Rico Verhoeven to legendarny mistrz kickboxingu — ale czy ma choćby cień szansy w bokserskim pojedynku z Deontayem Wilderem? David Haye, znany w świecie boksu jako „Hayemaker”, nie owija w bawełnę.
Verhoeven jest jedną z opcji na rywala dla byłego mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC. Drugim nazwiskiem przewijającym się w tym kontekście jest Jai Opetaia. Bilans Holendra w boksie zawodowym to zaledwie 1 wygrana, 1 porażka i 1 nokaut — Wilder z kolei może się pochwalić rekordem 45 wygranych, 4 porażek, 1 remisu i 43 nokautów. Całą sprawę podgrzewa grudniowa gala Fury vs Joshua, zaplanowana na noc z 11 na 12 grudnia w Cardiff.
Haye przypomina, że w ostatnim występie Amerykanin mierzył się z Derekiem Chisorą. „W swoim ostatnim występie, przeciwko Chisorze, nie przypominał już samego siebie” — ocenił byłomistrz, zaraz dodając ważne zastrzeżenie: „Pamiętajmy przy tym, że akurat siły i dynamiki nie stracił”.
Verhoeven bez obrony to problem
Zdaniem Haye’a największa słabość Verhoevena leży nie w technice uderzeń, lecz w tym, jak radzi sobie z ciosami rywala. „Verhoeven nie słynie raczej z dobrej obrony” — stwierdził Anglik i dopowiedział: „On nie potrafi unikać ciosów rywala i zawsze coś mocnego przyjmie”. Realne ryzyko dla Holendra. W jego ocenie to otwiera Wilderowi drogę do powtórki z przeszłości: „Wilder mógłby go znokautować tak, jak kiedyś nokautował swoich rywali, gdy był mistrzem”.
Nie wszystko gra jednak na niekorzyść Verhoevena. Haye zwraca uwagę na doświadczenie, jakie Holender zdobył w starciu z Ołeksandrem Usykiem. „Rico z pewnością wyciągnął dużo z walki z Usykiem i nauczył się nowych rzeczy” — zauważył, dodając, że to powinno przełożyć się na postęp: „Następnym razem powinien być jeszcze lepszy”.