⚡ Aktualnie:
Ile razy trafiono w światło bramki w Zabrzu? Zero. Górnik – Legia 0:0 Fedor może wrócić do walk. Zdradził, z kim chciałby się zmierzyć Renato Moicano może odejść z UFC. Postawił warunki Polskie ekipy na plus w EuroCupie. Tylko Ślęza nie dała rady Dwa gole młodego napastnika! Poprowadził Unię do wygranej. „Mogę pokazać więcej” Czy Antonelli wzniesie mistrzowskie trofeum? Zapowiedź GP Miasta Meksyk Hamilton czuje się wyjątkowy? „Nigdy nie było nikogo takiego jak ja” Kto zagra w finale PGL Masters Bucharest? FURIA kontra Nemiga, Eternal Fire triumfuje w Stake Ranked 5 George Groves: Fury pierwszym czystym ciosem może skończyć walkę z Joshuą Kto zmierzy się z Jake’em Paulem w Wigilię? Youtuber ogłasza powrót na ring w Dubaju Ile razy trafiono w światło bramki w Zabrzu? Zero. Górnik – Legia 0:0 Fedor może wrócić do walk. Zdradził, z kim chciałby się zmierzyć Renato Moicano może odejść z UFC. Postawił warunki Polskie ekipy na plus w EuroCupie. Tylko Ślęza nie dała rady Dwa gole młodego napastnika! Poprowadził Unię do wygranej. „Mogę pokazać więcej” Czy Antonelli wzniesie mistrzowskie trofeum? Zapowiedź GP Miasta Meksyk Hamilton czuje się wyjątkowy? „Nigdy nie było nikogo takiego jak ja” Kto zagra w finale PGL Masters Bucharest? FURIA kontra Nemiga, Eternal Fire triumfuje w Stake Ranked 5 George Groves: Fury pierwszym czystym ciosem może skończyć walkę z Joshuą Kto zmierzy się z Jake’em Paulem w Wigilię? Youtuber ogłasza powrót na ring w Dubaju

„Czy będzie to moja ostatnia walka, czy nie, chciałbym superwalki z Justinem Gaethje” – rzucił Alexander Volkanovski zaraz po tym, jak obronił pas mistrzowski kategorii piórkowej UFC.

38-letni Australijczyk rozprawił się z niepokonanym dotąd Movsarem Evloevem, kończąc pojedynek przez TKO w drugiej rundzie. Starcie było główną walką gali UFC 333 i trzecim zwycięstwem Volkanovskiego z rzędu – wcześniej dwukrotnie mierzył się z Diego Lopesem. Rekord Australijczyka w MMA wynosi teraz 29 wygranych i 4 porażki.

Chwilę po gali Volkanovski nie owijał w bawełnę i powiedział, czego chce dalej – wyzwał Justina Gaethje’ego, licząc na starcie o pas mistrzowski kategorii lekkiej UFC. Gaethje, tak jak sam Volkanovski, ma 38 lat. Byłby to więc pojedynek dwóch rówieśników grających o wszystko.

Australijczyk dodał, że taki krok nie musiałby oznaczać zamrożenia kategorii piórkowej. „Wiele razy mówiłem, że nie będę wstrzymywał dywizji. Wierzę jednak, że możemy to zrobić nie wstrzymując kategorii piórkowej” – zadeklarował.

„To coś, po czym przeszedłbym na emeryturę. Jeśli daliby mi taką okazję, to skończyłbym po tej walce karierę. Wygrana czy przegrana – później emerytura i zwakowanie pasa mistrzowskiego”.

Zastrzegł jednak, że nie będzie się upierał przy jednym scenariuszu. „Jeśli nie dostanę takiego pojedynku, będę brał co mi dadzą” – dodał, zostawiając sobie otwartą furtkę na kolejną obronę pasa piórkowego, gdyby starcie z Gaethje nie doszło do skutku.

Najbardziej utytułowany mistrz w historii dywizji

Volkanovski ma na koncie najwięcej wygranych walk mistrzowskich w historii kategorii piórkowej UFC. Na jego liście pokonanych są takie nazwiska jak Max Holloway, Jose Aldo, Brian Ortega i Yair Rodriguez. W oktagonie pokonali go tylko dwaj zawodnicy – Ilia Topuria i Islam Makhachev.

Broniąc teraz pasa w wieku 38 lat, Australijczyk stawia sprawę jasno: albo wielka walka z Gaethje jako wieńczący karierę akord, albo kolejna runda obron w kategorii piórkowej.

„Walka wieczoru w kategorii lekkiej” – pod takim szyldem zapowiedziano główny pojedynek gali UFC Fight Night 292, w którym Renato Moicano zmierzy się z Tomem Nolanem w limicie do 70.3 kg. To zderzenie dwóch skrajnie różnych karier w MMA: z jednej strony doświadczony Brazylijczyk z bilansem 21 wygranych, 7 porażek i 1 remisem, z drugiej – niepokonany w zasadzie Brytyjczyk, który notuje 11 zwycięstw przy jednej tylko porażce.

Gala odbędzie się w sobotę 31 października 2026 roku w obiekcie Meta APEX w Las Vegas. Start zaplanowano na godzinę 22:00. Cała karta – od pierwszych pojedynków aż po główne wydarzenie – zajmie kilka godzin transmisji.

Transmisja i harmonogram

Karta wstępna wystartuje o 22:00 i obejrzeć ją będzie można wyłącznie na platformie UFC Fight Pass. Ci, którzy czekają na główną część wieczoru, muszą nastawić się na dłuższe oczekiwanie – karta główna zacznie się o godzinie 01:00 i trafi na antenę Polsatu Sport 1 oraz, równolegle, na UFC Fight Pass.

Oprócz walki wieczoru karta główna oferuje kilka starć o naprawdę wyrównanym potencjale. Randy Brown (20-8) zmierzy się z niepokonanym Jacobe Smithem (13-0) w kategorii półśredniej do 77.1 kg – dla młodego Amerykanina będzie to pierwszy prawdziwy test na tym poziomie. W dywizji kobiet kogucych do 61.2 kg Yana Santos (17-8) zagra przeciwko Luanie Santos (11-2). Na karcie znajdzie się też pojedynek w kategorii muszej między Ode Osbourne’em (13-9) i Codym Durdenem (18-11-1), a w średniej do 83.9 kg zobaczymy Zacha Reese’a (10-4) kontra Mickey Gall (7-7). Kartę główną zamknie walka w limicie półśrednim między Jean-Paulem Lebosnoyanim (11-2) i niepokonanym Farmanem Hasanovem (5-0).

Karta wstępna, choć startuje wcześniej, nie odstaje pod względem liczby ciekawych nazwisk. Francis Marshall (10-3) zmierzy się z Dakotą Hope (11-2) w kategorii lekkiej, a w półśredniej do 77.1 kg Rodrigo Sezinando (8-2) stanie przeciwko Theodorowi Berggrenowi (8-4). Weteran oktagonu Julian Erosa (31-13) zawalczy w piórkowej z Jeong Yeong Lee (11-3), a w kategorii średniej Nick Klein (6-3) skrzyżuje rękawice z Joe Kropschotem (9-3). Na przedkartę trafiły też dwa pojedynki kobiet: Piera Rodriguez (12-2) przeciwko Talicie Alencar (8-1-1) w słomkowej oraz Tainara Lisboa (7-4) kontra niepokonana Lucia Szabová (12-0) w kategorii koguciej.

„Arman Tsarukyan to czołowy zawodnik kategorii lekkiej UFC” — i tej nocy znów pokazał, że na macie nie znają litości. Na gali RAF 14 Ormianin pokonał Dillona Danisa w pojedynku zapaśniczym, a chwilę przed końcem starcia dołożył do zwycięstwa gest, o którym mówiło się głośniej niż o samej walce — podeptał leżącego już rywala.

Nie był to przypadek ani moment nieuwagi. Tsarukyan, który na gali RAF kolejny raz stawał w barwach swojej ojczyzny jako Ormianin, postawił na symboliczne upokorzenie Danisa tuż przed gongiem kończącym walkę. Kibice śledzący jego karierę wiedzą jednak, że taka pewność siebie u 28-letniego zawodnika to nic nowego.

Bilans Tsarukyana w MMA to obecnie 24 wygrane i 3 porażki. Starcie z Danisem na macie RAF to kolejny triumf w formule, w której Ormianin przegrywa rzadko — w rywalizacji zapaśniczej pod szyldem RAF udało się go pokonać tylko jednemu zawodnikowi, Colby’emu Covingtonowi.

Passa w oktagonie trwa

Dobra forma Tsarukyana nie kończy się na macie. W oktagonie UFC Ormianin ma już na koncie szóstą wygraną z rzędu, a ostatnią z nich zapieczętował nokautem Mauricio Ruffy’ego. To seria, która stawia go w gronie najgroźniejszych zawodników dywizji do 70 kilogramów. Jedynymi, którzy zdołali go pokonać w klatce UFC, pozostają Mateusz Gamrot i Islam Makhachev — dwa nazwiska, które same mówią o poziomie, na jakim Tsarukyan funkcjonuje od lat.

Pas mistrzowski kategorii lekkiej UFC należy obecnie do Justina Gaethje. Patrząc na passę Tsarukyana i jego przewagę na macie RAF, pytanie o to, kiedy dojdzie do walki o mistrzowski pas, brzmi dziś bardziej na miejscu niż kiedykolwiek.

„Brazylijczyk w maju znokautował Jacka Della Maddelenę” – to jednym zdaniem podsumowuje się, dlaczego Carlos Prates jest jednym z najgorętszych nazwisk w kategorii półśredniej UFC. Teraz 33-latek dostanie szansę na coś większego niż kolejny nokaut w statystykach – UFC potwierdziło jego starcie z Michaelem Moralesem o tymczasowy pas wagi półśredniej.

Pojedynek odbędzie się przed główną walką gali UFC 336, zaplanowanej na 30 stycznia 2027 roku w Scotiabank Arena w Toronto. Cała sprawa ma jedno podłoże: nie wiadomo, w jakiej formie zdrowotnej jest mistrz kategorii Islam Makhachev, dlatego organizacja musiała wyłonić tymczasowego posiadacza pasa.

Prates wejdzie do klatki z bilansem 24 wygranych i 7 porażek. Od lutego 2024 roku, kiedy trafił do UFC, Brazylijczyk notuje 7 zwycięstw – i każde z nich zakończył nokautem. Przegrał tam tylko raz. Trzy ostatnie występy, licząc ten majowy, gdy w trzeciej rundzie znokautował Jacka Della Maddelenę, skończyły się przed czasem i każdy przyniósł mu bonus od organizacji. Rok wcześniej na jego koncie wylądowali również Leon Edwards i Geoff Neal, obaj znokautowani. To nie przypadek – aż 22 z 24 zwycięstw w karierze Pratesa to starcia zakończone przed czasem. W rankingu wagi półśredniej UFC zajmuje obecnie 2. miejsce.

Niepokonany rywal z Ekwadoru

Po drugiej stronie klatki stanie Michael Morales, który w zawodowym MMA wciąż nie zna smaku porażki – jego rekord to 19 wygranych i 0 przegranych. Ekwadorczyk rywalizuje w amerykańskiej organizacji od 2022 roku i w tym czasie wygrał wszystkie siedem pojedynków w UFC. Ostatni z nich rozstrzygnął się już w pierwszej rundzie – w listopadzie 2025 roku, na gali UFC 322, Morales skończył ciosami Seana Brady’ego. Za trzy ostatnie zwycięstwa zebrał bonusy na łączną sumę 50 tysięcy dolarów. Podobnie jak Prates, jest maszyną do finiszowania walk: 15 z jego 19 zwycięstw przyszło przed czasem. W rankingu dywizji zajmuje 3. miejsce, o jedno niższe niż jego przyszły rywal.

Styczniowe starcie w Toronto zderzy więc dwóch zawodników, którzy rzadko oddają werdykt w ręce sędziów. Pas, o który powalczą, jest formalnie tymczasowy, ale jego waga pozostaje jak najbardziej realna – to właśnie niepewność co do zdrowia Islama Makhacheva zmusiła UFC do wyznaczenia tej walki na gali UFC 336.

„Myślę, że Tomek wrócił do swojej szczytowej formy. Wyglądał naprawdę dobrze” – tak Ondrej Novotny, szef czesko-słowackiej organizacji Oktagon, ocenił występ Tomasza Narkuna.

Polak wygrał swoją walkę podczas gali Oktagon 17 października. Rywalem był Daniel Skvor – Narkun poddał go już w pierwszej rundzie. Zwycięstwo było zdecydowane, a w organizacji od razu zawrzało wokół tego, co dalej z karierą Polaka.

Sam Novotny nie krył, że konkretnego planu na razie nie ma – ostateczna decyzja ma zależeć w dużej mierze od samego zawodnika. „To też zależy od niego. Pytałem go, co chce robić dalej. Może trochę odpocząć, bo teraz musi nieco poświętować, więc dałem mu kilka dni, a potem może do tego wrócimy, bo mamy mnóstwo turniejów do końca roku i na początku kolejnego” – powiedział szef Oktagonu w rozmowie dla Kanału Sportowego.

Muradov na razie nieosiągalny

Jedno nazwisko pojawia się w takich rozmowach niemal automatycznie – Makhmud Muradov. Novotny jednak od razu ucina spekulacje w tym temacie. Muradov pod koniec grudnia zmierzy się z Jotko, co oznacza, że Narkun musiałby czekać na niego nawet pół roku. „Teraz Tomek wygrał szybko i wierzę, że taki zawodnik chce szybko wrócić do rywalizacji. Nie wydaje mi się więc, aby chciał czekać na Muradova” – stwierdził szef organizacji. Innymi słowy: Oktagon najpewniej poszuka Narkunowi szybszego rozwiązania, zamiast czekać na jednego wybranego rywala.

Walka ze Skvorem była dla Narkuna drugim pojedynkiem w barwach Oktagonu. W organizacji zadebiutował w kwietniu tego roku, na gali w Szczecinie. Tamten pojedynek z Alexandrem Poppeckiem skończył się jednak porażką na punkty. Październikowe zwycięstwo nad Skvorem to więc dla Polaka coś więcej niż powrót do formy – to też rewanż za nieudany start w nowych barwach.

„Polsko-ukraiński zawodnik od początku wyboksowywał rywala”

– tak opisywano główne starcie gali w Zakopanem, podczas którego Fiodor Czerkaszyn pokonał Oscara Diaza.

Czerkaszyn, zawodnik o polsko-ukraińskich korzeniach, wchodził do ringu z bilansem 29 wygranych i 1 porażki, z czego 18 pojedynków zakończył przed czasem. Jego rywal, Hiszpan Oscar Diaz, miał na koncie 17 zwycięstw i 2 porażki, w tym 6 nokautów. Diaz był od Czerkaszyna sporo niższy – i dodatkowo sam to podkreślał, zniżając pozycję w trakcie starcia.

Do nokautu nie doszło. Obaj bokserzy usłyszeli ostatni gong, a werdykt sędziów nie pozostawił miejsca na dyskusję: 100:90 i dwukrotnie 99:91 dla Czerkaszyna.

Garcia znokautował Welikowskiego lewym hakiem na wątrobę

W innej walce wieczoru Ihosvany Garcia zmierzył się z Andriejem Welikowskim po raz drugi – i tym razem wygrał jeszcze pewniej. Kubańczyk, broniący bilansu 17 wygranych bez porażki (12 przez nokaut), już w pierwszej rundzie posłał ukraińskiego rywala na deski podwójnym lewym prostym. Welikowski – 21 zwycięstw, 5 porażek, 2 remisy, w tym 14 nokautów na koncie – nie zdołał odwrócić losów walki.

Garcia dopełnił dzieła w siódmej rundzie: lewy hak na wątrobę i nokaut.

„Mimo tego Montelongo przeanalizował sprawy i po minutowej przerwie do kolejnej odsłony już nie wyszedł” — tymi słowami opisano finał starcia, w którym Rafał Wołczecki pokonał Luisa Enrique Montelongo. Meksykanin postawił kreskę po piątej rundzie i na szóstą po prostu się nie pojawił.

To była już 18. walka zawodowa wrocławianina. Na ring wychodził z bilansem 18-0, z czego 12 razy wygrał przez nokaut. Montelongo, znany jako twardy meksykański journeyman, miał na koncie 18-20 i 4 nokauty.

Rozcięty łuk brwiowy już w pierwszej rundzie

Polak od razu dał do zrozumienia, kto rozdaje karty. Mocne ciosy z obu rąk sypały się od pierwszych sekund, a seria lewych prostych pod koniec pierwszej rundy zakończyła się rozcięciem łuku brwiowego rywala.

O losach walki zdecydowała piąta runda. W jej końcówce prawy krzyżowy Wołczeckiego trafił Meksykanina prosto w szczękę — nogi ugięły się pod nim natychmiast. Na deski jednak nie poszedł. Chwilę później rozległ się gong.

Minuta przerwy wystarczyła Montelongo, by podjąć decyzję. Do szóstej rundy nie wyszedł, a walka zakończyła się przed czasem.

„Niejednogłośna decyzja sędziów” – i tym właśnie można podsumować finał wieczoru, który miał być formalnością, a zamienił się w walkę o przetrwanie. Krzysztof Włodarczyk pokonał Marcina Sianosa na gali Babilon MMA 61, choć droga do tego zwycięstwa okazała się dużo bardziej wyboista, niż ktokolwiek się spodziewał.

Przed starciem niewiele osób dawało Sianosowi szanse. Krzysztof Włodarczyk, były mistrz świata federacji WBC i IBF, wchodził do tej konfrontacji jako zdecydowany faworyt. „Thanosa” skreślano już na starcie – dla wielu ten pojedynek był tylko łatwym przystankiem na drodze „Diabła”. Walczono w formule boksu w małych rękawicach, na dystansie trzech rund.

Przebieg walki pełen zwrotów

Od pierwszego gongu nic nie szło zgodnie z planem. Pierwszą rundę wygrał aktywnością Sianos, a pod jej koniec zaskoczył Włodarczyka kilkoma celnymi akcjami. W drugiej rundzie odezwało się jednak doświadczenie byłego mistrza świata – „Diablo” przeszedł do zdecydowanej ofensywy. Sianos zaczął wtedy wyraźnie słabnąć, choć zdołał jeszcze kilkukrotnie czysto trafić Włodarczyka w szczękę.

Trzecia runda przyniosła moment, który mógł odwrócić losy całego pojedynku. Doszło do mocnej pracy w klinczu, wymagającej interwencji sędziego ringowego. Sianosowi coraz bardziej dawało się we znaki zmęczenie – ubywało mu szybkości i siły ciosu. W ostatnich sekundach walki „Thanos” chwycił Włodarczyka i rzucił nim o matę, jak w zasadach MMA. Krzysztof Włodarczyk zdołał się podnieść i dokończyć starcie na nogach.

Mimo tych dramatycznych momentów żaden z zawodników nie był bliski zakończenia walki przed czasem. O triumfie musieli więc zdecydować sędziowie przy stołach. Werdykt nie był jednomyślny – dwóch arbitrów wskazało zwycięstwo Włodarczyka wynikiem 29:28, trzeci sędzia przyznał jednak wygraną Sianosowi tym samym wynikiem 29:28.

Ostatecznie ring opuścił z ręką podniesioną do góry faworyt, ale „Thanos” dowiódł, że w boksie pewniaków nie ma.

„Nasz olimpijczyk z Paryża” – tak mówi się o Mateuszu Bereźnickim, polskim „cruiserze”. W piątej rundzie zatrzymał on Omara Garcię po dwóch nokdaunach. Tego samego wieczoru drugi niepokonany Polak, Aleksander Bereżewski, dopisał kolejny wpis do swojego bilansu – walkę z Maksimem Hardzeiką zakończył w siódmej rundzie.

Przez cztery pierwsze rundy Bereźnicki trzymał Garcię na długość, operując lewym prostym i kontrując każdą akcję Meksykanina. Przełom przyszedł w piątej rundzie. Seria uderzeń na korpus przecięła dystans i wywołała dwa nokdauny, po których sędzia nie pozwolił kontynuować walki. To szósta wygrana Polaka w zawodowej karierze – rekord 6-0, z dwoma nokautami na koncie, pozostaje nieskazitelny. Garcia, przed walką notowany na 19 wygranych i 16 porażkach, z których 15 zakończył nokautem, nie był przeciwnikiem z przypadku. Doświadczenia jednak nie przełożył na skuteczną obronę.

Bereżewski bez liczenia, bez dyskusji

Druga walka wieczoru przebiegała podobnie – jednostronnie, choć rozpisana na więcej rund. Bereżewski kontrolował Hardzeikę przez pierwszych sześć rund, nie dając białoruskiemu pięściarzowi żadnego pola do riposty. Punkt kulminacyjny nadszedł w siódmej rundzie: dwa prawe overhandy trafiły Hardzeikę tak czysto, że sędzia przerwał walkę bez liczenia. Dla Bereżewskiego to dwunasta wygrana w karierze bez porażki, dziesiąta przez nokaut – wcześniejszy rekord 12-0 mówił sam za siebie. Hardzeika, mimo bilansu 13-4 i pięciu zwycięstw przed czasem, nie potrafił odpowiedzieć na tempo narzucone przez Polaka.

Obaj Polacy zamknęli wieczór tak samo – przed czasem, bez utraty niepokonanego statusu. Dla Bereźnickiego, olimpijczyka z Paryża, to potwierdzenie, że przejście na zawodowy ring idzie zgodnie z planem. Bereżewski z kolei coraz śmielej mierzy wyżej – bilans 12-0 z dziesięcioma nokautami stawia go w gronie najbardziej obiecujących polskich pięściarzy młodej generacji.

Frank Smith, dyrektor sportowy stajni Matchroom, zdradził nieco szczegółów” na temat planowanej walki między Davidem Allenem i Andym Ruizem Jr.

Pojedynek ma się odbyć na początku wiosny — mówi się konkretnie o końcu marca lub początku kwietnia. Na gospodarza gali wstępnie wybrano Sheffield.

Allen wchodzi do tego starcia z zawodowym rekordem 27-9-2, w tym 20 wygranych przed czasem. Ruiz Jr ma na koncie bilans 35-3-1 i 22 nokauty. Meksykanin podpisał z brytyjską grupą kontrakt na trzy walki. Debiut pod nowymi barwami wyszedł mu jednak kiepsko — w pierwszym starciu tej umowy przegrał na punkty z Polakiem Damianem Knybą.

Stawka wyższa niż zwykle

Stąd nadchodzący pojedynek z Allenem nabiera dla Ruiza szczególnego znaczenia. Przegrany wypadnie na dobre z gry o poważną stawkę w wadze ciężkiej. Zwycięzca za to może liczyć na ciekawe oferty. Te szczegóły zdradził sam Frank Smith — co pokazuje, że Matchroom stawia na to starcie jako ważny element swoich planów na wiosnę.

Instalacja aplikacji
Pobierz