsprzedaży

Grę można zamawiać już teraz na PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Edycja standardowa kosztuje 339 zł, a posiadacze abonamentu EA Play zapłacą 305,10 zł. Za Edycję Ultimate trzeba wydać 469 zł – lub 422,10 zł z EA Play. W zamian gracze dostaną dostęp do gry już 12 czerwca, czyli tydzień przed oficjalną premierą.

Edycja Ultimate zawiera Przepustkę zawodnicką: Legendy UFC z 8 nowymi zawodnikami. Wśród nich znaleźli się Randy Couture i Ken Shamrock – obaj po raz pierwszy pojawiają się w serii EA Sports UFC. Do pakietu dołączona jest też Przepustka rozszerzająca z dostępem do dwóch rozbudowanych rozszerzeń, które ukażą się zimą 2026 i latem 2027.

Przepustka VIP to z kolei 5 skórek zawodników – m.in. Joanny Jędrzejczyk (UFC 248) i Jona Jonesa (UFC 182) – plus 6 przedmiotów kosmetycznych VIP i 3 emotikony VIP.

Każdy, kto zdecyduje się na przedsprzedaż w dowolnej edycji, otrzyma Zestaw Kultowe momenty ze skórkami The Korean Zombie, Mieshy Tate i Leona Edwardsa. Do tego dochodzi Zestaw Rywalizacja – skórki Israela Adesanyi (UFC 281) i Paulo Costy (UFC 241) oraz 500 punktów UFC.

Mariusz „Wiking” Wach stanie naprzeciwko byłego mistrza świata wagi ciężkiej Tysona „The Gypsy King” Fury’ego 24 lipca w Tajlandii. Walka 46-letniego zawodnika z Krakowa z Brytyjczykiem rozgrzewa kibiców do czerwoności — a teraz głos zabrał Marcin „Cesarz” Najman, który sam kiedyś stanął z Wachem na amatorskim ringu.

Najman nie owijał w bawełnę: Wach ma konkretną broń, która może postawić Fury’ego w trudnej sytuacji. 47-letni były bokser opublikował na platformie X jednoznaczną opinię.

„Jeżeli Wach zawalczy technicznie z aktywnym lewym prostym, jak choćby w walkach z Kliczką czy Najmanem, ma szansę sprawić sensację w walce z Tysonem Furym”

To nie są czcze słowa. Wach mierzy ponad dwa metry wzrostu, a jego zasięg ramion sięga aż 208 cm. Przy takiej fizyczności aktywny lewy prosty to dla Fury’ego realny problem — zwłaszcza jeśli krakowianin narzuci własne tempo i nie da się wciągnąć w otwartą wymianę.

Kontekst walki: Netflix, brak transmisji i „przetarcie” przed Joshuą

Walki nie będzie można obejrzeć na żywo. Fragmenty pojedynku trafią do jednego z odcinków najnowszego sezonu programu „Rodzina Furych” na platformie Netflix. Dla wielu kibiców to jasny sygnał, że Fury traktuje to starcie bardziej jako show niż poważne wyzwanie sportowe — część fanów otwarcie mówi o „przetarciu” przed planowaną walką z Anthonym Joshuą.

Sam Wach do konfrontacji przystępuje po dość osobliwym przygotowaniu. Tuż przed wylotem do Tajlandii krakowski bokser walczył jednocześnie z trójką rywali w nietypowej formule na gali Prime MMA. Fury pozostaje tymczasem byłym mistrzem świata wagi ciężkiej — i niezależnie od całego tego otoczenia, to właśnie on wchodzi na ring jako zdecydowany faworyt.

Czy Wach zaskoczy świat? Najman wierzy, że tak. Pod jednym warunkiem.

Rada Miasta Nowy Targ podjęła uchwałę o utworzeniu jednoosobowej spółki Podhale Nowy Targ Sp. z o.o. Jedynym udziałowcem nowego podmiotu będzie Gmina Miasto Nowy Targ, a kapitał zakładowy spółki wyniesie 500 tysięcy złotych. Dla hokeja na Podhalu to decyzja o niemałym ciężarze gatunkowym.

Debata nad projektem uchwały ciągnęła się blisko trzy godziny. Gdy wreszcie przyszło do głosowania, 12 radnych opowiedziało się za przyjęciem uchwały, 4 — przeciwko, a 2 wstrzymało się od głosu.

„Nie tworzymy podmiotu przeciwko komukolwiek. Chcemy zagospodarować obszar związany z historią i tradycją naszego miasta oraz odbudować Nowy Targ jako jedną z najważniejszych hokejowych marek w Polsce.” — radny Bartłomiej Garbacz

To właśnie radny Bartłomiej Garbacz przedstawiał projekt podczas sesji. Nowa spółka ma przejąć odpowiedzialność za prowadzenie seniorskiego hokeja i zbudowanie profesjonalnego modelu funkcjonowania klubu. Nadrzędny cel sportowy jest jeden: powrót Podhala do rywalizacji w TAURON Hokej Lidze.

Finansowanie i kolejne kroki

Skąd pieniądze? Planowane źródła finansowania to sponsoring, wpływy z reklam, działalność komercyjna Miejskiej Hali Lodowej, sprzedaż biletów i gadżetów, a także programy zewnętrzne. Przyjęcie uchwały otwiera drogę do formalnego zawiązania spółki, powołania jej władz i rozpoczęcia przygotowań do budowy drużyny.

Hiszpania jest w ćwierćfinale mistrzostw świata 2026. W poniedziałkowy wieczór „La Furia Roja” pokonała Portugalię w meczu 1/8 finału — i zrobiła to w sposób, który długo będzie pamiętany. Bohaterem został rezerwowy Mikel Merino, który trafił do siatki w doliczonym czasie gry. Cristiano Ronaldo wraca do domu.

Przez długie minuty nic nie wskazywało na rozstrzygnięcie w regulaminowym czasie. Już na początku Mikel Oyarzabal zmarnował sytuację sam na sam z pustą bramką, a jeszcze przed przerwą swoje szanse przepuścili Lamine Yamal i Dani Olmo. Portugalia nie pozostawała dłużna i sama kreowała groźne sytuacje.

Najważniejszy moment pierwszej połowy nadszedł w 37. minucie. Unai Simon obronił strzał Joao Felixa, a chwilę później zatrzymał też dobitką samego Cristiano Ronaldo. Symbol całego wieczoru dla Portugalczyka — blisko, a jednak tak daleko.

Merino rozstrzyga losy meczu

W końcówce selekcjoner Hiszpanii zdecydował się na podwójną zmianę — zdjął z boiska Dani Olmo i Pedriego, wprowadzając Mikela Merino. Trafił w dziesiątkę. Merino przyjął podanie Ferrana Torresa i sam na sam z Diogo Costą nie dał bramkarzowi żadnych szans.

Portugalia rzuciła się do desperackiego ataku. Tuż przed końcowym gwizdkiem Bernardo Silva uderzył głową — piłka przeleciała jednak centymetry nad poprzeczką bramki Unaia Simona. Kilka sekund później sędzia zakończył spotkanie.

Dla Ronaldo to bolesne pożegnanie z mundialem. Portugalia odpada, Hiszpania idzie dalej.

FIFA zawiesiła automatyczną karę jednego meczu nałożoną na Folarina Baloguna po czerwonej kartce otrzymanej w spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną na mistrzostwach świata 2026. Efekt? Napastnik zagra w 1/8 finału przeciwko Belgii. UEFA nie czekała długo z odpowiedzią — i nie przebierała w słowach.

Europejska federacja opublikowała oficjalny komunikat, w którym ostro skrytykowała postępowanie FIFA.

„Z niedowierzaniem przyjęliśmy decyzję tak bezprecedensową, niezrozumiałą i niemożliwą do uzasadnienia”

— czytamy w oświadczeniu. UEFA zaznaczyła przy tym wyraźnie: automatyczne zawieszenie po czerwonej kartce nie jest kwestią uznania i nie może podlegać wyjątkom w trakcie trwania turnieju.

„Granica, której nie powinno się przekraczać”

Federacja poszła jeszcze dalej.

„Wczorajsza decyzja o zawieszeniu wykonania automatycznej kary jednego meczu po czerwonej kartce przekroczyła granicę, której nie powinno się przekraczać”

— stwierdziła UEFA. Do tego doszło ostrzeżenie przed szerszymi skutkami:

„Taka decyzja tworzy niebezpieczny precedens, który może mieć wpływ nie tylko na obecny turniej, ale również na przyszłość światowego futbolu”

.

FIFA oparła swoją decyzję na artykule 27 Kodeksu Dyscyplinarnego, który w wyjątkowych okolicznościach pozwala zawiesić wykonanie kary. Przepis nie jest nowy — ten sam artykuł zastosowano wcześniej wobec Cristiano Ronaldo po czerwonej kartce w eliminacjach mistrzostw świata. Dla UEFA to jednak argument niewystarczający.

Sprawa Baloguna wywołała otwarty spór między obiema organizacjami tuż przed jednym z kluczowych meczów fazy pucharowej mundialu. Starcie USA–Belgia zyskuje tym samym wymiar dalece wykraczający poza boisko.

Anglia pokonała Meksyk 3:2 na legendarnym Estadio Azteca i awansowała do ćwierćfinału MŚ 2026. Bohaterem wieczoru był Jude Bellingham, pomocnik Realu Madryt, który w ciągu zaledwie trzech minut pierwszej połowy trafił do siatki dwukrotnie. Mecz nie szczędził emocji: pięć goli, dwa rzuty karne, czerwona kartka i 60-minutowe opóźnienie wywołane warunkami pogodowymi.

Bellingham rozbija Azteca w sześć minut

Spotkanie zaplanowane na godzinę 2:00 czasu polskiego ruszyło z ponad godzinnym poślizgiem. Kiedy wreszcie zaczęło się grać, to Meksyk narzucił tempo – w 15. minucie Jordan Pickford obronił główkę Raula Jimeneza. Impet gospodarzy szybko jednak opadł.

W 36. minucie Jude Bellingham otworzył wynik. Uderzenie głową po podaniu Bukayo Saki nie dało szans bramkarzowi Raulowi Rangelowi. Dwie minuty później – gol numer dwa. Tym razem asystował Harry Kane, a Bellingham ponownie wpisał się na listę strzelców. Dwa gole w trzy minuty. Cisza na trybunach Estadio Azteca była ogłuszająca.

Meksyk zdążył odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. W 42. minucie Julian Quinones uderzeniem z powietrza pod poprzeczkę po stałym fragmencie gry zmienił wynik na 1:2. Na tym rezultacie zakończyła się pierwsza połowa.

Czerwona kartka, dwa karne i dramatyczna końcówka

Druga połowa przyniosła jeszcze więcej zwrotów akcji. W 54. minucie Anglia została zredukowana do dziesięciu zawodników – Jarell Quansah zobaczył czerwoną kartkę po weryfikacji VAR za faul na Jesusie Gallardo. Meksyk poczuł krew.

Selekcjoner Anglii Thomas Tuchel musiał błyskawicznie przebudować ustawienie. I paradoksalnie to właśnie osłabieni Anglicy wyszli na prowadzenie 3:1 – w 60. minucie Harry Kane pewnie wykonał rzut karny podyktowany za faul Rangela na Anthonym Gordonie.

Meksyk nie złożył broni. W 69. minucie Raul Jimenez trafił z jedenastki po faulu Kane’a na Brianie Gutierrezie i zrobiło się 2:3. Sędzia doliczył aż 11 minut do drugiej połowy, dając gospodarzom szansę na wyrównanie – Anglia jednak wytrzymała i dowiozła zwycięstwo do końca.

Dla Meksyku, współgospodarza turnieju, to bolesne odpadnięcie na własnym stadionie, przed własną publicznością. Selekcjoner Javier Aguirre nie zdołał przeprowadzić drużyny przez tę rundę.

Anglia zagra w ćwierćfinale z Norwegią, która wyeliminowała Brazylię. Mecz odbędzie się 11 lipca w Miami.

Tymoteusz Kucharczyk wrócił z Mid-Ohio z podium i cenną lekcją pokory wobec techniki. Kierowca HMD Motorsports wywalczył drugie miejsce w sobotnim wyścigu Indy NXT, a dzień później – z psującym się samochodem pod sobą – dobił do mety na piątej pozycji.

Sobota: dwa manewry, jedno podium, pierwsze prowadzenie

Początek weekendu dawał powody do optymizmu. Kucharczyk wykręcił drugi czas w treningu na Mid-Ohio, po czym zakwalifikował się na czwarte pole startowe do obu wyścigów – sobotniego i niedzielnego. Czwarta pozycja to nie front row. Polak szybko jednak pokazał, że potrafi to naprawiać w trakcie jazdy.

Zaraz po restarcie przeprowadził dwa manewry wyprzedzania po zewnętrznej stronie zakrętów – jeden za drugim – i wskoczył na drugą pozycję. Sam skwitował to zwięźle:

„W pierwszym dobrze wystartowałem, a później zrobiłem dwa manewry wyprzedzania po zewnętrznej. Dzięki temu zdobyliśmy drugie miejsce i objęliśmy prowadzenie w mistrzostwach po raz pierwszy w tym sezonie.”

Po sobotnim wyścigu Kucharczyk po raz pierwszy w sezonie stanął na czele klasyfikacji generalnej Indy NXT. Historyczna chwila – tyle że trwała dokładnie do niedzielnego popołudnia.

Niedziela: awaria, która mogła wszystko przekreślić

Już od pierwszego okrążenia niedzielnego wyścigu było jasne, że coś się nie zgadza. Kierownica utrudniała zmianę biegów, a system push to pass uruchamiał się samoczynnie, bezmyślnie przepalając ograniczony zasób tej funkcji. Kucharczyk nie owijał w bawełnę:

„W niedzielę od początku czułem, że coś jest nie tak. Kierownica utrudniała zmianę biegów i sama uruchamiała push to pass. Momentami nie wiedziałem, czy w ogóle uda się ukończyć wyścig.”

Ukończył. Piąte miejsce w takich warunkach trudno traktować jak porażkę – choć strata punktów wobec rywali boli tym bardziej, że dzień wcześniej wszystko szło wzorowo.

Po rundzie na Mid-Ohio liderem klasyfikacji generalnej Indy NXT jest Enzo Fittipaldi. Kucharczyk zajmuje drugie miejsce ze stratą 17 punktów do Brazylijczyka. Podopieczny Akademii Motorsportu Orlen nie ma jednak zamiaru odpuszczać:

„Do końca sezonu pozostało jeszcze dużo ścigania, a 17 punktów to strata do odrobienia.”

Okazja, by tę lukę zasypać, nadarzy się za dwa tygodnie. Następna runda Indy NXT odbędzie się w Portland.

Naomi Osaka wyeliminowała Arynę Sabalenkę z Wimbledonu. Wynik 6:2, 7:6(2) w czwartej rundzie — i liderka rankingu WTA spakowała walizki. Mecz odbył się w niedzielę, 5 lipca, i już teraz uchodzi za jedną z największych niespodzianek tegorocznego turnieju na trawiastych kortach w Wielkiej Brytanii.

Osaka weszła do meczu jako czternasta rakieta turnieju i przez całe Wimbledon 2025 nie straciła ani jednego seta. Sabalenka mogła powiedzieć o sobie dokładnie to samo — przed tym spotkaniem też nie oddała rywalom żadnej partii. Dwa bezsetowe pociągi musiały się zderzyć. Wygrała Japonka.

Błyskawiczny pierwszy set, dramatyczny tie-break

Pierwszy set trwał zaledwie 32 minuty. Osaka rozgrywała go w zawrotnym tempie, nie dając Białorusince chwili na złapanie rytmu. Drugi set był wyrównany — aż do tie-breaka, w którym Sabalenka ugrała tylko 2 punkty. To zdecydowało o losach całego meczu.

Wynik był tym bardziej zaskakujący, że przed Wimbledonem Sabalenka wygrała z Osaką wszystkie trzy wzajemne pojedynki w 2025 roku, łącznie ze starciem w czwartej rundzie Rolanda Garrosa. W drodze do tej rundy Białorusinka pokonała m.in. Jelenę Ostapenko — lecz tym razem nie miała żadnej odpowiedzi na grę Japonki.

Dla Osaki to wynik historyczny. Po raz pierwszy w karierze awansowała do ćwierćfinału Wimbledonu. Czterokrotna zwyciężczyni Wielkiego Szlema pracuje pod wodzą polskiego trenera Tomasza Wiktorowskiego, który wcześniej prowadził Igę Świątek. Ta ostatnia — broniąca tytułu — odpadła z tegorocznego Wimbledonu jeszcze przed czwartą rundą, więc turniej stracił już dwie czołowe faworytki w ciągu kilku dni.

W ćwierćfinale Osaka zmierzy się z Karoliną Muchovą z Czech, rozstawioną z numerem 10. Pula nagród Wimbledonu 2025 wynosi 64,2 mln funtów — a każdy kolejny krok Japonki to coraz grubszy czek w jej dotychczasowej karierze na trawie.

Instalacja aplikacji
Pobierz