„Kimi Antonelli sprawił małą niespodziankę i wygrał kwalifikacje do GP USA 2026, pokonując dwóch zawodników Red Bulla” – tak kwalifikacje na Circuit of the Americas podsumowuje serwis cyrkf1.pl. W boju o pole position młody Włoch miał za plecami aż dwóch kierowców Red Bulla, a w niedzielę gra o stawkę, wyżej której już nie ma.
Wygrana w niedzielnym wyścigu może dać mu mistrzowski tytuł jeszcze w tym sezonie. Włoch najszybsze okrążenie pojechał już w pierwszej próbie Q3. W drugiej był szybszy po dwóch sektorach, lecz w trzecim złapał duży uślizg i odpuścił resztę okrążenia. To nie zaszkodziło – czasy z pierwszego przejazdu wystarczyły, bo Antonelli ustanowił ogólne rekordy sesji w drugim i trzecim sektorze, tracąc odczuwalnie do rywali tylko w pierwszym.
Sesja minęła gładko, bez żadnych przerw. Kierowcy rzadko zjeżdżali poza limity toru, więc skasowanych czasów było niewiele. Warunki jak to w Teksasie – 29 stopni w powietrzu, a nawierzchnia rozgrzana do 40 stopni, która pod koniec sesji ostygła do 37.
Red Bull mocny, Hadjar zaskakuje
Max Verstappen zajął drugie miejsce – tak jak Antonelli, najlepszy czas ustawił już w pierwszym przejeździe Q3, bo w drugim był wolniejszy. Holender w trzecim sektorze zanotował nawet nieco lepszy czas w Q2 niż w finałowym segmencie. Trzecie miejsce Isacka Hadjara to za to spora niespodzianka. Francuz w treningach ganiał się z serią problemów, ale w Q3 pojechał znakomicie i mógł skończyć nawet wyżej. Dwóch kierowców Red Bulla w czołowej trójce – ten bilans mówi sam za siebie o formie zespołu przed wyścigiem.
Ferrari tym razem wylądowało na typowych dla siebie pozycjach czwartej i piątej. Charles Leclerc w Q3 był wolniejszy niż w Q2, a po sesji Monakijczyk narzekał na zmianę warunków pogodowych i zachowanie opon. Lewis Hamilton tempem nie dorównywał partnerowi z zespołu, ale poprawiał się z segmentu na segment i finalnie uplasował się tuż za Leclercem. Brytyjczyk zajął piątą pozycję.
George Russell był dopiero szósty – w Q3 jechał wolniej niż w Q2, co na tle występu Antonellego wypada słabo jak na Brytyjczyka. Kłopoty ma też McLaren: od przebudowy bolidu na GP Azerbejdżanu zespół systematycznie traci formę, a samochód stał się trudniejszy w prowadzeniu. Ekipa z Woking jest obecnie dopiero czwartą siłą stawki.
Pole position w Austin niczego jeszcze nie gwarantuje – w siedmiu z ostatnich dziesięciu Grand Prix USA kierowca startujący z pierwszego pola tracił prowadzenie już na pierwszym okrążeniu. Matematyka mistrzostwa dla Antonellego jest przy tym prosta: tytuł zapewni sobie już w niedzielę, jeśli wygra wyścig, Hamilton skończy maksymalnie na piątym miejscu, a Russell maksymalnie na dziewiątym.