„W rezultacie właściwości jezdne pogorszyły się i zbliżyły się nawet do poziomu z wczesnego etapu Specyfikacji nr 1″ – powiedział prezes HRC, Koji Watanabe, podsumowując poprawki wprowadzone przez zespół techniczny Hondy po przerwie wakacyjnej.
Chodzi o dwie aktualizacje jednostki napędowej, wynikające z programu ADUO. Pierwsza pojawiła się w Zandvoort. Drugą wprowadzono w tajemnicy, bez ogłoszenia miejsca czy okoliczności. Po nich Honda odnotowała wzrost mocy silnika, cena okazała się jednak wysoka – właściwości jezdne zbliżyły się do problematycznego poziomu znanego z początku sezonu.
Cel drugiej specyfikacji był jasny. „W przypadku Specyfikacji nr 2 nasz cel dotyczył tego, by zniwelować tę stratę poprzez zwiększenie mocy wyjściowej” – wyjaśnił Watanabe. Inżynierowie mieli zniwelować stratę mocy względem rywali właśnie poprzez zwiększenie mocy wyjściowej. Jak twierdzi prezes HRC, cel ten został zrealizowany: „Osiągnęliśmy cel założony dla specyfikacji nr 2″.
Moc za cenę stabilności
Droga do większej mocy wiodła przez zmiany w procesie spalania i innych obszarach silnika. „Wprowadziliśmy parę zmian w procesie spalania i innych obszarach” – przyznał Watanabe. Efekt poboczny okazał się kosztowny: właściwości jezdne pogorszyły się i zbliżyły do poziomu znanego z wczesnego etapu Specyfikacji nr 1.
Prezes HRC nie uważa tego za problem bez wyjścia. Zapewnia, że właściwości jezdne można poprawić z czasem – poprzez zmiany w oprogramowaniu oraz udoskonalenie systemów sterowania. „Mimo tych trudnych okoliczności możemy potwierdzić, że właściwości jezdne stopniowo się poprawiają” – dodał Watanabe.
Mocy wciąż jednak brakuje. „Jednakże wciąż mamy niewielki deficyt po stronie mocy i musimy to jakoś rozwiązać” – stwierdził szef HRC. To od samego początku sezonu był główny punkt krytyki ze strony kierowców. „Jak sami zauważyli kierowcy, największym problemem wciąż jest po prostu to, że nie mamy wystarczającej mocy w porównaniu do rywali” – podsumował Watanabe.