6 września Max Verstappen stał przy torze Circuit of the Americas i przyglądał się rundzie mistrzostw świata WEC. To, co zobaczył, wystarczyło, by czterokrotny mistrz świata Formuły 1, na kilka tygodni przed własnym wyścigiem w Austin, nie przebierał w słowach.
„Z tego, co widziałem w WEC, tor był wyjątkowo nierówny. Szczerze mówiąc, nie czekam na ten wyścig, biorąc pod uwagę mój kręgosłup. Żartowałem na ten temat podczas poprzedniego wyścigu, ale prawda jest taka, że to nie jest zabawne. Od lat o tym mówimy. Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli” – powiedział kierowca Red Bull Racing, cytowany przez motorsport.com.
Pofałdowania nawierzchni toru w Austin Verstappen nazwał wprost nieakceptowalnymi. Problem ma podłoże dosłownie geologiczne – Circuit of the Americas zbudowano na teksańskiej glinie, bardzo podatnej na zmiany objętości. Grunt kurczy się i rozszerza zależnie od warunków atmosferycznych, przez co przesuwa się także nawierzchnia, a najgorsze fale wychodzą tam, gdzie kierowcy hamują najmocniej.
Organizatorzy próbowali już łatać tor. Przed sezonem 2026 ponownie położono nawierzchnię na wybranych fragmentach, między innymi między zakrętami dziewiątym a jedenastym, a wcześniej przeprowadzono prace naprawcze na odcinku od dwunastego do dziewiętnastego zakrętu. Przed GP USA w 2024 roku wymieniono nawet nawierzchnię na całej długości toru. Verstappena to jednak nie przekonuje.
„Można tłumaczyć, że winna jest gleba, ale w takim razie organizatorzy powinni byli to przewidzieć i odpowiednio wzmocnić podłoże. Uwielbiam ten tor i to miejsce. Układ należy do najlepszych, podobnie jak obiekt i samo miasto. Jednak nierówności są dla mnie nie do zaakceptowania” – ocenił Holender.
Jego zdaniem dotychczasowe remonty to działanie pozorne. „Z czasem w kilku miejscach trochę zeszlifowano asfalt, ale to przypomina przyklejanie plastra na poważny problem. Trzeba zająć się tym, co znajduje się pod spodem” – stwierdził. Verstappen uważa, że bez gruntownego otwarcia toru i napraw na dużo większą skalę nierówności nie znikną trwale. „Te pofałdowania nie są naturalne i wymknęły się spod kontroli” – dodał.
Kręgosłup pod ciągłym obciążeniem
Kierowca Red Bulla przekonuje, że tegoroczne bolidy mogą odczuwać nierówną nawierzchnię w Austin jeszcze mocniej niż konstrukcje poprzednich lat z efektem przyziemnym. „Prawdopodobnie jest gorzej, ponieważ w zakrętach mamy bardzo mały prześwit. Na prostych korzystamy z trybu SM, który podnosi samochód. Podczas hamowania, szczególnie w większości takich miejsc, uderzamy jednak podłogą o tor częściej niż wcześniej” – wyjaśnił.
Sam proces hamowania opisał jako wyjątkowo nerwowy. „Hamowanie jest wtedy bardzo stresujące. Nie chodzi tylko o zwykłe nierówności wynikające ze starzenia się toru, lecz także o ruchy podłoża. Grunt przesuwa się w górę i w dół. Czasami trudno przewidzieć, czego się spodziewać, szczególnie poza główną linią, po której nikt regularnie nie jeździ. To naprawdę nie jest przyjemne” – powiedział.
Przytoczone przez niego liczby robią wrażenie. „W ubiegłym roku w zakręcie działała na mnie siła rzędu 5-6G, ale odnotowałem też uderzenia i obciążenia pionowe przekraczające 9G działające na mój kręgosłup. Mogę zapewnić, że nie jest to przyjemne. Im człowiek jest starszy, tym częściej o tym myśli. Tego nie chce się doświadczać” – przyznał kierowca, mający za sobą już ponad jedenaście sezonów w Formule 1.
Verstappen ujawnił też, że badania jego kręgosłupa wykazały problemy w dolnym odcinku. Dlatego apeluje, by sprawa nie została zbyta jako typowa dolegliwość zawodowego kierowcy wyścigowego. „Wiem, że to część wyścigów i sportu, ale samochody z ostatnich lat również powodowały dodatkowe obciążenia. Jeśli nadal będziemy uznawać jazdę po takich torach za coś akceptowalnego, konsekwencje dla kierowców będą większe. Można powiedzieć, że istnieją sporty bardziej szkodliwe dla poszczególnych części ciała. Oczywiście, dlatego ich nie uprawiam. To po prostu nie jest przyjemne” – podsumował Holender.