„Były mistrz świata w boksie zmierzył się z Marcinem Sianosem” – tak zapowiadano walkę wieczoru gali Babilon MMA 61, która odbyła się w Radomiu. Starcie Krzysztofa Włodarczyka z Marcinem Sianosem było pojedynkiem bokserskim, mimo że toczyło się w ramach gali MMA.
Włodarczyk, znany w środowisku bokserskim jako „Diablo”, to były mistrz świata w tej dyscyplinie. Po drugiej stronie ringu stanął Marcin „Thanos” Sianos – zawodnik znany z występów w MMA. Dwa różne światy walki, jedna formuła: bokserska rywalizacja w małych rękawicach.
Już na pierwszy rzut oka było jasne, że fizycznie to pojedynek nierówny. Sianos dysponował wyraźną przewagą fizyczną nad swoim rywalem, co stanowiło jego atut. Był też wyraźnie cięższy od Włodarczyka. Byłemu mistrzowi świata zostało więc to, co umiał najlepiej – ruch i dystans. Włodarczyk okazał się zawodnikiem mobilniejszym w walce i uciekał przed ciosami Sianosa.
Przebieg walki
Taki styl – unikanie wymiany ciosów – nie mógł trwać bez końca. W drugiej rundzie walka się otworzyła i obaj zawodnicy zaczęli odważniej wymieniać ciosy. To był moment, w którym Sianos mógł wykorzystać swoją masę i siłę, ale Włodarczyk nie oddał inicjatywy bez walki.
Decydujący zwrot nastąpił w trzeciej rundzie. Włodarczyk zaczął bardzo agresywnie i szybko trafił Sianosa. Pod koniec starcia doszło jeszcze do upadku obu zawodników, który jednak nie miał wpływu na obraz walki.
Po odliczeniu punktów werdykt sędziów nie był jednomyślny. Sędziowie niejednogłośną decyzją wskazali Krzysztofa Włodarczyka jako zwycięzcę walki. „Diablo” wygrał więc z dużo ciężej zbudowanym rywalem z MMA, stawiając na ruchliwość i skuteczne trafienia w kluczowych momentach starcia.