⚡ Aktualnie:
Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”? Czy Conor McGregor jeszcze wróci do klatki? Jego trener nie ma wątpliwości „Poluję na tego kurczaka” – Khamzat Chimaev domaga się rewanżu z Seanem Stricklandem Które kraje powalczą o igrzyska 2036? MKOl podał termin decyzji NBA. Ile zawodników potrzeba do meczu? Pacers odpowiedzieli – sześciu Ile czasu dał klub Ante Simundzy po porażce z Radomiakiem? Niespełna godzinę Kogo szukał Urban na meczu Raków – Pogoń? Selekcjoner nie był tam sam Jak ostatni w tabeli Raków rozbił trzecią Pogoń grającą w dziewięciu? Kto poprowadzi Bena Sheltona po US Open? Do sztabu wchodzi Juan Carlos Ferrero Świątek straciła punkty za WTA Finals. Oto najnowszy ranking Czy Maja Chwalińska zostanie Sportowcem Roku „Przeglądu Sportowego”?

Mecz 1. rundy Ligi Europy sezonu 2026/27 między Dynamo Kijów a Universitatea Cluj rozegrano w Lublinie. Na Arenie Lublin padł bezbramkowy remis — wynik jednak szybko zszedł na drugi plan. Czwartkowy wieczór zapamiętany zostanie z zupełnie innych powodów.

Kibice rumuńskiego klubu postanowili zabrać głos w sprawie daleko wykraczającej poza boisko. Na trybunach zawiesili transparent z napisem:

„Spacerując przez polskie ulice widzimy piękno Europy takie, jakim ono powinno być”

Był to pierwszy wyjazd kibiców Universitatea Cluj na mecz wyjazdowy w tym sezonie. Wybrali Lublin — miasto liczące ponad 320 tysięcy mieszkańców — i nie zmarnowali okazji. Przekaz transparentu odczytano powszechnie jako polityczny komentarz wymierzony w zachodnie społeczeństwa, choć sami kibice nie sprecyzowali wprost swojej intencji.

Dynamo z podziękowaniem dla Lublina

Ukraiński klub wybrał gest zgoła innego rodzaju. Na bandach reklamowych przez całe spotkanie widniał napis: „Dynamo Kijów dziękuje Polsce i miastu Lublin za gościnę”. To Dynamo, jako klub wynajmujący obiekt, decydowało o treści band reklamowych — i zdecydowało się na słowa wdzięczności wobec polskiego miasta, które przyjęło drużynę w czasie trwającego mundialu. Prosty gest, ale trudno go było nie zauważyć.

Nagranie dokumentujące oba przekazy — transparent kibiców i bandy Dynama — opublikował w sieci Bartłomiej Banasiewicz, współzałożyciel Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej. Materiał błyskawicznie zaczął krążyć w mediach społecznościowych, wywołując szeroką dyskusję.

Williams traci na Silverstone dwie sekundy do liderów. I to już po tym, jak inżynierowie znacznie odchudzili bolid. Carlos Sainz nie kryje frustracji — coś w aerodynamice po prostu przestało działać.

Sainz jeździ dla Williamsa w sezonie F1 2026, który dla ekipy z Grove okazał się wyjątkowo ciężki. Zespół startował z opóźnieniami harmonogramowymi, które przełożyły się na nadwagę samochodu. Po 2–3 rundach forma zaczęła się poprawiać — po czym gwałtownie tąpnęła.

Liczby mówią same za siebie. Na japońskim torze Suzuka Williams był 1,6–1,8 sekundy za liderami — ale z mocno przeciążonym autem. Na Silverstone, po zdjęciu sporej nadwagi, strata urosła do pełnych 2 sekund. Im lżejszy bolid, tym gorzej. Coś tu nie gra.

„Zdjęliśmy dużo nadwagi z samochodu, ale strata do czołówki zamiast spadać to wzrasta. Do środka stawki też.”

Na Silverstone Williams przywiózł nowe przednie skrzydło, pierwotnie zaplanowane dopiero na Spa. Miało poprawić balans aerodynamiczny, na który skarżyli się obaj kierowcy. Tyle że symulator i tunel aerodynamiczny obiecywały znacznie więcej, niż pokazał asfalt Silverstone.

„Na pewno czuliśmy w symulatorze i w tunelu aerodynamicznym, że to skrzydło to duży krok naprzód. Spodziewaliśmy się po nim więcej niż zobaczyliśmy.”

„Bardzo poważna sprawa”

Sainz nie owijał w bawełnę. Wskazał wprost na brak docisku aerodynamicznego jako kluczowy problem bolidu, przyznając przy tym, że wyniki nie zbliżają się nawet do zimowych prognoz. Poszedł dalej — otwarcie zakwestionował, czy zespół w ogóle rozumie, jak aerodynamika zachowuje się w ramach nowych przepisów.

„Nie wiem czy nie potrafimy zrozumieć przepływu aerodynamicznego przy tym zestawie regulacji czy chodzi o coś innego.”

Te słowa nabierają dodatkowego ciężaru, gdy zestawić je z tym, co Sainz mówił po Grand Prix Austrii — wówczas stwierdził wprost, że Williams nie ma tempa, nie ma niezawodności i nie ma samochodu zdolnego do zdobywania punktów. Silverstone nie zmieniło tego obrazu ani o milimetr.

„Brakuje docisku aerodynamicznego. Musimy dowiedzieć się dlaczego, ponieważ to bardzo poważna sprawa.”

Jannik Sinner jest w finale Wimbledonu 2026. Włoch pokonał Novaka Djokovicia w trzech setach i w niedzielę zmierzy się z Niemcem Saszą Zwieriewem. Półfinał rozegrano 10 lipca 2026 roku na korcie centralnym w Londynie.

Lider rankingu ATP nie oddał ani jednego seta. Sinner jest od Djokovicia młodszy o 14 lat — Serb skończył już 39 lat i po raz kolejny gonił za 25. tytułem wielkoszlemowym w karierze, tym razem jednak bez skutku. Djoković przystępował do tego starcia mocno nadwyrężony — w ćwierćfinale stoczył z Kanadyjczykiem Felixem Auger-Aliassime’em ponad pięciogodzinną bitwę.

Włoch broni tytułu wywalczonego rok wcześniej, w 2025 roku. Jego rywal w finale, Sasza Zwieriew, przyjeżdża do Londynu na fali — kilka tygodni przed Wimbledonem triumfował na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. Drabinkę otworzyła nieobecność Carlosa Alcaraza, co faworytom wyraźnie ułatwiło drogę. Sam Sinner nie miał za sobą łatwego sezonu — podczas Roland Garros 2026 zmagał się z problemami zdrowotnymi.

Polacy na Wimbledonie 2026 — radości i rozczarowania

Najdalej w singlu spośród polskich tenisistów dotarł Hubert Hurkacz — i tym razem jednak bez ćwierćfinału. Prowadził 2:0 w setach i 6:5 w trzecim, a mimo to nie zdołał zamknąć meczu. Przy stanie 2:4 w piątym secie skreczował i pożegnał się z turniejem.

Kamil Majchrzak odpadł w II rundzie. Na trawę przyjeżdżał w znakomitych nastrojach — kilkanaście dni wcześniej sięgnął po pierwszy tytuł ATP w karierze, wygrywając turniej ATP 250 w holenderskim 's-Hertogenbosch. Wimbledon okazał się jednak za wysoką poprzeczką.

Wśród kobiet najtragiczniejsza historia spotkała Maję Chwalińską. Finalistka Roland Garros 2026 odpadła już w I rundzie singla — doznała kontuzji stawu skokowego i skurczów dokładnie w chwili, gdy miała piłkę meczową. Magda Linette przegrała w I rundzie z Mirrą Andriejewą, a Magdalena Fręch na tym samym etapie uległa Annie Kalinskiej.

W kwalifikacjach Katarzyna Kawa dotarła do III rundy, lecz do turnieju głównego się nie przebił. Linda Klimovicova odpadła już w I rundzie kwalifikacji. Iga Świątek, obrończyni tytułu, zakończyła swój Wimbledon przedwcześnie — w III rundzie niespodziewanie przegrała z Filipinką Alexandrą Ealą.

Jasny punkt? Debel kobiet. Katarzyna Piter w parze z Czeszką Anną Siskovą dotarła do ćwierćfinału, co jest życiowym wynikiem Polki w turniejach wielkoszlemowych. Mecze Wimbledonu 2026 można było śledzić na sportowych antenach Polsatu oraz online w Polsat Box Go.

Jordan Clarkson podpisał roczny kontrakt z New York Knicks o wartości 3,9 miliona dolarów. Wieść rozeszła się 9 lipca 2026 roku — przekazał ją dziennikarz Shams Charania, powołując się na CEO Klutch Sports Richa Paula oraz agenta Brandona Cavanaugh.

34-letni rozgrywający zakłada koszulkę nowojorczyków po raz drugi — do Knicks trafił już w 2025 roku. Ubiegły sezon nie był jednak jego najlepszym w karierze: 8,6 punktu na mecz to najniższa średnia punktowa, jaką zanotował w całej historii swoich występów w NBA, a 17,8 minuty na parkiecie — również rekordowo skromny wynik. W finałach NBA, które Knicks wygrali z San Antonio Spurs w pięciu meczach, Clarkson spędził na boisku łącznie zaledwie 30 minut. Marginalny udział. Mimo to klub zdecydował się go zatrzymać.

Finansowy balans pod apron

Kluczem do całej transakcji są ligowe reguły salary cap. Nominalna wartość kontraktu to 3,9 miliona dolarów, lecz w rozliczeniu względem limitu płac Knicks obciąży on budżet jedynie kwotą 2,45 miliona dolarów. To różnica, która robi realną różnicę — właściciel klubu James Dolan jasno zapowiedział, że drużyna nie może przekroczyć drugiego progu apron, a Nowojorczycy mają aktualnie około 3,27 miliona dolarów przestrzeni do tej granicy.

Z tego samego powodu Knicks musieli pożegnać się z Mitchellem Robinsonem — jego zatrzymanie wiązałoby się z przekroczeniem drugiego progu apron, więc środkowy podpisał umowę z Boston Celtics. Clarkson wpisuje się natomiast w strategię uzupełniania składu tanimi, sprawdzonymi opcjami. Przed nim nowe kontrakty z Knicks podpisali już Landry Shamet, Jose Alvarado oraz Mohamed Diawara.

Po podpisaniu umowy przez Clarksona Knicks mają 13 zawodników na standardowych kontraktach. Otwartą kwestią pozostaje natomiast przyszłość Jeremy’ego Sochana — Polak zakończył ubiegły sezon w barwach Knicks, lecz na dzień publikacji nie było wiadomo, czy i gdzie zagra w kolejnych rozgrywkach.

UFC 329 odbędzie się w Las Vegas w nocy z 11 na 12 lipca 2026 roku. Główna atrakcja? Długo wyczekiwany rewanż Conora McGregora z Maxem Hollowayem. Karta główna startuje o 01:00, a Polacy obejrzą ją na Polsat Sport lub — po zalogowaniu — w BETFAN TV.

Walka wieczoru: McGregor vs. Holloway II – rewanż po 13 latach

Pierwsze spotkanie tych dwóch odbyło się w 2013 roku. McGregor wygrał jednogłośnie, choć po kontuzji kolana przez większość walki polegał na zapasach. Teraz wracają na zupełnie innych warunkach — i żaden z nich nie jest już tym samym zawodnikiem.

Limit ustalono na 170 lb. Irlandczyk wchodzi do klatki po blisko pięcioletniej przerwie, z bilansem 22-6. Po drugiej stronie stoi Holloway: 27-9, aktywny, skupiony i faworytem bukmacherów. Trudno się temu dziwić, patrząc na formę, jaką Hawajczyk prezentował przez ostatnie lata.

Dla McGregora to powrót, który całe środowisko MMA ogląda z zapartym tchem. Pięć lat pauzy to ogromna niewiadoma. Holloway tymczasem nie odpuszcza — jest głodny i chce kolejnego wielkiego nazwiska na liście pokonanych.

Karta główna UFC 329

Tuż za walką wieczoru najgłośniej mówi się o starciu Benoita Saint Denisa (17-3) z Paddym Pimblettem (23-4) w wadze lekkiej do 155 lb. Dwóch Europejczyków, miesiące wzajemnych przepychanek słownych — ta walka ma swój kontekst.

W wadze koguciej (135 lb) Cory Sandhagen (18-6) spotka się z Mario Bautistą (17-3). To rewanż. Pierwsze starcie miało miejsce w 2019 roku, przy debiucie Bautisty w UFC — wygrał wtedy Sandhagen przez poddanie w pierwszej rundzie. Bautista ma rachunki do wyrównania.

W wadze muszej (125 lb) Brandon Royval (17-9) zmierzy się z Lone’erem Kavanaghem (10-1). Kartę główną zamknie starcie Kinga Greena (35-17-1) z Terrance’em McKinneyem (18-8) przy limicie 155 lb.

Karta wstępna UFC 329

Karta wstępna to nie zapychacze. Były mistrz UFC Robert Whittaker (26-8) stanie naprzeciwko Nikity Krylova (31-11) w wadze półciężkiej do 205 lb — walka o powrót na szczyt dla jednego z najlepszych średniaków minionej dekady.

Wielkie emocje wzbudzi debiut w UFC Gable’a Stevesona (3-0). Mistrz olimpijski w zapasach z Tokio, swój bilans 3-0 zbudował poza organizacją. Teraz w kategorii ciężkiej (265 lb) stanie przed Elishem Ellisonem (5-2). Pierwsze kroki w klatce UFC zawsze są testem — dla Stevesona tym bardziej.

W wadze koguciej (135 lb) Cody Garbrandt (15-7) zmierzy się z Adrianem Yanezem (17-6-1). W kategorii piórkowej (145 lb) Kai Kamaka III (18-7-1) stanie naprzeciwko niepokonanego Luke’a Rileya (13-0) — to Riley będzie miał coś do udowodnienia.

Resztę karty wstępnej tworzą: Tracy Cortez (12-3) kontra Cong Wang (9-1) w wadze muszej kobiet (125 lb), Damian Pinas (9-1) kontra César Almeida (7-2) w wadze średniej (185 lb), Ryan Gandra (9-1) kontra Zach Reese (10-3) w wadze średniej (185 lb) oraz Cody Durden (18-10-1) kontra Alessandro Costa (16-5) w wadze muszej (125 lb).

Dyrektor sportowy KSW Wojsław Rysiewski wskazał Adama Masaeva jako kolejnego pretendenta do tytułu mistrzowskiego w kategorii półśredniej. Wywołało to lawinę krytyki ze strony zawodników i menadżerów. Kulisy sprawy okazały się jednak znacznie bardziej skomplikowane, niż wynikało z pierwszych komentarzy w sieci.

Masaev trafił na szczyt rozmów po imponującym występie na gali KSW w Radomiu — pokonał Konrada Rusińskiego przez poddanie, duszeniem balacha, już w pierwszej rundzie. Było to jego pierwsze zwycięstwo w kategorii półśredniej. Jeden wygrany pojedynek, a od razu pretendent do tytułu. Tak przynajmniej ocenił sytuację Rysiewski.

Tło sprawy jest istotne. Aktualny mistrz kategorii półśredniej KSW Adrian Bartosiński czeka na godnego rywala, ale naturalny kandydat — Kacper Koziorzębski, dysponujący dużą passą zwycięstw w organizacji — odmawia walki o pas. Powód? Bartosiński jest jego klubowym kolegą. KSW zaczęło więc szukać alternatyw.

Łopaczyk przyjął, a potem się wycofał

W wywiadzie przeprowadzonym przez Huberta Mściwujewskiego na kanale MMA-bądź na bieżąco Rysiewski ujawnił, że Tymoteusz Łopaczyk otrzymał w maju propozycję walki z Masaevem — jako zastępstwo. Łopaczyk początkowo się zgodził. Następnego dnia zmienił zdanie: trener był przeciwny tej walce i to przeważyło.

Słowa dyrektora sportowego szybko rozeszły się po mediach społecznościowych i wzburzyły środowisko MMA. Menadżer Łopaczyka, Artur Ostaszewski, zareagował jeszcze zanim zdążył obejrzeć sam wywiad. Co istotne — nie zaprzeczył. Potwierdził słowa Rysiewskiego o odrzuceniu propozycji walki.

Zamiast eskalować konflikt, zaapelował do kibiców o opanowanie:

„Chyba trochę mniej emocji polecam Twitterowiczom, X’owiczom, bo życie też nie jest takie sztywne, zero-jedynkowe. Rzeczy się dzieją, a czy rankingi się przyznaje, oddaje albo zasługuje lub nie na rozmowach wewnętrznych, na walkach, do których nie doszło i na walkach, które były przyklepane przez chwilę, a potem nie było… Chyba nie ma to żadnego wpływu, także pozdrawiam serdecznie i apeluję o zdrowy rozsądek”.

Sprawa pretendenta do tytułu w kategorii półśredniej KSW pozostaje otwarta. Koziorzębski nie chce walczyć z kolegą z klubu. Łopaczyk wycofał się po jednej dobie namysłu. Masaev — z jednym zwycięstwem na koncie w tej kategorii wagowej — wciąż czeka na swoją szansę. Rysiewski ma orzech do zgryzienia.

Kell Brook, były mistrz świata wagi półśredniej, jest gotów zakończyć emeryturę — ale tylko dla jednego człowieka. Tym człowiekiem jest Chris Eubank Jr, z którym Sheffield-czyk czuje niedokończone porachunki.

„Jeśli oferta finansowa byłaby odpowiednia, rozważyłbym powrót ze sportowej emerytury. Chodzi o to, że ja i Eubank Jr mamy swoją niedokończoną historię, prowadziliśmy swego rodzaju rywalizację i dla niego mógłbym wrócić. Ale nic na siłę, jeśli do tej walki nie dojdzie, pozostanę szczęśliwy na sportowej emeryturze.”

Brook nie był w ringu od czterech i pół roku. Zostawił po sobie bilans 40 wygranych, 3 porażek i 28 nokautów — nie ma tu mowy o desperacji. Warunki muszą być właściwe, inaczej sprawa jest zamknięta.

Eubank Jr bez walki od listopada 2025

Po drugiej stronie potencjalnego pojedynku stoi Chris Eubank Jr, który sam przeżywa trudniejszy okres. Do ringu wszedł ostatnio w listopadzie 2025 roku, a tamto starcie skończyło się dotkliwie — przegrał rewanż z Conorem Bennem. Bilans: 35 wygranych, 4 porażki, 25 nokautów.

Obaj mają więc swoje powody. Brook szuka jedynego wyzwania godnego powrotu. Eubank Jr potrzebuje głośnego nazwiska, żeby odbudować pozycję. Czy dojdzie do walki? Brook stawia sprawę prosto: odpowiednia oferta — wraca. Brak oferty — zostaje na emeryturze, i to bez żalu.

Connor Bedard przeszedł operację lewego barku i czekają go cztery miesiące przerwy. Dla Chicago Blackhawks to zła wiadomość przed sezonem NHL 2026-27 — gwiazdor nie zagra od pierwszego gwizdka.

Do urazu doszło 2 lipca 2026 roku. Bedard ćwiczył wówczas w hali Scotia Barn w Burnaby, w Vancouver. Sesję organizowała firma Kaivo Hockey, a na lodzie pojawił się tego dnia kilku zawodników NHL — m.in. Zach Benson z Buffalo i prospekt San Jose, Luca Cagnoni.

Chwila samego upadku wyglądała groźnie. Bedard stracił równowagę, uderzył w bandę i natychmiast chwycił się za ramię. Jako pierwszy o zdarzeniu napisał bloger śledzący Blackhawks, Ryan McGregor. Krótko potem profil BlackhawksFocus (@BHF) wrzucił na platformę X nagranie z lodowiska.

„I have video of Connor Bedard leaving practice today with a left shoulder injury, as first reported by @RyanmcgregorCHI. You can hear him in severe pain as he leaves the ice.”

Klub oficjalnie potwierdził przeprowadzenie operacji. Cztery miesiące poza lodem — tyle przed Bedardem.

Trzecia poważna kontuzja w niecałe cztery lata

To już trzecia poważna kontuzja zawodnika w niecałe cztery lata. W styczniu 2024 roku złamał szczękę, w grudniu 2025 roku wypadł z gry przez uraz prawego barku. Teraz lewy. Pechowa seria, która spowalnia jednego z najbardziej utalentowanych hokeistów swojego pokolenia — i uderza akurat wtedy, gdy Chicago liczyło na mocne wejście w nowy sezon.

Hiszpania pokonała Belgię na SoFi Stadium i zameldowała się w kolejnej rundzie Mistrzostw Świata 2026. Bohaterem wieczoru okazał się Mikel Merino, a selekcjoner Luis de la Fuente nie ukrywał zachwytu, gdy tylko ucichł końcowy gwizdek.

De la Fuente: „Mógłby grać w każdej reprezentacji”

Chwilę po meczu trener Hiszpanów stanął przed mikrofonem El Partidazo de COPE i nie gryzł się w język, mówiąc o postawie swojego pomocnika.

„Niesamowite. Cóż, Mikel ma wiele zalet. Jest piłkarzem, który mógłby grać w każdej reprezentacji, w każdej drużynie.”

De la Fuente odniósł się też do niezawodności Merino w kluczowych momentach.

„U nas idealnie wpisuje się w tę koncepcję, w ten model. To szczęście mieć jego i innych piłkarzy takich jak on. Wiemy, że zawsze, gdy go potrzebujemy, jest gotowy.”

Żadnych niedomówień. Selekcjoner dał jasno do zrozumienia, że Merino jest filarem jego taktycznej układanki — kimś, kogo po prostu nie da się zastąpić.

Francja czeka. Hiszpania nie boi się wyzwania

Następnym rywalem La Roji na tym mundialu będzie Francja. De la Fuente bez ogródek przyznał, że to jeden z najmocniejszych zespołów całego turnieju.

„Chociaż Francja to jedna z drużyn, które najlepiej grały na tych Mistrzostwach Świata, to możemy optymistycznie myśleć o wyniku zbliżającego się starcia.”

Skąd ten spokój? Selekcjoner ma konkretny argument.

„Nie bez powodu byliśmy jedyną reprezentacją na świecie, która zdołała wygrać z nimi dwa mecze z rzędu.”

Hiszpania wchodzi w to starcie z tarczą — za plecami zwycięstwo nad Belgią na SoFi Stadium i historyczna przewaga nad Trójkolorowymi w ostatnich bezpośrednich pojedynkach.

Alexander Zverev jako pierwszy zameldował się w finale Wimbledonu 2026. W półfinale pokonał Arthura Fery’ego 7:6(0), 6:2, 6:4. Druga rakieta turnieju ucięła tym samym marsz największej niespodzianki tegorocznej edycji – Brytyjczyka z dziką kartą, który przed tym tygodniem nigdy w karierze nie dotarł do półfinału żadnej imprezy ATP.

Droga Fery’ego do tej rundy była naprawdę imponująca. Wyeliminował kolejno Zizou Bergsa, Grigora Dimitrowa i Flavia Cobolliego – trzy zwycięstwa, które podgrzały atmosferę na trybunach i dały londyńskiej publiczności nadzieję na coś wyjątkowego. Zderzenie z Zverevem okazało się jednak barierą nie do pokonania.

Tiebreak, przełamania i kontrola

Pierwszy set toczył się łeb w łeb, aż do tiebreaka. Zverev wygrał go do zera – i nie był to przypadek. To już drugi tiebreak zakończony przez Niemca wynikiem bezbramkowym na tegorocznym Wimbledonie. Krótki, bezwzględny komunikat o różnicy klasy.

W drugiej partii Fery nie miał chwili wytchnienia. Zverev błyskawicznie wyszedł na 5:1, odbierając rywalowi serwis dwukrotnie, i domknął seta do 6:2. W trzecim Brytyjczyk jeszcze próbował – ale przełamanie przy 4:2 przekreśliło wszelkie nadzieje, a Niemiec zamknął mecz wynikiem 6:4.

To zwycięstwo ma wymiar historyczny. Zverev dotarł teraz do finału każdego turnieju wielkoszlemowego. Triumfator Roland Garros dopisuje Wimbledon do listy imprez, w których walczył o najwyższy tytuł – i robi to jako jeden z niewielu w całej erze otwartej.

Rywal Niemca w niedzielnym finale wyłoni się z drugiego półfinału. Zmierzą się w nim Novak Dżoković i rozstawiony z jedynką Jannik Sinner.

Instalacja aplikacji
Pobierz