„Myślę, że Tomek wrócił do swojej szczytowej formy. Wyglądał naprawdę dobrze” – tak Ondrej Novotny, szef czesko-słowackiej organizacji Oktagon, ocenił występ Tomasza Narkuna.
Polak wygrał swoją walkę podczas gali Oktagon 17 października. Rywalem był Daniel Skvor – Narkun poddał go już w pierwszej rundzie. Zwycięstwo było zdecydowane, a w organizacji od razu zawrzało wokół tego, co dalej z karierą Polaka.
Sam Novotny nie krył, że konkretnego planu na razie nie ma – ostateczna decyzja ma zależeć w dużej mierze od samego zawodnika. „To też zależy od niego. Pytałem go, co chce robić dalej. Może trochę odpocząć, bo teraz musi nieco poświętować, więc dałem mu kilka dni, a potem może do tego wrócimy, bo mamy mnóstwo turniejów do końca roku i na początku kolejnego” – powiedział szef Oktagonu w rozmowie dla Kanału Sportowego.
Muradov na razie nieosiągalny
Jedno nazwisko pojawia się w takich rozmowach niemal automatycznie – Makhmud Muradov. Novotny jednak od razu ucina spekulacje w tym temacie. Muradov pod koniec grudnia zmierzy się z Jotko, co oznacza, że Narkun musiałby czekać na niego nawet pół roku. „Teraz Tomek wygrał szybko i wierzę, że taki zawodnik chce szybko wrócić do rywalizacji. Nie wydaje mi się więc, aby chciał czekać na Muradova” – stwierdził szef organizacji. Innymi słowy: Oktagon najpewniej poszuka Narkunowi szybszego rozwiązania, zamiast czekać na jednego wybranego rywala.
Walka ze Skvorem była dla Narkuna drugim pojedynkiem w barwach Oktagonu. W organizacji zadebiutował w kwietniu tego roku, na gali w Szczecinie. Tamten pojedynek z Alexandrem Poppeckiem skończył się jednak porażką na punkty. Październikowe zwycięstwo nad Skvorem to więc dla Polaka coś więcej niż powrót do formy – to też rewanż za nieudany start w nowych barwach.