„Istnieje osobny załącznik przewidujący możliwość indywidualnych negocjacji w przypadku zestawienia mnie z tym rudym” – tak Denis Labryga na Insta Story skomentował doniesienia o swoich finansowych żądaniach.
Spór Labrygi z Denisem Załęckim trwa już od paru lat. Obaj zawodnicy od dawna kojarzeni są z FAME, od dawna też mówi się o ich starciu – a mimo to do bezpośredniego pojedynku w klatce wciąż nie doszło.
Temat nagłośnił Boxdel, jeden z włodarzy federacji. Jak twierdzi, Labryga oczekuje za walkę z Załęckim wyższego wynagrodzenia, niż przewidywałyby jego standardowe warunki kontraktowe. Załęcki, Torunianin, odpowiada spokojnie: żadnych dodatkowych pieniędzy się nie domaga i jest gotowy wejść do klatki na warunkach wcześniej ustalonych w swoim kontrakcie.
Labryga: to nie kaprys, a zapis w kontrakcie
Labryga nie zostawił tych doniesień bez komentarza. Powołuje się na konkretny zapis umowy – jak twierdzi, osobny załącznik w kontrakcie przewiduje możliwość indywidualnych negocjacji właśnie w przypadku zestawienia go z Załęckim. „Każdy kontrakt ma swoją specyfikę, a każde zestawienie swoją historię i wartość” – przekonywał.
Odniósł się również do motywacji rywala. Według Labrygi Załęckiemu nie chodzi głównie o pieniądze – „wiele więcej nie chce, bardziej chce mu krzywdę w klatce zrobić”.
Na razie strony stoją na przeciwległych stanowiskach: jedna gotowa do walki na starych warunkach, druga powołująca się na specjalny zapis uzasadniający wyższą stawkę. Dopóki ta kwestia się nie rozstrzygnie, wyczekiwane przez fanów starcie zostaje w sferze deklaracji.