„Uzgodniliśmy warunki walki z Mannym Pacquiao, choć nie twierdzę, że sprawa jest już przesądzona” – powiedział Eddie Hearn, szef grupy Matchroom Boxing, brytyjski biznesmen. Jego słowa dotyczyły jednego z najbardziej nieoczekiwanych wątków w światowym boksie ostatnich tygodni.
Padły w cieniu dużo głośniejszej wiadomości – pojedynku Tysona Fury’ego z Anthonym Joshuą. Gdy ta walka stała się faktem, promotorzy od razu zabrali się za układanie karty towarzyszącej. I właśnie w tym kontekście zaczęło krążyć nazwisko Manny’ego Pacquiao – byłego mistrza wielu wag.
Jak się okazuje, to Hearn wysunął aż cztery kandydatury rywala dla Pacquiao. Wśród nich Joe Cordina, Walijczyk z bilansem 19 wygranych i tylko jedną porażką, z czego 9 pojedynków skończył przed czasem. Dla samego Pacquiao – legendy wagi lekkiej i piórkowej z rekordem 62-8-3 oraz 39 zwycięstwami przez nokaut – byłby to kolejny rozdział kariery, która od lat regularnie zaskakuje kibiców nowymi zwrotami.
Warunki uzgodnione, ale decyzja wciąż nie zapadła
Szef Matchroomu nie kryje, że rozmowy są już w zaawansowanej fazie. „Skontaktowano się z nami w sprawie tego pojedynku, uzgodniliśmy wynagrodzenie i czekamy na odpowiedź” – przekazał Hearn, sugerując, że piłka leży teraz po stronie Pacquiao i jego obozu.
Co czyni ten scenariusz tak smakowitym z perspektywy promotora? Lokalizacja. Hearn wprost stwierdził, że „wizja pojedynku Pacquiao z Cordiną na stadionie Millennium w Cardiff jest niezwykle kusząca”. Walijski obiekt dałby Cordinie – który pochodzi właśnie z tego regionu – walkę przed własną publicznością, co naturalnie wpisywałoby się w kartę budowaną wokół starcia Fury’ego z Joshuą.
Na razie nic nie jest podpisane. Hearn sam zaznacza, że mimo uzgodnionych warunków sprawa nie jest przesądzona. Trzeba więc jeszcze poczekać, by się dowiedzieć, czy Pacquiao rzeczywiście stanie w ringu z Cordiną na jednej z największych kart bokserskich najbliższych miesięcy.