„Myślę, że nawet cztery razy więcej. Mogę powiedzieć, że w Oktagonie zarabiam tyle samo, co w KSW, tylko że w euro” – mówi Mateusz Legierski, porównując zarobki w obu organizacjach. O tę kwestię zapytał go serwis InTheCage, a odpowiedź szybko obiegła środowisko MMA.
W KSW Legierski zdążył stoczyć tylko dwa pojedynki – wygrał z Francisco Barrio, przegrał z Romanem Szymańskim. Po przenosinach do czeskiej organizacji mówi już o zupełnie innej skali zarobków, mimo że poziom rywalizacji pozostał podobny.
W OKTAGON MMA zawodnik nie tylko zarabia więcej – sięgnął też po pas mistrzowski i obecnie broni tytułu w wadze lekkiej organizacji. Sam siebie ocenia jako jednego z najlepiej opłacanych polskich zawodników MMA.
Oktagon wyprzedził KSW pod względem biznesowym
Legierski przyznał rację tezie, że OKTAGON wyprzedził już KSW w aspekcie biznesowym. W jego ocenie to właśnie finanse umożliwiają czeskiej organizacji ściąganie coraz silniejszych zawodników, a to z kolei podnosi sportowy poziom całych gal. Taka opinia, wygłoszona przez kogoś, kto sam zaznał obu systemów wynagrodzeń od wewnątrz, waży więcej niż zwykłe deklaracje czynnych sportowców – bo rzadko słyszy się je tak otwarcie.
Droga do obecnej formy nie była jednak prosta. Legierski miał bronić mistrzostwa w walce z Gökhanem Aksu na pierwszej gali OKTAGON MMA w Polsce, zaplanowanej na 11 kwietnia w Szczecinie. Z pojedynku wycofał się po złamaniu kciuka podczas sparingu.
Starcie z Aksu ostatecznie odbyło się 20 czerwca, na gali OKTAGON 90 w Berlinie. Aksu w pewnym momencie posłał Legierskiego na deski, ale Polak przeniósł walkę do parteru i skończył ją technicznym nokautem już w pierwszej rundzie.
Kolejne wyzwanie nadejdzie szybciej, niż można by się spodziewać. Pojedynek z Ivanem Buchingerem zapowiedziano na 21 listopada, na gali OKTAGON 98 w Trzyńcu. Buchinger, doświadczony Słowak i były podwójny mistrz organizacji OKTAGON, zmierzy się z Legierskim w walce wieczoru gali w Werk Arenie.