⚡ Aktualnie:
Istna deklasacja! Beniaminek LHT Lublin dostał bolesną lekcję hokeja od Warszawian Ponad 600 dni czekania! Sawicki po triumfie w Sanoku: „W końcu możemy wyjść z podniesioną głową” Patryk Krężołek nie zwalnia tempa! Hat trick i jasny cel przed Pucharem Kontynentalnym Dramat gwiazdy Euvic GTK Gliwice. „Jesteśmy z Tobą, Selton” Tom Nolan znokautował Renato Moicano w walce wieczoru gali UFC Fight Night 292 Zdradziła, jak Świątek zachowywała się jako dziecko. „W ogóle się z nami nie bawiła” Harriet Dart pokonała Lilli Tagger w finale w Kantonie i zdobyła pierwszy tytuł WTA w karierze Tajemniczy transfer Unii Leszno. Sam zawodnik wyśmiał plotki „Jeśli Gaethje nie chce tego zrobić…” – Volkanovski gotów na walkę z Tsarukyanem NRG poza wyścigiem o Majora, Wildcard i Imperial blisko Singapuru Istna deklasacja! Beniaminek LHT Lublin dostał bolesną lekcję hokeja od Warszawian Ponad 600 dni czekania! Sawicki po triumfie w Sanoku: „W końcu możemy wyjść z podniesioną głową” Patryk Krężołek nie zwalnia tempa! Hat trick i jasny cel przed Pucharem Kontynentalnym Dramat gwiazdy Euvic GTK Gliwice. „Jesteśmy z Tobą, Selton” Tom Nolan znokautował Renato Moicano w walce wieczoru gali UFC Fight Night 292 Zdradziła, jak Świątek zachowywała się jako dziecko. „W ogóle się z nami nie bawiła” Harriet Dart pokonała Lilli Tagger w finale w Kantonie i zdobyła pierwszy tytuł WTA w karierze Tajemniczy transfer Unii Leszno. Sam zawodnik wyśmiał plotki „Jeśli Gaethje nie chce tego zrobić…” – Volkanovski gotów na walkę z Tsarukyanem NRG poza wyścigiem o Majora, Wildcard i Imperial blisko Singapuru

Pogoń Szczecin pokonała GKS Katowice 1:0. Jedynego gola w 51. minucie strzelił Jordi Sanchez po prostopadłym podaniu od Attili Szalaia. Hiszpański napastnik wyszedł sam na sam z bramkarzem Gabrielem Kobylakiem i nie dał mu żadnych szans.

To był już trzeci ligowy gol Sancheza w barwach Pogoni. Do Szczecina trafił z Wisły Kraków, a jego dyspozycja zaczyna się przekładać na konkretne punkty dla klubu. Zwycięstwo nad GKS Katowice to czwarta wygrana Pogoni z rzędu w PKO Ekstraklasie — seria, dzięki której zespół w ostatnich tygodniach uchodzi za jedną z najgorętszych drużyn ligi.

Po meczu o koledze z szatni mówił pomocnik Maciej Wojciechowski. „To naprawdę dobry napastnik” — ocenił, dodając, że sprowadzenie Sancheza z Wisły Kraków było ważnym wzmocnieniem zespołu.

Jest też niesamowitą personą w szatni, ma bardzo dobry charakter, także cieszymy się, że go mamy

Trudna pierwsza połowa, lepsza druga

Wojciechowski przyznał, że Pogoń przygotowywała się do starcia z GKS przez cały tydzień. Mimo to w pierwszej połowie drużynie nie udało się wykorzystać znanych wcześniej słabości rywala. „Znaliśmy mankamenty przeciwnika przed meczem, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać tak samo dobrze jak w drugiej połowie” — przyznał pomocnik.

Zwrócił też uwagę na charakter samego spotkania. „Intensywność tego spotkania była na naprawdę wysokim poziomie” — stwierdził Wojciechowski, podsumowując mecz, który ostatecznie rozstrzygnęła jedna akcja po przerwie.

Kolejne zadanie czeka Pogoń już w sobotę o 17:30 — przed własną publicznością zmierzy się z Radomiakiem.

Już w nadchodzący weekend Tomasz Narkun zmierzy się z Danielem Škvorem w organizacji OKTAGON. To pojedynek Polaka z Czechem, który walczy niemal wyłącznie pod jednym szyldem – z piętnastu dotychczasowych starć tylko jedno stoczył poza OKTAGON-em.

Formę ma znakomitą. Cztery zwycięstwa z rzędu, i to wszystkie przed czasem, bez oddawania sprawy w ręce sędziów punktowych. Na papierze taka seria robi wrażenie i nakazuje traktować Czecha poważnie – niezależnie od tego, jak wygląda jego styl w trudniejszych momentach.

A te momenty się zdarzały. W walce z Irlandczykiem Willem Fleury Škvor oddał plecy i pozwolił rywalowi na dosiad – Fleury przez długie minuty dosłownie czołgał go po macie. To nie był odosobniony epizod. W pewnym momencie Fleury usadził Czecha na tyłek, co dobrze pokazuje, że w parterze Škvor bywa podatny na kłopoty. Był też nokdaun, którego doznał od zawodnika o nazwisku Soussis.

Charakterystyczny styl i słaby punkt w parterze

Mocną stroną Czecha pozostaje gra na dystans. Chętnie i często sięga po kopnięcia frontalne, tzw. tipy, które stały się jego rozpoznawalnym znakiem firmowym. W arsenale ma też duszenie gilotynowe, którym potrafi zaskoczyć rywali wchodzących w jego strefę kopnięć. Kłopot w tym, że ta sama skłonność do seryjnego kopania bywa używana przeciwko niemu samemu – w starciu z zawodnikiem Alsiną wykonał pięć kopnięć frontalnych z rzędu, zanim przeciwnik złapał mu nogę i przewrócił go na matę.

Dla Narkuna to starcie ma dodatkowy ciężar gatunkowy. Poprzednim rywalem Polaka był Alexander Poppeck, a sam jego występ w tamtej walce oceniono jako bardzo słaby. Teraz bukmacherzy wyceniają szanse Narkuna na zwycięstwo kursem 3.00 – liczba sugerująca rolę lekkiego outsidera, choć niewykreślająca go z gry, zwłaszcza biorąc pod uwagę defensywne słabości Czecha w parterze.

Tylko jeden klub PGE Basket Ligi może się pochwalić kompletem zwycięstw po trzech kolejkach sezonu 2026/2027 – MKS Dąbrowa Górnicza. Drużyna Artura Gronka nie zostawiła złudzeń Śląskowi Wrocław, rozbijając go w ostatnim meczu 97:80. W pewnym momencie przewaga gospodarzy sięgała aż 24 punktów.

Dla Gronka liczyło się przede wszystkim jedno – tym razem jego zespół nie wypuścił z rąk kontroli nad spotkaniem. „Zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Cieszę się, że wyciągnęliśmy lekcję z meczu przeciwko drużynie z Torunia, gdzie też prowadziliśmy różnicą ponad 20 punktów i straciliśmy tą przewagę. Tym razem udało nam się to utrzymać” – mówił trener MKS-u. Nie zabrakło przy tym słów uznania pod adresem pokonanych: „Śląsk gra naprawdę dobry basket w ostatnim czasie. Tak w PGE Basket Lidze, jak i EuroCupie. To nie był tak łatwy mecz, jak pokazuje wynik” – dodał szkoleniowiec.

Dramat w Wałbrzychu i cud Legii

Zupełnie inaczej potoczyły się wydarzenia w Wałbrzychu. Tam Dziki Warszawa przegrały mecz dopiero w jego końcówce. Makai Ashton do tego spotkania miał za sobą stuprocentową skuteczność z linii rzutów wolnych w całej lidze – ale przy stanie 71:72, po faulu Dariusza Wyki, pomylił się dwukrotnie. Drugiej próby nawet nie dorzucił do obręczy. Po meczu trener Dzików Marco Legovich wziął zawodnika w obronę: „Byłoby to nie fair, gdybyśmy winę za porażkę zrzucili tylko na niego. Życie płynie dalej” – powiedział na konferencji prasowej.

Emocji nie brakowało też w Warszawie. Aktualny mistrz Polski, Legia, pokonał w sobotę Anwil Włocławek 73:72. To zwycięstwo pogłębiło i tak już druzgocącą dla włocławian statystykę – bilans ostatnich starć obu zespołów to teraz 15:1 dla stołecznej drużyny. O losach meczu zdecydowała ostatnia akcja: Deon Edwin znalazł podaniem Gyorgy’ego Golomana przy szybkim ataku. Dla „Rottweilerów”, jak nazywany jest Anwil, to już trzecia z rzędu porażka różnicą jednego punktu – po dwóch wcześniejszych zwycięstwach ustalonych dokładnie tym samym marginesem.

Wygrał też PGE Start Lublin, który pokonał AMW Arkę Gdynia 76:73. Bez wygranej po trzech kolejkach pozostają natomiast dwie ekipy: Energa Czarni Słupsk i Energa Trefl Sopot. Słupszczanie przegrali we własnej hali Gryfia z Tasomix Rosiek Stalą Ostrów Wielkopolski 84:87 – tym meczem zamknęła się cała 3. kolejka rozgrywek.

David Benavidez, niepokonany pięściarz z Arizony legitymujący się rekordem 32-0, 26 KO, już teraz planuje kolejne pojedynki po starciu z Michałem Cieślakiem. Walka obu bokserów zaplanowana jest na 5 grudnia, choć oficjalnie federacje jeszcze jej nie potwierdziły.

Stawka jest wysoka. Benavidez broni pasów WBA i WBO w wadze junior ciężkiej, a naprzeciw niego stanie Cieślak, mistrz WBC w tej samej kategorii i posiadacz bilansu 28-2, 22 KO. To będzie zatem unifikacja trzech mistrzowskich tytułów, rozegrana w limicie wagowym 90,7 kilograma.

Opetaia, Beterbijew, a może Usyk

Amerykanin nie kryje, że głową jest już przy kolejnych przeciwnikach. „Opetaia, Beterbijew, prowadzimy rozmowy właśnie z ich z drużynami, potem mógłby być Usyk” – zdradził Benavidez.

„Ale po Cieślaku najpierw chciałbym uhonorować walkę z Opetaią, którą obiecałem mu na przyszłoroczne Cinco de Mayo.”

Starcie z Artourem Beterbijewem to dla niego osobna, większa sprawa – i to w kategorii cruiser, nie w wadze półciężkiej, gdzie Rosjanin do niedawna rządził.

Nie wszystko jednak ułoży się po jego myśli. Zapytany o możliwy pojedynek z Dmitrijem Bivolem, Benavidez był szczery: „Biwoł? Chętnie, ale ten pojedynek nie wydarzy się raczej w najbliższym czasie, dlatego po Cieślaku chciałbym zaboksować z Opataią, Beterbijewem i Usykiem”.

Aleksi „Aleksib” Virolainen, kapitan Natus Vincere w Counter-Strike 2, tłumaczy się przed fińskim sądem z domniemanego oszustwa podatkowego. Prokuratura domaga się dla niego czterech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Sprawę jako pierwszy opisał dziennik „Iltalehti”.

W piątek 16 października przed sądem rejonowym we wschodnim Uusimaa przedstawiono zarzuty dotyczące rozliczenia podatkowego za 2019 rok. Chodzi o ponad 53 tysiące euro przychodów od Valve, których zawodnik nie uwzględnił w deklaracji. Prokuratura twierdzi, że Virolainen nie dopisał do wstępnie przygotowanego formularza podatkowego wypłat otrzymanych od producenta Counter-Strike’a. Tu warto zaznaczyć różnicę: 53 tysiące euro to kwota niezgłoszonego przychodu, nie zaległy podatek — oskarżyciel szacuje, że przez to niedopatrzenie należny podatek został zaniżony o ponad 28 tysięcy euro. Sam czyn prokuratura kwalifikuje jako oszustwo podatkowe w postaci kwalifikowanej, uznając, że zawodnikowi chodziło o znaczną korzyść finansową.

Aleksib nie przeczy, że pieniądze rzeczywiście nie trafiły do jego deklaracji. Przeczy za to, że zrobił to świadomie. Obrona wskazuje, że środki pochodziły ze sprzedaży naklejek, czyli stickerów, w Counter-Strike: Global Offensive — a zawodnik po prostu nie wiedział, że takie wypłaty trzeba zgłaszać fiskusowi osobno. Jego regularne wynagrodzenie było już opodatkowane standardowo, u źródła.

Czym są sticker money

Naklejki to wirtualne przedmioty z symbolami drużyn i podpisami zawodników, dostępne w grze. Gracze kupują je choćby po to, by ozdobić broń. Valve dzieli część przychodów ze sprzedaży stickerów między uczestników turniejów Major i organizacje, które reprezentują. „Dla profesjonalistów jest to osobne źródło zarobków” — niezależne od pensji klubowej czy premii za wyniki sportowe.

W 2019 roku, którego dotyczy sprawa, Aleksib grał jeszcze dla ENCE. Fiński zespół dotarł wtedy do finału Majora w Katowicach, gdzie przegrał z Astralis. Od tamtej pory kariera Virolainena nabrała tempa — w 2024 roku poprowadził już NAVI do zwycięstwa na PGL Major Copenhagen.

Sama sprawa podatkowa wróciła do mediów w marcu 2026 roku, kiedy ujawniono informację o postawionych zarzutach. Na razie cztery miesiące w zawieszeniu to wyłącznie żądanie prokuratury, nie wyrok sądu. Rozstrzygnięcie zapadnie w późniejszym terminie. Do tego czasu Aleksib pozostaje kapitanem Natus Vincere.

Raków Częstochowa poinformował o zwolnieniu trenera Tomasza Kaczmarka. Szkoleniowiec zdążył poprowadzić zespół zaledwie w pięciu meczach – a klub wykupił go z Radomiaka Radom dopiero kilka tygodni temu.

Ostatnim spotkaniem Kaczmarka na ławce Rakowa był mecz z Wieczystą Kraków, zakończony zwycięstwem częstochowian. Mimo to zarząd postawił na rozstanie. To już trzecia zmiana trenera w klubie w tym roku, nie licząc tymczasowego przejęcia drużyny przez Dawida Szulczka. Za Kaczmarka, zainspirowany jego krótką, ale udaną pracą w Radomiaku, Raków zapłacił około miliona złotych. Wcześniej w tym samym sezonie w klubie nie poradzili sobie Łukasz Tomczyk i Dawid Kroczek.

Do decyzji klubu odniósł się dziennikarz Sport.pl Konrad Ferszter w cyklu „Ekstraważne w Ekstraklasie”. W mediach pojawiły się sugestie, że miejsce Kaczmarka zajmie Dawid Szwarga – trener dobrze znany kibicom Rakowa. Szwarga był asystentem Marka Papszuna w latach 2021-2023, a w sezonie 2023/24 prowadził drużynę samodzielnie. Gdy po rocznej przerwie Papszun wrócił do klubu, Szwarga znów został jego asystentem. W grudniu 2024 roku przejął Arkę Gdynia, a obecnie pracuje jako asystent Rafała Góraka w GKS-ie Katowice.

Decyzja wciąż otwarta

Nie wszystko jednak jest już przesądzone. Dziennikarz „Na Wylot” Kamil Głębocki twierdzi, że sprawa powrotu Szwargi do Częstochowy wcale nie jest zamknięta

Z tego co udało mi się dowiedzieć to jeszcze to nie jest tak pewne, że Dawid Szwarga tym trenerem zostanie. Z tego co ja wiem to ta decyzja podjęta jeszcze nie jest i jest to sprawa otwarta.

Głębocki zdementował też wersję o rzekomo polubownym rozstaniu z Kaczmarkiem. Według niego trener nie był przygotowany na taki obrót spraw i został zaskoczony decyzją klubu.

Można między bajki włożyć informację, że ta decyzja była obustronna, bo z tego co ja wiem to trener Kaczmarek był nie był przygotowywany na tą decyzję, był nią zaskoczony.

Dziennikarz twierdzi ponadto, że za zwolnieniem stoi jednoosobowa decyzja właściciela klubu Michała Świerczewskiego.

Tło tej burzliwej sytuacji jest brutalne w swojej wymowie. Raków, mistrz Polski z sezonu 2022/23, zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem zaledwie sześciu punktów. Do 15. w tabeli Wieczystej Kraków częstochowianie tracą dwa punkty. Kolejna okazja do odrabiania strat nadejdzie już w 12. kolejce, gdy Raków zmierzy się z Wisłą Kraków w sobotę 24 października.

FIVB opublikowała w poniedziałek oficjalną listę 32 uczestników siatkarskich mistrzostw świata mężczyzn, które w 2027 roku odbędą się w Polsce. Turniej potrwa od 10 do 26 września 2027 roku, a mecze rozegrane zostaną w pięciu polskich miastach: Gdańsku, Katowicach, Łodzi, Olsztynie i Krakowie. To właśnie w Krakowie padną ostatnie gwizdki i zapadną decyzje o medalach.

Do rywalizacji stanie 32 drużyny — dopiero drugi raz w historii mistrzostw świata stawka jest aż tak szeroka. Gospodarz, czyli Polska, miał zapewnione miejsce z urzędu. Tak samo zresztą jak broniące tytułu Włochy. Reszta zawodników dotarła do turnieju dwiema różnymi drogami. Piętnaście zespołów awansowało tzw. ścieżką kontynentalną — do MŚ trafiły po trzy najlepsze ekipy z mistrzostw każdej z pięciu kontynentalnych konfederacji. Pozostałe piętnaście miejsc rozdzielono według najwyższych lokat w rankingu FIVB.

Rosja z trzecim miejscem w rankingu, ale bez udziału

Od miesięcy najwięcej emocji wzbudzała sprawa Rosji. W lipcu FIVB przywróciła rosyjskich siatkarzy do międzynarodowej rywalizacji i rankingu światowego, a reprezentacja ta zajmuje dziś wysokie, trzecie miejsce w zestawieniu FIVB. Wystarczył jednak miesiąc, by sprawa obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni — w sierpniu federacja poinformowała, że Rosja „dobrowolnie zrezygnowała” z udziału w mistrzostwach świata 2027. Teraz potwierdza to opublikowana lista: Rosjan na niej po prostu nie ma.

Wśród debiutantów za to niespodzianka — siatkarze Estonii, którzy po raz pierwszy w historii zagrają na mistrzostwach świata. Na wielką imprezę wraca też Dania, i to po naprawdę długiej przerwie: reprezentacja nie grała w MŚ od 61 lat.

Unia Oświęcim pokonała Comarch Cracovię 3:2, ale sam wynik nie oddaje tego, co działo się na lodowisku. Sędziowie Marcin Majta i Bartosz Kaczmarek dwukrotnie sięgali po powtórki wideo – i za każdym razem kończyło się to karą meczu dla zawodnika gości.

Pierwsza kontrowersja wybuchła w 44. minucie, gdy James White zaatakował kolanem Damiana Tyczyńskiego. Sytuację od razu skierowano do analizy wideo. Po jej zakończeniu Kanadyjczyk usłyszał karę większą, a to oznaczało automatycznie karę meczu. White na co dzień broni barw Comarch Cracovii, więc dla drużyny był to bolesny cios akurat w kluczowym momencie spotkania.

Ciekawostka: przewinienie zasygnalizował Marcin Majta, choć w chwili zdarzenia stał po przeciwnej stronie lodowiska. Bliżej akcji był Bartosz Kaczmarek – mimo to ręki do interwencji nie podniósł on, a jego kolega. Ten szczegół nie umknął kibicom śledzącym powtórki z trybun i transmisji.

Drugie wykluczenie i decydujący zwrot akcji

Napięcie nie opadło nawet na chwilę. Zaledwie cztery minuty po incydencie z White’em sędziowie znów poprosili o zapis wideo. Tym razem pod lupą znalazło się starcie Aleksandra Szkrabowa z Kallem Valtolą, który poleciał na bandę. Szkrabow, podobnie jak wcześniej White z Comarch Cracovii, został wykluczony do końca meczu. Valtola gra dla Unii Oświęcim, więc to właśnie gospodarze skorzystali na zamieszaniu wokół tej akcji.

Dwa wykluczenia zawodników Cracovii w krótkim odstępie czasu mocno odcisnęły się na przebiegu końcówki meczu. Unia Oświęcim tej okazji nie zmarnowała: wykorzystała przewagę liczebną, odwróciła losy spotkania i ostatecznie zgarnęła komplet punktów.

KS Unia Oświęcim pokonała Comarch Cracovię 3:2 w 11. kolejce TAURON Hokej Ligi. Gospodarze odrabiali po drodze stratę dwóch bramek, a drużyna prowadzona przez Markusa Juurikkalę przerwała tym samym serię sześciu zwycięstw Cracovii z rzędu.

Krakowianie zaczęli znakomicie. Już w 8. minucie James White zaskoczył bramkarza Unii Igora Tyczyńskiego trafieniem zza bramki. Potem, w 29. minucie, grając w przewadze po osłabieniu rywali, prowadzenie Cracovii podwyższył Daniels Bērziņš. Bramki gości bronił Alex Horawski. Jeszcze przed przerwą drugiej tercji Unia zdołała odpowiedzieć — kontaktowego gola zdobył Jere Jokinen.

Trzecia tercja to już zupełnie inny mecz, naznaczony ostrą grą. W 44. minucie James White zaatakował kolanem Damiana Tyczyńskiego, za co otrzymał karę meczu, a poszkodowany hokeista musiał zejść z lodu. Chwilę później kolejną karę meczu zobaczył Aleksandr Szkrabow — po starciu z nim ucierpiał Kalle Valtola. Sędziowie w sumie wymierzyli Cracovii aż 54 minuty kar. W tym całym zamieszaniu Unia zdołała wyrównać: Matt Wilkins dobił strzał Jokinena na 2:2, a w 50. minucie Rihards Marenis z bliska dał gospodarzom prowadzenie 3:2. W końcówce Cracovia zdjęła bramkarza, próbując ratować remis, ale nic to nie dało.

Lewandowski: wróciliśmy z 0:2 i jesteśmy szczęśliwi

Napastnik Unii Jakub Lewandowski po spotkaniu nie krył zadowolenia.

Bardzo się cieszymy. Ten mecz był dobry. Wróciliśmy z 0:2, wygrywamy to spotkanie 3:2 i jesteśmy bardzo szczęśliwi

Zawodnik podkreślił, że mimo strat zespół nie tracił pewności siebie. „Cały czas wydawało nam się, że kontrolujemy ten mecz, mimo że go przegrywaliśmy” — ocenił. Odniósł się też do własnej formy, przyznając, że początek sezonu nie układa się po jego myśli. „Ten mój start nie jest najlepszy, ale dzisiaj dobrze mi się grało” — dodał napastnik Unii.

Na oświęcimian czeka teraz napięty terminarz: trzy mecze w ciągu pięciu dni. W środę zagrają na wyjeździe ze STS-em Sanok Sokół, w piątek podejmą u siebie GKS Tychy, a w niedzielę czeka ich wyjazd do GKS-u Katowice.

Hiszpańska liga ACB wraca w ten weekend. Wśród głównych postaci kolejki znajdzie się dwóch Polaków. Andrzej Pluta, polski obrońca, zagra z Gironą w niedzielnym meczu przeciwko Joventutowi. Olek Balcerowski, polski środkowy, wystąpi w barwach Barcelony.

Pluta trafił do Girony po sezonie spędzonym w Legii Warszawa. W nowej lidze dopiero się rozkręca — po czterech występach notuje średnio 5 punktów, 1,3 zbiórki i 3 asysty na mecz, grając przy tym około 18 minut. W ostatnim spotkaniu, wygranym przez Gironę z Leymą Coruña 110:90, Polak dołożył sześć punktów, trzy asysty i jedną zbiórkę. Ten mecz zapadnie kibicom Girony w pamięć z zupełnie innego powodu: klub zdobył aż 36 punktów w samej ostatniej kwarcie, a Jassel Pérez ustanowił klubowy rekord, rzucając 40 punktów. Girona ma teraz bilans 2-2 po czterech kolejkach i w niedzielę zmierzy się z Joventutem, który notuje dwie wygrane w lidze.

Rywale z Badalony pokazali siłę w ostatniej kolejce, demolując w derbach Barcelonę 113:89. Ricky Rubio dołożył wtedy 19 punktów, a Nico Laprovittola 17, grając przeciwko swojemu byłemu pracodawcy.

Balcerowski i wicemistrzowie kraju kontra Casademont

Dla Barcelony, określanej jako wicemistrzowie kraju, to właśnie ta sromotna porażka 89:113 z Joventutem była najboleśniejszym momentem sezonu. Balcerowski radzi sobie jednak coraz pewniej. W pierwszym ligowym występie sezonu zdobył 21 punktów i zebrał sześć piłek, a w ostatnim starciu z Joventutem dorzucił 10 punktów. Barcelona zdążyła się już odbić, pokonując Valencię 89:86, i ma teraz bilans 2:2 po czterech kolejkach. W sobotę na Palau Blaugrana podejmie Casademonta, który w czwartej kolejce rozbił iLERNA Lleida 109:98 — to trzecie zwycięstwo katalońskiej drużyny w tym sezonie.

Trzeci mecz weekendu odbędzie się bez udziału reprezentantów Polski — zmierzą się w nim Valencia i Baskonia. Valencia wchodzi w to starcie po efektownym zwycięstwie nad UCAM Murcją 116:93. Baskonia z kolei, mimo bilansu 3-1 po czterech kolejkach, potknęła się w ostatnim meczu na wyjeździe, przegrywając z La Laguną Tenerife 77:82.

Instalacja aplikacji
Pobierz