Druga runda. Mocny lewy cios na korpus – rywal osuwa się na matę, nie mając już siły kontynuować walki. Sędzia natychmiast rusza w stronę zawodników, chcąc jak najszybciej przerwać pojedynek i uchronić pokonanego przed kolejnymi uderzeniami. I właśnie w tym momencie dochodzi do zdarzenia, które odwróciło całą uwagę od samego zwycięstwa.
Scena rozegrała się podczas gali TFC 24: Breakthrough w Seulu. W pojedynku kategorii lekkiej naprzeciw siebie stanęli Kim Ji-yeong i Kim Jun-woo. Decydujący cios padł z rąk Ji-yeonga, co dało mu wygraną przez nokaut.
Problem zaczął się, gdy interweniujący arbiter, wbiegając do oktagonu, wpadł na nogę Ji-yeonga – jego kolano zostało przygniecione i wykręcone pod nienaturalnym kątem. Zamiast świętować triumf, zwycięzca zwinął się z bólu na macie. Do urazu doszło już po decydującym ciosie – w fazie, gdy walka była praktycznie rozstrzygnięta, a sędzia próbował ją formalnie zakończyć.
Diagnoza i reakcje
Zawodnika przewieziono do szpitala. Lekarze, jak podają media, zdiagnozowali zerwanie więzadła w kolanie. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa leczenie i kiedy Kim Ji-yeong wróci do treningów.
Nagranie całego zajścia szybko obiegło internet. Wygrana, która w ułamku sekundy zmienia się w scenę bólu z winy osoby mającej chronić zawodników – taki obraz nie mógł przejść bez echa i wywołał szeroką dyskusję na temat interwencji sędziowskich w MMA.