„Potrzebowałem czasu dla siebie” — tak Mateusz Gamrot skomentował swoje dłuższe zejście z radaru po ostatniej walce. 35-letni zawodnik, były mistrz KSW, opowiedział o tym we wtorek Maciejowi Turskiemu w programie OKTAGON LIVE na antenie Kanału Sportowego.
Gamrot zdradził przy tym, że UFC odezwało się do niego z konkretną propozycją kolejnego pojedynku — chodziło o starcie z Brianem Ortegą. Polak tę ofertę odrzucił.
Powód? Stan po walce wieczoru na gali UFC Vegas 120 z początku sierpnia, gdzie zmierzył się z Quillanem Salkilldem. 26-letni Australijczyk z Perth trafił go najpierw kontrą, przez co Gamrot zdecydował się przenieść walkę do parteru. Salkilld obronił się przed obaleniem, a chwilę potem sam skutecznie obalił rywala. Gdy Polak próbował się podnieść, odsłonił plecy — Australijczyk natychmiast zapiął duszenie i zmusił go do odklepania.
Dlaczego Gamrot powiedział „nie”
Po tej porażce Gamrot wyraźnie przycichł w mediach społecznościowych — nie udzielał wywiadów, nie odpowiadał na komentarze. Sam tłumaczył to prosto: potrzebował odpoczynku. A rok 2025 i bez tego dał mu się we znaki. Dwie walki na koncie plus start w tegorocznych Mistrzostwach Świata ADCC. Jakby tego było mało, przygotowania do starcia z Salkilldem przyniosły mu poważny uraz nosa.
Co dalej? Plany na najbliższe miesiące są już ustalone. Po nowym roku Polak wyleci do Stanów Zjednoczonych na obóz przygotowawczy na matach American Top Team, a do klatki chce wrócić w okolicach marca. Liczy jednak na coś ambitniejszego — rywala wyżej sklasyfikowanego w rankingu albo kogoś spoza niego, ale z serią zwycięstw za sobą.
Rywalem Briana Ortegi został tymczasem Dan Hooker. Ich pojedynek zobaczymy na listopadowej gali UFC w Katarze.