Andrea Kimi Antonelli ma na koncie 365 punktów i prowadzi w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata F1 po Grand Prix USA w Austin, gdzie odniósł zwycięstwo. Tuż za nim, z dorobkiem 242 punktów, jedzie jego kolega z zespołu Mercedes, George Russell. Przepaść powstała w ciągu jednego sezonu – i to ona skłoniła byłego kierowcę IndyCar Jamesa Hinchcliffe’a do pytania o przyszłość Brytyjczyka w barwach zespołu z Brackley.
Sezon 2026 Russell zaczynał jako lider. Wygrał inauguracyjne GP Australii, a potem sprint w Chinach. Potem jednak coś się zmieniło – prowadzenie w mistrzostwach przejął Antonelli. To on, nie Russell, jest dziś najmłodszym kierowcą, który kiedykolwiek prowadził w klasyfikacji F1.
Włoch nie przypieczętował tytułu w Austin. Na kolejną szansę będzie musiał czekać do GP Meksyku, a jeśli z niej skorzysta, już w najbliższą niedzielę stanie się najmłodszym mistrzem świata F1 w historii, bijąc rekord Sebastiana Vettela o ponad trzy lata.
„Przynajmniej jeden procent myśli”
W podcaście „F1 Nation” Hinchcliffe zwrócił uwagę na szczególny status Antonellego w strukturze Mercedesa. „To bardzo wyjątkowa sytuacja, ponieważ Kimi został wybrany przez Toto i przechodził przez kolejne szczeble programu. Jest kierowcą stworzonym przez Mercedesa i przez Toto” – powiedział, odnosząc się do szefa zespołu Toto Wolffa.
Ten sam Wolff w 2019 roku umieścił Russella w Williams, a Brytyjczyk przez lata był częścią programu rozwojowego Mercedesa. W zespole długo zakładano, że to właśnie 28-letni Russell przejmie rolę, którą wcześniej pełnił Lewis Hamilton.
Hinchcliffe nie wierzy jednak, że jeden słabszy sezon na tle kolegi z zespołu wystarczy, by kierowca uznał się za skończonego. „Nikt nie spojrzy na jeden sezon, w którym kierowca przegrał z kolegą z zespołu, i nie pomyśli: 'Jest skończony. Ten drugi jest ode mnie lepszy’. Raczej uzna: 'W tym roku był lepszy ode mnie, ale mogę wrócić do dobrej formy. Nadal mogę uczynić ten zespół swoim'” – zaznaczył.
Przyznał jednak, że ten konkretny przypadek jest nietypowy. „Kiedy weźmie się pod uwagę wszystkie czynniki, sposób, w jaki tego dokonał, jego młody wiek i to, jak wcześnie osiągnął taki wynik w karierze, a także fakt, że był osobistym projektem Toto, to nawet jeśli nie jesteś takim kierowcą, przynajmniej jeden procent twoich myśli musiał rozważyć możliwość poszukania innego miejsca” – ocenił Hinchcliffe, mówiąc o Russellu.
Warto przypomnieć, że ostatni kontrakt Russella z Mercedesem był ogłoszony z opóźnieniem w ubiegłym roku. Podczas negocjacji Brytyjczyk chciał zabezpieczyć się na wypadek ewentualnego transferu Maxa Verstappena do zespołu. Jego menedżerowie w tym samym czasie – jak twierdzi Hinchcliffe – rozmawiali także z innymi zespołami w padoku. „Wiem, że jego menedżerowie przemieszczali się po padoku i rozmawiali z innymi osobami” – stwierdził kanadyjski komentator.
Na razie temat rozstania pozostaje spekulacją. Russell będzie jeździł dla Mercedesa także w przyszłym sezonie, choć kontrakty wielu kierowców w F1, w tym najpewniej jego, wygasają w perspektywie sezonu 2028. To, czy dominacja Antonellego potrwa dłużej niż jeden rok, może zdecydować o tym, jak długo Brytyjczyk pozostanie w zespole z Brackley.