Czy gala PRIME SHOW MMA 19, zaplanowana na 7 listopada w Ostrowie Wielkopolskim, w ogóle się odbędzie? To pytanie zadają sobie teraz kibice freak fightów. Powód? Robert Biedroń opublikował w mediach społecznościowych nagranie dotyczące organizatorów pewnej gali.
Europosłanek i polityk Lewicy nie wymienił w swoim materiale nazwy organizacji PRIME bezpośrednio. Internautów to jednak nie zmyliło – Biedroń już wcześniej wchodził w konflikt z tą organizacją, więc skojarzenie przyszło natychmiast.
„Dotarły do mnie bardzo ciekawe wiadomości. Chodzi o pewną galę… Wygląda na to, że ktoś tam myśli, że jak się ma ban na YouTube i zakazy, to ludzie przymkną na to oko. Widzowie może i tak, ale organy i skarbówka – zobaczymy, życzę miłej gali”.
Wzmianka o „banie na YouTube i zakazach” nie wzięła się z niczego. PRIID od dłuższego czasu uchodzi za jedną z najbardziej kontrowersyjnych organizacji na polskim rynku freak fightowym. Jej konferencje prasowe niejednokrotnie kończyły się awanturami.
Co stawką 7 listopada?
Walką wieczoru najbliższej gali ma być rewanżowy pojedynek Marcina Najmana z Jackiem Murańskim. Starcie już wcześniej budziło emocje, a teraz zyskało dodatkowy kontekst – pytanie, czy gala w ogóle dojdzie do skutku w zaplanowanym terminie.
Na razie brak jednak jakiegokolwiek potwierdzenia, że organizacja PRIME 19 jest realnie zagrożona. Warto przy tym pamiętać, że gale freak fightowe formalnie nie są w Polsce zakazane – choć w ostatnich miesiącach toczyły się dyskusje nad przepisami wymierzonymi w patostreaming.
Nagranie Biedronia rozpaliło więc dyskusję bardziej przez niedopowiedzenie niż przez konkretną informację. Zapowiedź realnych problemów organizacyjnych PRIME czy kolejna odsłona osobistego spięcia polityka z galą? Odpowiedź poznamy najwcześniej 7 listopada.