Jak długo może ciągnąć się bezpunktowa seria zespołu F1, zanim coś wreszcie pęknie? W przypadku Alpine odpowiedzi trzeba było szukać w Austin. To właśnie na Grand Prix USA francuska stawka zapisała coś na swoim koncie. Na tablicy wyników znalazł się jeden punkt, a zdobył go Pierre Gasly.
Francuz wystartował z 10. miejsca i na nim też zakończył wyścig. „Ostatecznie startowaliśmy z 10. miejsca i na nim zakończyliśmy ten wyścig, zdobywając jeden punkt” – przyznał kierowca Alpine. Gładko jednak nie było. Gasly doznał uszkodzeń bolidu po kolizji z Oliverem Bearmanem, a skala zniszczeń zaskoczyła nawet samego kierowcę. „Byłem zaskoczony skalą uszkodzeń po prawej stronie po zakończeniu zmagań, gdyż brakowało sporo włókna węglowego” – opisał Gasly, wskazując na znaczące uszkodzenia prawej strony bolidu po starciu z Bearmanem.
Do tego doszły kłopoty zza murku. Alpine zaliczyło wolny pit stop Gasly’ego z powodu problemów z oprogramowaniem – usterka, którą ekipa musi jeszcze przeanalizować, jak sam zaznaczył Francuz. Gasly rozważał nawet starcie o 9. miejsce z Liamem Lawsonem, ale ocenił, że w danych okolicznościach nie było to realne. „Mógłbym wywrzeć większą presję na Liama [Lawsona] w walce o 9. miejsce, ale dzisiaj nie było to realne” – stwierdził. Efekt końcowy mimo wszystko go usatysfakcjonował. „Jestem zadowolony z tego punktu i zmierzamy do Meksyku. Zobaczymy, co będziemy mogli tam wywalczyć” – powiedział Gasly, zapowiadając już kolejną rundę.
Colapinto znów bez finiszu
Zupełnie inaczej wyglądał wyścig Franco Colapinto. Argentyńczyk musiał wycofać się z rywalizacji w Austin – powodem były uszkodzenia podłogi i sekcji bocznych bolidu. Kłopoty zaczęły się już na dojeździe do zakrętu numer 1, gdzie Colapinto znalazł się w kleszczach dwóch rywali. „Znalazłem się w 'kanapce’ między dwoma bolidami na dojeździe do zakrętu nr 1. Zobaczyłem Pierre’a po mojej wewnętrznej, a po zewnętrznej znajdował się Arvid [Lindblad]” – opowiedział kierowca Alpine, opisując sytuację z Gaslym i Arvidem Lindbladem.
Konsekwencje tej kolizji okazały się dla Argentyńczyka zbyt poważne, by kontynuować jazdę. „Cała podłoga i sekcje boczne zostały uszkodzone. Przez to nie mogłem dalej już jechać” – relacjonował Colapinto. Wcześniej jego zespół próbował nietypowego podejścia strategicznego, startując na twardych oponach, aby odróżnić się od rywali. „Postawiliśmy na start na twardych oponach, próbując postąpić inaczej od rywali, ale zawsze trudno przebijać się przez stawkę w takich okolicznościach” – wyjaśnił kierowca, dodając, że mimo dobrego balansu w czystym powietrzu start z tyłu stawki zmusił go do walki z tłokiem i brudnym powietrzem.
Dla Colapinto był to już drugi wyścig z rzędu zakończony przedwcześnie i spędzony na obserwowaniu finiszu z boku. „Niezbyt przyjemnie ogląda się końcówkę wyścigu poza kokpitem po raz drugi z rzędu” – przyznał Argentyńczyk. Mimo frustracji kierowca patrzy już w stronę kolejnego etapu sezonu. „Nie mogę się teraz doczekać Meksyku i liczę, że tam powetujemy sobie te straty” – zadeklarował Colapinto.